Czy produkty termoochronne na pewno chronią włosy przed wysoką temperaturą? [Zapytaj WH]

Eksperci po raz kolejny odpowiedzieli na nurtujące Was pytania.

Kosmetyki termoochronne fot.shutterstock.com

Czy produkty termoochronne na pewno chronią włosy przed wysoką temperaturą prostownicy? Czasem podczas prostowania leci dym. Dlaczego?

Produkty termoochronne zawierają w swoim składzie cukry, tłuszcze lub silikony, które pod wpływem temperatury topią się i szczelnie powlekają włosy filmem chroniącym ich wewnętrzne warstwy. Mają nawilżyć włos, rozluźnić go i tym samym ułatwić jego prostowanie. „Pamiętać jednak należy, że produkty te nie ochronią włosów w 100% przed szkodliwym działaniem wysokiej temperatury, zmniejszają jedynie siłę uszkodzenia. Włos głównie zbudowany jest z białek, a białko nie lubi wysokiej temperatury” – wyjaśnia stylista fryzur Krzysztof Kulesza. I jednocześnie tłumaczy, że dym pojawiający się podczas prostowania to zapewne para – jeżeli włosy zostały przed chwilą wysuszone lub wyschły w sposób naturalny, to zapewne nadal mają wysoką zawartość wilgoci, która w kontakcie z temperaturą zwyczajnie musi odparować. „Jeżeli od wysuszenia minęło już sporo czasu, a po użyciu termoochronego kosmetyku włosy dymią się w kontakcie z rozgrzaną prostownicą, należy zweryfikować ilość produktu zaaplikowanego na włosy. Mogłaś nałożyć go zbyt dużo” – podkreśla Krzysztof Kulesza.

Jak dbać o buty zimą i jak skutecznie usunąć z nich sól?

W przypadku pielęgnacji butów zimą postawmy na profilaktykę i na doraźne działanie. Co to oznacza w praktyce? „Otóż każde buty, zwłaszcza te kupione na sezon jesienno- zimowy, należy najpierw dobrze zaimpregnować. Dzięki temu będą odporne na wilgoć i przemakanie. Taką impregnację najlepiej powtarzać co miesiąc. Absolutnie nie należy stawiać butów pod kaloryferem lub suszyć ich suszarką. Takie działania mogą doprowadzić do odgnieceń i deformacji” – ostrzega Joanna Trepka, współwłaścicielka marki obuwniczej L37. Warto również zainwestować w prawidła, które z pewnością wpłyną na to, jak buty będą wyglądać przez dłuższy czas użytkowania. Jak uchronić obuwie przed solą rozsypywaną na chodnikach i ulicach? Sól, czyli chlorek sodu, może odbarwić buty zarówno wykonane ze skóry licowej, jak i ze skóry zamszowej, welurowej czy nubukowej. Rada na ich ochronę jest taka sama, jak wcześniej, czyli profilaktyka i użycie dobrej jakości impregnatu. „Jeżeli nie mamy impregnatu, to buty można zabezpieczyć przy użyciu zwykłej wazeliny lub nawilżającego kremu, który należy rozsmarować na całej powierzchni buta. Dzięki temu prostemu zabiegowi sól nie będzie przywierać do cholewki, a także wnikać we włókna materiału. Zabieg ten również należy powtarzać” – podpowia- da Joanna Trepka. A co zrobić, jeśli nie zaimpregnowałyśmy butów wcześniej, a teraz są pokryte warstwą soli? „W tym przypadku zalecam jak najszybciej sięgnąć po preparat do odsalania butów lub inny profesjonalny środek czyszczący. Ważne: im szybciej chlorek sodu zostanie usunięty, tym lepiej dla obuwia” – zapewnia ekspertka.

Narty czy snowboard: który sport obciąża bardziej kolana?

Oba sporty są mocno obciążające dla kolan. Dzieje się tak, bo podczas zjazdów działają na nie duże siły nacisku i występują mocne ruchy skrętne właśnie w obrębie kolan. „Dodatkowo to wszystko ma miejsce przy zgiętych kolanach, co wraz z dużymi przyspieszeniami daje siły, które mogą uszkadzać więzadła i łąkotki. Na nartach każda noga pracuje osobno, co utrudnia kontrolę motoryczną. Co więcej, długość nart powoduje powstawanie tzw. długich dźwigni (przy skrętach, czyli ruchu rotacyjnym, zwielokrotnia się masa samej narty, obciążając przy tym kolana). W przypadku szusowania na nartach mamy też do czynienia z większą prędkością – razem daje to potężne siły działające na nogi, co powoduje częstsze występowanie urazów u narciarzy. I choć snowboard wydaje się nieco bezpieczniejszy, bo jazda odbywa się na bardziej ustabilizowanych nogach, to nie oznacza to, że trzeba zrezygnować z narciarstwa. W obu przypadkach należy zadbać o odpowiedni trening, który pozwoli na wzmocnienie nóg i uniknięcie kontuzji” – wyjaśnia Paweł Posłuszny, doktor AWF we Wrocławiu, adiunkt Zakładu Biostruktury, instruktor pięciu dyscyplin sportu, redaktor książki „Zdrowe kolana – trening funkcjonalny”.

