Dlaczego nie wolno opalać się w makijażu? [Zapytaj WH]

Eksperci odpowiedzieli na nurtujące Was pytania. Zapraszamy do lektury!

Opalanie w makijażu fot. Riccardo Bianchi/Getty Images

Pytania do ekspertów

Dlaczego nie wolno opalać się w makijażu?

Odpowiedź jest prosta. Promienie słoneczne i wysoka temperatura wzmagają wydzielanie łoju, a zalegający makijaż uniemożliwia jego wyprowadzenie na powierzchnię skóry. „Dochodzi zatem do zaczopowania mieszków włosowych i powstania grudek, które bardzo szybko zmieniają się w tzw. trądzik kosmetyczny” – wyjaśnia dr hab. n. med. Danuta Nowicka, profesor AWF we Wrocławiu, specjalista dermatolog. Dodaje, że nie dość, iż składniki zawarte w kosmetykach do makijażu są komedogenne (blokują ujścia gruczołów łojowych), to mogą też działać fototoksycznie lub fotoalergicznie, gdyż nie są przystosowane do otrzymania tak dużej dawki promieniowania. „Mogą więc powodować na skórze podrażnienie, świąd, pieczenie, a nawet pęcherzyki i strupki” – ostrzega dermatolog.

I nie daj się zwieść! Owszem, niektóre podkłady czy kremy BB rzeczywiście zawierają SPF, ale nie chronią skóry przed negatywnym wpływem promieniowania słonecznego w takim stopniu, jak kremy do tego przeznaczone (ich skład jest tak skomponowany, aby zapewniał szerokopasmową ochronę skóry przed promieniowaniem UVB, które powoduje powierzchowne oparzenia, i jeszcze bardziej groźnym promieniowaniem UVA, które wnika w skórę właściwą, przyczyniając się do jej starzenia oraz powstawania alergii). Dlatego, jeśli chcesz wyrównać koloryt skóry, postaw na koloryzujący, przeciwsłoneczny krem z filtrem – najlepiej SPF 50. „Pamiętaj, aby dosmarowywać go co 2 godziny, także po każdej kąpieli, nawet jeśli na opakowaniu widnieje napis »wodoodporny«” – przypomina dr Danuta Nowicka.

Chcę zrzucić kilka kilogramów. Czy pomogą mi w tym zastrzyki stosowane w leczeniu cukrzycy i otyłości?

Wśród leków dopuszczonych do leczenia cukrzycy i otyłości są m.in. preparaty inkretynowe, wstrzykiwane w tkankę podskórną brzucha. „Ich mechanizm działania polega na znacznym obkurczeniu żołądka, najadamy się więc mniejszą porcją, a dłuższe zaleganie pokarmu w żołądku daje sygnał do ośrodka sytości i hamuje podjadanie między posiłkami. Dodatkowo leki te pobudzają inkretyny (naturalnie występujące hormony przewodu pokarmowego) do poprawy metabolizmu i zwiększania wydzielania insuliny przez trzustkę. Ich przyjmowanie w towarzystwie odpowiednio zbilansowanej diety i regularnej aktywności fizycznej rzeczywiście prowadzi do redukcji masy ciała” – wyjaśnia diabetolog, dr hab. n. med. Anna Jeznach-Steinhagen (poradniacukrzycowa.pl). Dodaje, że leki te mogą być stosowane (pod ścisłą kontrolą lekarza) i są bezpieczne dla pacjentów z cukrzycą typu 2 lub chorobą otyłościową. Nie powinny ich przyjmować osoby, u których nie stwierdzono powyższych chorób, bo ryzyko działań niepożądanych przewyższa korzyści.

I choć rzeczywiście iniekcje mogłyby sprawić, że zgubimy zbędne kilogramy, to odstawienie leku wiązać się będzie z nasileniem łaknienia, szybkim przyrostem masy ciała, ogromnym uczuciu głodu, tzw. ssaniem w żołądku i natychmiastowym efektem jo-jo. Co więcej, można nabawić się też innych działań niepożądanych, jak np. zaparcia czy ostre zapalenie trzustki.

SPRAWDŹ: Jak żyć z cukrzycą?

Na czym polega trening pliometryczny i co nam daje?

Zadaniem treningu pliometrycznego jest m.in. poprawa zdolności siłowych i szybkościowych naszego ciała. W przypadku nóg mowa o tzw. skoczności, a w przypadku rąk o tzw. rzutności. „Obrazując, są to eksplozywne (bardzo szybkie) ruchy nóg, rąk, tułowia, jak i całego ciała, polegające na skokach, rzutach i ciosach sztuk walki, wykonywanych w określonej liczbie powtórzeń w kilku seriach. Taki trening możemy zrobić z użyciem masy własnego ciała lub przy pomocy prostych przyborów, jak np. piłka lekarska czy skakanka” – wyjaśnia dr Paweł Posłuszny, adiunkt AWF we Wrocławiu, redaktor książki „Anatomia w pliometrycznym treningu funkcjonalnym”. Zaznacza, że trening jest bardzo efektywny, ale mocno obciążający układ ruchu, przez co kontuzjogenny. „Dlatego trenować należy zawsze po solidnej rozgrzewce, skupiając się na przygotowaniu mięśni i stawów do wysiłku. Trening polecany jest szczególnie osobom zaawansowanym, które chcą poprawić wyniki sportowe” – podkreśla dr Paweł Posłuszny.

Kto wymyślił savoir-vivre?

Trudne pytanie, bo kto np. wymyślił, że posolone ziemniaki lepiej smakują? Mimo francuskiej nazwy, savoir-vivre jest spadkiem po starożytnych Grekach – to tam, 2000 lat temu, uczono młodzież zachowania przy stole, właściwej postawy przy chodzeniu, staniu, siedzeniu itd. Nazywało się to wtedy kalokagatia – piękno połączone ze szlachetnością. W Polsce zachował się wiersz z ok. 1400 roku „O zachowaniu się przy stole”, gdy już wtedy mówienie z pełnymi ustami uważano za nietakt. Światową karierę savoir-vivre zaczął w XVII wieku za sprawą francuskiej arystokracji, którą wszyscy chcieli naśladować. Jakby więc nie patrzeć, jesteśmy dziedzicami tysiącletnich tradycji i warto je podtrzymywać.

ZOBACZ TEŻ: Czy można skutecznie wyleczyć opryszczkę?

REKLAMA