Czy to koniec trendu „anti-ageing”?

Coraz większa liczba konsumentów i marek kosmetycznych banuje termin „anti-ageing”. WH sprawdza, czy to oznacza koniec walki ze starzeniem. I jak w takim razie dbać o skórę w miarę upływu lat.

Anti-ageing fot. shutterstock.com

Zagrajmy w pewną grę. Gdy następnym razem wejdziesz do drogerii, apteki, działu beauty w sklepie internetowym albo własnej łazienki, policz, na ilu produktach znajdziesz oznaczenie „anti-ageing” lub „przeciwstarzeniowy”. Możesz sprawdzać w nazwach, opisach działania - gdziekolwiek na opakowaniu lub w ulotce pojawia się taki napis. Przekonasz się, że atakuje nas zewsząd, i to od wielu, wielu lat. Wygląda jednak na to, że jego żywot dobiega końca.

„Anti-ageing” – spis treści

 

„Anti-ageing” – hit czy kit?

Coraz głośniejsze są głosy krytykujące toksyczny wydźwięk słowa „przeciwstarzeniowy”. Brzmi ono jak „przeciwgorączkowy” albo „przeciwwirusowy”, czyli „walczący z pewną groźną dla organizmu anomalią”. Ta negatywna narracja sprawia, że kobiety, po których widać upływ czasu, zaczynają być stygmatyzowane. Jak Sarah Jessica Parker, której zrobiono zdjęcia z widocznymi zmarszczkami i siwymi pasemkami we włosach. „Nas, kobiety, nieustannie poddaje się krytyce. »Ale jest pomarszczona« albo »Ale jest wyprasowana« – mówią. Wiem, jak wyglądam. Co mam z tym zrobić? Przestać się starzeć? Zniknąć?” – skomentowała Parker w późniejszym wywiadzie. Coraz więcej wpływowych kobiet oraz marek kosmetycznych lobbuje za zmianą punktu widzenia. Lepiej skupić się na zdrowiu skóry i pozytywnych korzyściach, jakie produkty mogą jej przynieść, zamiast karmić się strachem przed naturalnym i nieuniknionym procesem starzenia. Dla Millie Kendall O.B.E., CEO British Beauty Council, istnieje różnica między chęcią zarządzania naturalnym procesem starzenia się skóry a monetyzowanym strachem przed zmarszczkami. „Nie widzę nic złego w chęci spowolnienia starzenia się skóry – mówi. – Ale to nie znaczy, że jestem fanką jakiegokolwiek hasła używanego do reklamowania produktów w sposób bazujący na strachu. Moim zdaniem termin „anti-ageing” jest tego przykładem”.

„Anti-ageing” – kosmetyki, które zatrzymują czas

Przestarzały (o, ironio!) termin „przeciwstarzeniowy” kryje w sobie przekonanie, że kobiety powinny aktywnie walczyć o „zatrzymanie zegara” – zwłaszcza jeśli chodzi o wygląd. Wyjątkowo drażni jednak to, że marketing skierowany do mężczyzn stosuje zupełnie inną narrację: „aktywna enegia”, „wsparcie skóry” czy „panowanie nad sytuacją”. Stereotypowo starzejącym się mężczyznom przypisuje się troskę o zachowanie siły, niezależności, zdrowia, zaś jedynym zmartwieniem kobiet powinny być estetyczne oznaki upływającego czasu.

Kolejnym problemem, jaki mamy z terminem „przeciwstarzeniowy”, jest to, że on właściwie nic nie znaczy. Nie da się egzekwować realizacji obiecanych przez produkt efektów. Wypełnianie, wygładzanie, rozjaśnianie, oczyszczanie porów czy uszczelnianie bariery skórnej – to przykłady bardziej użytecznej i realistycznej terminologii. Różnica polega na tym, że terminy te mówią konkretnie, jakie obszary funkcjonowania skóry powinny zostać poprawione, bez grania na potencjalnych obawach i niepewnościach konsumenta. Kendall ostrzega jednak, że przez anulowanie terminu „przeciwstarzeniowy” wcale nie gwarantujemy sobie otrzymania sensownego ekwiwalentu. Istnieje ryzyko, że wymyślane na siłę alternatywne terminy będą zaczątkiem nowego greenwashingu, tyle że dla kosmetyków do skóry dojrzałej.

Wydaje się, że najrozsądniejszą alternatywą dla „pielęgnacji przeciwstarzeniowej” byłaby „pielęgnacja wspierająca zdrowe starzenie się”, poparta integracyjnym, wspierającym na duchu marketingiem, pokazującym, jak promienna, zdrowa skóra może faktycznie wyglądać w każdym wieku. Konsumentki nie tylko tego potrzebują – zasługują na to. By dołożyć swój kamyczek do zmiany postrzegania problemu starzenia się skóry, chcemy rozprawić się z „faktami”, które od lat pokutują w artykułach na temat pielęgnacji skóry dojrzałej. Odkrywamy ich naukowe podstawy, aby ustalić wreszcie, w co warto wierzyć, a w co nie.

Powinnaś dostosować pielęgnację do swojego wieku

Fałsz. Chociaż marki kosmetyczne uwielbiają dedykować swoje produkty konkretnym grupom wiekowym, robią to raczej ze względu na sfokusowany marketing niż dobro konsumentów. Substancje aktywne działają na skórę w określony sposób – niezależnie od wieku. Jeśli chodzi o spersonalizowany schemat pielęgnacji, to ważniejsze od daty urodzenia są:

  • rodzaj skóry
  • aktywność hormonalna organizmu
  • środowisko

Sucha skóra potrzebuje zazwyczaj gęstych, bogatych kremów, podczas gdy cera tłusta lepiej czuje się z lekkimi, nawilżającymi żelami na bazie wody. Skóra wrażliwa? Posłużą jej najłagodniejsze warianty wysoce aktywnych składników, np. palmitynian retinylu zamiast retinolu czy kwas laktobionowy zamiast kwasu glikolowego. Dziewczyna z miasta? Przyda Ci się dodatkowa ochrona przed zanieczyszczeniami – niezależnie, ile masz lat. Podstawowe pielęgnacyjne zasady są dość proste i wcale nie zależą od wieku. Oczyszczaj dokładnie, ale delikatnie, nawilżaj, stosuj filtr przeciwsłoneczny, antyoksydanty, sprawdzone regulatory komórek i budulce bariery skórnej (czyli retinoidy, witamina C, niacynamid i ceramidy). Taka pielęgnacyjna rutyna sprawi, że Twoja skóra będzie wyglądać świetnie niezależnie od cyferek w metryce.

„Anti-ageing” – tempo, w jakim się starzejesz, nie zależy od Twoich genów

Możesz winić rodziców za wiele rzeczy, ale starzenie się skóry do nich nie należy. „Tempo starzenia się organizmu w około 75% warunkują czynniki zewnętrzne, zaś w 25% genetyka – wyjaśnia James Goodwin, dyrektor ds. nauki i badań w Brain Health Network. – W przypadku starzenia się skóry proporcja się zmienia: 90% odpowiedzialności przypisujemy czynnikom zewnętrznym, a 10% genom”. Z technicznego punktu widzenia proces starzenia polega na gromadzeniu się uszkodzonych komórek. Skąd te uszkodzenia? Spowodowane są zazwyczaj przez wolne rodniki, generowane w organizmie przez stresory wewnętrzne i środowiskowe.

Redukcja stresu i ruch

Możesz unikać stresorów siejących w organizmie mikrostany zapalne, będące siedliskiem wolnych rodników. Oprócz pielęgnacji skóry, Goodwin radzi skupić się także na dbałości o zdrowie ogólne i redukcję stresu. „Polecam codzienne treningi i utrzymywanie wysokiego poziomu aktywności fizycznej siedzenie po 10 godzin dziennie szkodzi pracy układu limfatycznego, a także konstrukcji mięśni i tkanki kostnej” – dodaje. Co kilka godzin rób więc przerwy od pracy, by trochę pospacerować lub zrobić małą sesję rozciągania. Siedzenie w bezruchu przez dłuższy czas może zniweczyć korzyści, jakie starasz się zagwarantować organizmowi przez codzienne treningi. Unikanie tego jest kluczem do dobrego stanu zdrowia, a co za tym idzie – do zdrowej skóry. Goodwin podkreśla również znaczenie aktywnego życia towarzyskiego i utrzymywania więzi społecznych, które obniżają stres i poprawiają jakość życia.

Sen działa lepiej niż niejeden kosmetyk

Celuj w siedem godzin nie- przerwanego snu, aby organizm miał czas się zregenerować i zredukować stany zapalne. Choć rutyna w sypialni nie kojarzy się najlepiej, ta senna pomaga lepiej wypocząć. Staraj się kłaść spać i wstawać codziennie o tej samej porze, a także zapewnić sobie odpowiednie warunki do snu: chłód, ciemność i ciszę. Jeśli chodzi o suplementację, Goodwin wskazuje na dobroczynne działanie hormonalnej terapii zastępczej. „Układ hormonalny organizmu zwalnia wraz z wiekiem, dlatego w okresie okołomenopauzalnym pomocne może być stosowanie leków, które go wesprą” – mówi. Lepszy stan organizmu znaczy więc lepszy stan skóry.

SPRAWDŹ: Ministerstwo samotności: jak pogodzić się z upływem czasu

„Anti-ageing” – czy dieta może postarzać?

Z pewnością tak, zwłaszcza jeśli nie jest zróżnicowana. Zachodnia dieta jest bardzo ograniczona – na większości talerzy lądują wciąż te same warzywa i źródła białka. A przecież im bardziej różnorodne produkty dostarczysz organizmowi, tym szybciej zmniejszysz powstające stany zapalne i wzbogacisz florę bakteryjną jelit. „W prostych słowach: zdrowa dieta – a co za tym idzie, dieta wspierająca zdrowe starzenie się – jest dietą nastawioną na przeciwdziałanie stanom zapalnym – mówi dietetyczka dr Federica Amati. – W ten trend wpisuje się dieta śródziemnomorska, która jest bogata w przeciwutleniacze, świeże owoce i warzywa oraz zdrowe tłuszcze”.

Żywność mocno przetworzona, cukier i alkohol działają odwrotnie: zwiększają poziom stanu zapalnego w organizmie, co przyczynia się do glikacji (niszczenie przez cukry głównych białek podporowych skóry: kolagenu i elastyny). Dr Amati poleca również pokarmy, które pomagają obniżyć poziom stresu. „Wszystko, co wpływa na produkcję GABA (neuroprzekaźnika hamującego, znanego z uspokajającego działania), będzie miało wpływ na obniżenie poziomu stresu w organizmie” – mówi. Stawiaj na jogurty i kefiry, kiełki fasoli, warzywa liściaste oraz produkty bogate w witaminy B6 i B12, np. jajka.

„Anti-ageing” a biohacking

Od witaminowych kroplówek po krioterapię – strategie biohackingu obiecują skrót do lepszego samopoczucia, promiennego wyglądu i dłuższej żywotności. Ale twarde dowody, które wspierałaby te obietnice, jeszcze nie istnieją. Oczywiście każda z tych terapii ma na poparcie swoich efektów jakieś badania, jednak złotym standardem w przypadku starzenia są dane dotyczące zmian w czasie, gromadzone na przestrzeni dziesięcioleci badań. Marki biohackingowe nie mogą ich dostarczyć, ponieważ nie zdążyły jeszcze przebadać swoich terapii w takim stopniu.

Nie oznacza to, że biohackingowe terapie nie działają. Doradzamy po prostu trzeźwe podejście i brak wiary w cudowny zabieg, który zastąpi zdrowy tryb życia. Pamiętaj również, że starzenie się to złożony proces: tak jak jeden produkt nie może obiecać optymalnego zdrowia skóry, tak samo jeden rodzaj zabiegu nie zapewni Ci zdrowia do późnej starości. „To wybory związane z całym stylem życia na przestrzeni lat wpływają na to, jak się starzejesz. Jednorazowe leczenie nie zmieni wiele” – dodaje Goodwin.

„Anti-ageing” – zabiegi, które mogą pomóc skórze radzić sobie z procesami starzenia

Nieinwazyjne zabiegi medycyny estetycznej – jak lasery, neurostymulatory czy wypełniacze – mogą pomóc skórze wyglądać świetnie w każdym wieku. Bardzo modnymi ostatnio substancjami są biostymulatory, które wprowadzane w skórę powodują jej regenerację. Formalnie zalicza się je do grupy wypełniaczy. Mogą one powodować efekt modelowania twarzy, ale nie muszą. „Na rynku te substancje istnieją i funkcjonują od dawna. To popularny kwas hialuronowy, kwas polimlekowy, bursztynowy, hydroksyapatyt wapnia, ale także znana wszystkim witamina C czy krzemionka” – mówi dr Danuta Nowicka, dermatolożka. Wszystkie te substancje w mniejszym lub większym stopniu odtwarzają naturalną i prawidłową budowę skóry, gwarantują zatem poprawę jej jakości oraz struktury, bez zmiany rysów twarzy. „Wprowadzane do tkanki, intensywnie stymulują kolagen i elastynę, powodując efekt wielowymiarowego napięcia, ujędrnienia, a tym samym przywrócenia owalu twarzy i nadania jej młodszego wyglądu – dodaje dr Maciej Krajewski, dermatolog i specjalista medycyny estetycznej. – Biostymulatory są swojego rodzaju rewolucją w dziedzinie naturalnej poprawy urody, bez efektu przerysowania”. Odpowiednio dobrane zabiegi mogą być zatem zwieńczeniem zdrowego, aktywnego trybu życia, który pozwoli Ci się starzeć się w najlepszej formie.

ZOBACZ TEŻ: Pielęgnacja szyi i dekoltu – zabiegi, domowe sposoby

Zobacz również:
REKLAMA