Rozgrzewka powinna zawierać cztery elementy. Po pierwsze: powinna podnieść temperaturę całego ciała, tak by zrobiło nam się ciepło lub nawet pojawiły się pierwsze oznaki pocenia. Może to być każda prosta forma aktywności, np. trucht czy skoki na skakance. Drugim ważnym elementem jest aktywacja mięśni. Skupmy się na wszystkich dużych grupach mięśniowych, ze szczególnym uwzględnieniem tych najbardziej obciążonych wysiłkiem, czyli w tym przypadku nóg. I tutaj wystarczy wykonać przysiady i ćwiczenia jednonóż, dodając gumy oporowe. „Po trzecie: mobilizacja stawów i mięśni, zwłaszcza tych głównie obciążonych, czyli kolanowych, biodrowych i skokowych. Najlepsze będą ćwiczenia o pełnym zakresie ruchu w danym stawie i krótkie, intensywne rolowanie mięśni. Na koniec można dodać ćwiczenia plyometryczne, czyli różnego rodzaju skoki, zeskoki, przeskoki, w tym jednonóż, co podnosi potencjał stabilizacji kontroli motorycznej mięśni” – wylicza Posłuszny.

SPRAWDŹ: Snowboard czy narty: który sport wybrać tej zimy?

Jaka jest różnica między kolagenem typu I a kolagenem typu II oraz czy warto je suplementować?

W tkankach skóry, kości i ścięgien występuje kolagen typu I, a w tkance chrzęstnej kolagen typu II. Oba z nich są białkami fibrylarnymi (włóknistymi). „Suplementowany kolagen (bez względu na rodzaj) jest białkiem i ulega strawieniu oraz rozłożeniu do poszczególnych aminokwasów, przede wszystkim proliny, hydroksylizyny, hydroksyproliny i glicyny. To właśnie one tworzą bazę (są tzw. cegiełkami) do budowy endogennego kolagenu w naszym organizmie. Suplementacja kolagenem niezależnie od tego, czy będzie on typu I czy II, działa więc jak materiał umożliwiający produkcję kolagenu w organizmie człowieka” – wyjaśnia dietetyk Paweł Szewczyk. I dodaje, że przyjmowanie suplementów zawierających kolagen może sprzyjać utrzymaniu zdrowia i regeneracji tkanek naturalnie w niego obfitujących. Alternatywą dla suplementacji kolagenem może być przyjmowanie żelatyny, która podobnie jak kolagen będzie „dawcą aminokwasów”.

Podobno nie należy smarować chleba masłem?

To nie do końca tak. Savoir-vivre rozdziela tutaj reguły na, powiedzmy, domowe i publiczne. Np. nigdy poza domem nie smarujemy masłem całej kromki chleba. W restauracji, kiedy kelner przynosi koszyk z pieczywem, wybieramy bułkę lub kromkę, odrywamy od niej kawałek, smarujemy i zjadamy, odkładając pieczywo na specjalny talerzyk po lewej stronie naszego nakrycia. Jedynie podczas śniadania w restauracji dopuszczane jest przekrojenie całej bułki i posmarowanie jej masłem. Skądinąd do smarowania pieczywa w restauracji powinno się używać specjalnego nożyka o zaokrąglonym ostrzu, a nie tego, którego używamy do posiłku.

Kręci mnie facet, którego wcale nie lubię. Co jest ze mną nie tak?

Nawet nie wiesz, jak bardzo jest to normalne. Nasze ciało, umysł i emocje nie zawsze funkcjonują w doskonałej harmonii. Jeśli chodzi o reakcje seksualne, to bardzo często się zdarza, że mamy ochotę na seks z konkretną osobą, a nasze ciało jakoś nie nadąża z odpowiednim poziomem pobudzenia. Bywa też odwrotnie: ciało jest w pełnej gotowości, ale my wcale nie chcemy uprawiać seksu z tym konkretnym facetem, bo psychicznie nam on nie odpowiada. Seksuolodzy nazywają to zjawisko „niezgodnością pobudzenia”. W badaniach wykazano, że reakcja genitalna i subiektywne pobudzenie pokrywają się w ok. 50%. I nie jest tak, że ciało przekazuje nam prawdę o nas samych bardziej niż świadomość. Są kobiety, u których występuje reakcja genitalna podczas gwałtu, ale przecież NIE CHCĄ być zgwałcone. Ciało może sobie reagować na jakiś zestaw bodźców, ale o tym, czy jest to prawdziwe pożądanie i ochota na seks, decyduje nasza świadomość.

ZOBACZ TEŻ: Czy przed założeniem powinnam wyprać nowe ubrania i bieliznę?

Zobacz również:
REKLAMA