Zero waste – niebezpieczne praktyki

Niemarnowanie jedzenia i wykorzystywanie resztek w kuchni to rzecz chwalebna, ale nie zawsze bezpieczna. Zobacz, jakie błędy niebezpieczne dla zdrowia popełniają amatorki ekologicznego gotowania. 

zero waste fot. Shutterstock.com

Nadpleśniały przecier

albo inne przetwory ze słoika. Otworzyłaś, nie wykorzystałaś do końca, wstawiłaś do lodówki i zapomniałaś. Po odkręceniu wieczka widzisz małą plamkę pleśni. Zamierzasz łyżeczką usunąć górną warstwę i resztę wykorzystać. Nie wolno. Skoro widzisz plamkę pleśni oznacza to, że widzisz czubek góry lodowej – grzyb zdążył się rozpanoszyć w całym słoiku. Pleśń wytwarza tzw. mikotoksyny, które są niebezpieczne dla zdrowia. Potrafią gromadzić się w organizmie i doprowadzić do marskości wątroby. 

REKLAMA

Nadpleśniały pomidor, ser i chleb

– to samo. Wyrzucamy natychmiast i w całości. Co prawda, pleśnie lubią środowisko ciepłe i wilgotne, ale niektóre gatunki dobrze się czują w temperaturze 4-5 stopni. Jeżeli w lodówce spleśniał ci produkt, który nie był zamknięty w szczelnym pojemniku, powinnaś umyć całą lodówkę ciepłą wodą z detergentem. Swoją drogą, lodówkę powinniśmy myć przynajmniej dwa razy w miesiącu, o czym większość z nas zapomina.

Nadgniłe jabłko

– tu sytuacja jest inna: bakterie gnilne znajdują się tylko w miejscu brązowych zmian, dlatego możesz odciąć nadpsute miejsce i resztę bez obaw zjeść. Zasada ta dotyczy wszystkich innych owoców i warzyw. Nadgniłe – odkrawamy, nadpleśniałe – wyrzucamy. 

Kiełkujące ziemniaki

– podobnie jak te z zielonymi przebarwieniami zawierają solaninę, która jest substancją toksyczną. Znaczna ilość solaniny znajduje się również w zielonych niedojrzałych pomidorach. Jeżeli ziemniaki mają niewielkie pędy, to możemy je usunąć i wyciąć z ziemniaków miejsca, z których wyrastały, tzw. oczka. Jeżeli kiełki były duże, to nie ma sensu już jeść takich ziemniaków – po pierwsze, zawierają solaninę, a po drugie, bulwa oddała już pędom najcenniejsze składniki. Ziemniaki z zazielenieniami obierzmy trochę grubiej (najwięcej solaniny jest po skórką) i ugotujmy – wówczas jej pozostałości się wypłuczą. Zielonych ziemniaków nie wolno piec, ani robić z nich frytek. 

Najlepiej spożyć przed/Należy spożyć do

– często mylimy te dwie informacje. Ta pierwsza „Najlepiej spożyć przed” jest rekomendacją producenta, że do podanej na opakowaniu daty gwarantuje nam najlepszą jakość, ale potem produkt też nadaje się do spożycia. Jak długo? W Polsce dopiero pracuje się nad określeniem tego terminu dla różnych produktów, ale inne kraje, jak na przykład Belgia czy Finlandia, już ją mają. Według tamtejszych norm mąki, kasze, ryż, makarony, kawy, cukier można zjeść jeszcze przez rok od upływu tej daty, a sery, płatki, ciastka, czekolady – dwa miesiące. 

Z kolei informacja: „Należy spożyć do” jest umieszczana na produktach o krótkiej trwałości i raczej nie należy jej przekraczać. Oczywiście, dzień czy dwa różnicy nie robią, ale w przeterminowanym o kilka dni jogurcie z dodatkiem owoców może rozwijać się pleśń, a w mięsie czy kiełbasie – jad kiełbasiany.  

Zobacz również:
Norweskie zawodniczki piłki ręcznej plażowej nie chciały wystąpić w bikini. Drużyna została ukarana grzywną za nieregulaminowy strój.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA