Jak to działa: lipoliza

Lekarze medycyny estetycznej cudów czynić jeszcze nie potrafią, ale i tak nieźle im idzie. Lipoliza to nie jest sposób na odchudzanie, ale sprawdza się w modelowaniu sylwetki.

Lipoliza fot. Getty Images

Lipoliza to proces, który naturalnie zachodzi w naszym organizmie. Tłuszcz, zmagazynowany w formie trójglicerydów w komórkach, zwanych adipocytami, jest w czasie lipolizy utleniany i przekształca się w wolne kwasy tłuszczowe, które krążą we krwi i możemy wykorzystać je jako źródło energii. Uwolnienie tych zapasów możemy też wywołać sztucznie, uszkadzając wspomniane adipocyty.

REKLAMA

ZOBACZ TEŻ: 8 błędów, które spowalniają chudnięcie

„Można to zrobić na różne sposoby: wstrzykując odpowiednią substancję chemiczną, niszcząc ściany komórek tłuszczowych przy pomocy ultradźwięków czy wykorzystując ich wrażliwość na niską albo wysoką temperaturę” – mówi dr Marek Wasiluk, specjalista medycyny estetycznej.

Po uszkodzeniu adipocytów zawarte w nich trójglicerydy są uwalniane, dzięki czemu w miejscu zabiegu zmniejsza się ilość tkanki tłuszczowej. „Nie możemy spodziewać się cudów, efekt nie jest bardzo duży. W zależności od metody można osiągnąć redukcję maksymalnie do 0,5 cm grubości, na brzuchu przełoży się to na 3 cm mniej w obwodzie” – precyzuje dr Wasiluk.

Dlatego lipolizę stosuje się tylko do modelowania sylwetki, a nie jako sposób na odchudzanie. Zwłaszcza że to tylko medycyna, a nie magia. W związku z tym tłuszcz, choć znika w miejscu wykonania zabiegu, to przecież nie wyparowuje nagle z organizmu. Zaczyna po prostu krążyć we krwi i jeśli nie wygenerujemy deficytu energetycznego, żeby go zużyć, z czasem odłoży się w innym miejscu. Lipoliza może jednak tradycyjne odchudzanie dobrze uzupełniać. Nie mamy bowiem wpływu na to, z których miejsc organizm pobierze tkankę tłuszczową potrzebną do uzupełnienia deficytu energetycznego. I pewne punkty ciała, np. na udach, mogą być oporne. Nawet gdy masa ciała będzie spadać, na nich tkanka tłuszczowa może się utrzymywać. To tam warto uderzyć.

Efekty zabiegów lipolitycznych są trwałe, ponieważ w zniszczonych adipocytach nie może już odkładać się tkanka tłuszczowa. Nie oznacza to jednak, że będą trwać wiecznie. „Kiedy będziemy jeść za dużo, nadmiar energii odłoży się najpierw w adipocytach w innych miejscach na ciele. Gdy jednak osiągną one maksymalną wielkość, a organizm dalej będzie musiał magazynować nadwyżkę kaloryczną, zacznie tworzyć nowe komórki tłuszczowe. I one mogą powstawać tam, gdzie przeprowadzono zabieg” – wyjaśnia dr Wasiluk. Decydując się na lipolizę, trzeba pamiętać, że w jej miejscu powstaje stan zapalny, którego konsekwencją jest obrzęk. Najsilniejszy występuje po lipolizie iniekcyjnej, która jest najbardziej inwazyjną metodą, zwłaszcza tej wykonanej w okolicy podbródka – wtedy opuchlizna może się utrzymywać nawet do 4 tygodni.

Jeden proces, różne metody

Medycyna estetyczna dysponuje całym arsenałem zabiegów, które określa się mianem lipolitycznych. Można wśród nich wyróżnić: lipolizę iniekcyjną, kawitacyjną, ultradźwiękową (HIFU), laserową (ciepły laser oraz laser lipolityczny), a także kriolipolizę. Wybór jednej z nich zależy od celu, a także od charakterystyki konkretnego pacjenta.

ZOBACZ TEŻ: Prosty trening bez sprzętu

Zobacz również:
Świetnie, jeśli znajdujesz na Instagramie motywację, ale nie rzucaj się od razu na głęboką wodę #fitspo. Inspiruj się, ale osiągaj cele po swojemu.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA