[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Cała prawda o trendzie Organic Beauty

Sześć lat po pojawieniu się urodowych produktów certyfikowanych jako organiczne, kosmetyczny ekotrend wciąż rośnie w siłę. Czy warto nawozić ten żyzny rynek własnymi pieniędzmi? Pytamy o to ekspertki.

organiczne kosmetyki

Według danych z raportu PMR sektor kosmetyków naturalnych w Polsce w 2018 roku był wart 0,9 mld zł, co stanowi blisko 4% całego rynku. I choć nadal jesteśmy w tyle za naszymi zachodnimi sąsiadami, warto zaznaczyć, że cały czas rozwijamy się w dobrym tempie. Świetnie widać to na przykładzie poszerzania asortymentu w drogeriach. Jeszcze kilka lat temu naprawdę trudno było znaleźć na półkach produkty z tego sektora. Dziś bez problemu skompletujemy kosmetyki do pielęgnacji, robiąc zakupy stacjonarnie.

Organiczne vs naturalne. Czym się różnią?

Choć terminy „naturalny” i „organiczny” bywają w przemyśle kosmetycznym używane zamiennie, nie znaczą tego samego. Ich wspólnym mianownikiem jest korzystanie z naturalnych (czyli niesyntetycznych) składników, jak olejek jojoba czy wyciąg z wiesiołka. I o ile określenie „naturalny” faktycznie odnosi się do każdego kosmetyku, którego składniki nie powstały w laboratorium, o tyle „organiczny” musi spełnić surowsze kryteria. Ogromną uwagę poświęca się tu bowiem samemu procesowi uprawy składników roślinnych – powinny wzrastać bez udziału genetycznych modyfikacji, środków chwastobójczych, pestycydów czy nawozów syntetycznych. Nie wolno też dodawać do nich barwników, sztucznych aromatów czy nanocząsteczek, o parabenach, siarczanach i silikonach nie wspominając. Surowce pochodzenia zwierzęcego muszą być wytworzone w drodze naturalnej produkcji przez żywe zwierzęta (mleko, miód), a produkt i jego komponenty nie mogą być testowane na zwierzętach. Produkcja kosmetyku organicznego nie powinna niekorzystnie oddziaływać na środowisko, a opakowanie musi być ekologiczne i biodegradowalne.

Czy kosmetyk opisany jako organiczny na pewno taki jest?

„W polskim prawie brakuje regulacji dotyczących oficjalnej definicji kosmetyku naturalnego. Ogólnie można przyjąć, że jest to produkt stworzony ze składników naturalnych, pozyskanych z poszanowaniem dla środowiska – tłumaczą dziewczyny z PiggyPeg. – Producent nie ma jednak obowiązku trzymania się tych wytycznych, nie musi też podawać stężeń procentowych użytych składników, a co za tym idzie – w skrajnych sytuacjach może nazwać każdy kosmetyk, który zawiera składnik naturalny, np. ekstrakt roślinny, kosmetykiem naturalnym. Powstaje zjawisko, które nazywamy greenwashingiem”. Przed kupnem kosmetyku dobrze jest więc upewnić się, czy ma on certyfi kat potwierdzający jego etyczną produkcję i skład. Najbardziej wiarygodne znaki to: Cosmos, Ecocert, Natrue oraz the Soil Association. Choć wymienione certyfikaty nieco różnią się wytycznymi, wszystkie dbają o to, by przyznawać swe błogosławieństwo jedynie kosmetykom produkowanym w etyczny sposób, z organicznych surowców. „Ale uwaga! Nie wszystkie marki z dobrym składem decydują się na certyfikat z powodu ogromnych kosztów uzyskania takiego wyróżnienia, zwłaszcza że większość z nich jest przyznawana tylko na określony czas”.

ZOBACZ: Jaki kwas, na jaki problem skórny - odpowiada ekspert

REKLAMA

REKLAMA

Czy organiczne kosmetyki w ogóle działają?

Nikt nie chce inwestować w kremy przeciwzmarszczkowe i nieścieralne szminki, które nie spełniają swoich obietnic. Wyprodukowane w laboratorium syntetyczne kosmetyki wydają się bardziej „naukowe”, a przez to skuteczniejsze. Z kolei organiczne formuły, zazwyczaj produkowane przez dużo mniejsze firmy, często nie mają funduszy na ogromne badania, które udowodniłyby ich efektywność. Musimy zatem poczekać na dalszy rozwój rynku, żeby uzyskać twarde wyniki badań porównujących syntetyczne i naturalne produkty. Jeśli jednak skupimy się jedynie na kosmetykach ze składników wzrastających poza laboratoriami wielkich koncernów, te z organicznych upraw na pewno przeważają jakością nad tymi rosnącymi w nieekologicznych gospodarstwach.

Badania przeprowadzone przez naukowców z Newcastle University udowodniły, że organiczne jedzenie zawiera do 60% więcej antyoksydantów niż produkty uprawiane w sposób konwencjonalny. Logika każe się domyślać, że tak samo sprawa ma się z roślinnymi składnikami kosmetyków – organicznie hodowane są potężniejszą bronią w walce z postarzającymi wolnymi rodnikami. Zaczynamy też zdobywać dowody na przewagę roślinnych substancji nad tymi wyprodukowanymi w laboratoriach. Już dwa miesiące temu pisałyśmy o tym, że bakuchiol, roślinny odpowiednik retinolu, jest tak samo skuteczny w walce ze zmarszczkami, a łagodniejszy dla skóry. Na popularności zyskuje też wyciąg z aloesu, którego działanie przeciwzapalne może się równać ze skutecznością hydrokortyzonu. Oczywiście, istnieją też składniki botaniczne, które mogą podrażniać skórę – rośliny w procesie ewolucji wytworzyły toksyczne mechanizmy obronne, mogące wywołać u człowieka reakcje alergiczne. Jednak ujarzmione, te same substancje mogą być potężną bronią w walce np. z efektami starzenia.

Czy ekokosmetyki są zdrowsze dla organizmu?

Największą zaletą kosmetyków organicznych jest brak w ich składzie jakichkolwiek substancji o wątpliwym wpływie na organizm. Na przykład parabeny – choć naukowcy wciąż toczą boje o ich szkodliwość, wiele koncernów nie zrezygnowało z ich użytku (w końcu nie są zakazane), jednak dodanie ich do kosmetyków organicznych jest wykluczone.

Ekoproducenci tłumaczą, że choć przebadane dawki, nakładane jednorazowo na skórę, nie muszą szkodzić równowadze hormonalnej, wciąż nie wiemy, czy ta substancja nie kumuluje się w organizmie, podwyższając ryzyko zachorowań np. na nowotwory. Przy produktach organicznych na szczęście obowiązuje zasada, że lepiej dmuchać na zimne. To dlatego nasze ekspertki, Monika Wąs i Anna Musiał, prowadzą bloga PiggyPeg, na którym analizują składy kosmetyków pod względem naturalności i bezpieczeństwa stosowania. „Na rynku pojawia się cała masa produktów, których nazwa brzmi obiecująco, jednak sam kosmetyk z naturą ma niewiele wspólnego. Wiele firm gra na niewiedzy konsumenta i wykorzystuje wszelkie środki, takie jak zielone opakowanie i umieszczanie haseł »eko, bio, 100% natura« gdzie tylko się da” – tłumaczą i bezlitośnie rozkładają kolejne formuły na części pierwsze, zaznaczając, które składniki mogą być (nawet potencjalnie) groźne dla zdrowia. I choć podkreślają, że to, że dany produkt nie jest organiczny, nie oznacza od razu, iż jest szkodliwy dla naszego zdrowia, to jednak ich zdaniem w pełni naturalne kosmetyki nadal są lepsze dla nas i dla planety niż produkty konwencjonalne.

SPRAWDŹ: Szampon w kostce – czym jest, gdzie kupić i jak używać?

REKLAMA

A czy są lepsze dla planety?

Zdecydowanie tak! „Na organiczny kosmetyk składają się decyzje podejmowane już na etapie pozyskiwania surowców. Producent musi zwracać uwagę zarówno na warunki uprawy (często jego własnej), transport, jak i sam rodzaj opakowania” – tłumaczą nasze ekspertki. Wiele organizacji wydających certyfikaty ekologiczności wymaga, by wyróżnione przez nie marki miały biodegradowalne składniki, opakowania wielokrotnego użytku czy zrównoważony proces produkcji.

„Często takie prawdziwe kosmetyki organiczne są wypuszczane na rynek w małych partiach i możemy je kupić jedynie w kraju produkcji, skąd pochodzą bazowe składniki” – dodają Ania i Monika. Oznacza to, że transport, a co za nim idzie – wstrętny ślad węglowy, zostaje ograniczony do minimum. Wszystko to sprawia, że używanie właśnie tego typu kosmetyków może uwolnić Twoje sumienie od poczucia winy za szkodzenie środowisku. Chyba że zaczniesz dopatrywać się drobnych kruczków i absurdów organicznego biznesu. Okazuje się bowiem, że nie zawsze to, co naturalne, jest lepsze dla środowiska.

Weźmy pod lupę drogocenny olejek różany – wiesz, że do pozyskania 1 kg tego surowca trzeba zebrać i przetworzyć dziesiątki tysięcy płatków róży? Tymczasem wytworzenie w laboratorium syntetycznego olejku różanego (przyznajemy – nie dorównuje naturalnemu złożonością zapachu) wymaga ułamka tych kosztów, surowców i pracy. Ekspertki radzą kierować się rozsądkiem i intuicją przy wyborze naturalnych i organicznych kosmetyków. Nie daj się naciągnąć na greenwashingowe triki i nie zadowalaj się zieloną etykietką oraz szklanym opakowaniem. Po pierwsze, sprawdzaj skład. Po drugie, szukaj certyfikatów (choć ich brak może oznaczać po prostu brak funduszy marki na proces certyfikacyjny) i zalajkuj eko blogi. Dzięki temu będziesz na bieżąco z działaniami i akcjami różnych marek, zmierzających do zneutralizowania swojego wpływu na środowisko naturalne. Spójrz też na stronę obok – wybrałyśmy kilka marek, które możesz wrzucać do koszyka z czystym sumieniem.

ZOBACZ TEŻ: Trendy w pielęgnacji - najlepsze kosmetyki

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij