[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Słodziki jednak nie szkodzą? [najnowsze badania]

To nie jest tak, że namawiamy Cię do jedzenia sztucznie słodzonych produktów. Dajemy im jednak zielone światło, jeśli są jedyną metodą na to, żeby przestać ładować w siebie te tony cukru.

słodziki

Najgorszy epitet, którym można określić żywność? Sztuczna! Wszystko, do czego przyklei się to lepkie słowo, staje się zaraz podejrzane albo wręcz szkodliwe. Tymczasem w wielu przypadkach zapędzamy się w krucjacie przeciwko przetworzonej żywności za daleko, idealizując koncepcję „naturalności” i nie zważając na dowody naukowe świadczące o tym, że coś nie stanowi zagrożenia dla zdrowia. Dlatego postaramy się przekonać Cię, że zamiast słodzików powinnaś wystrzegać się cukru.

Pierwszy powszechnie spotykany błąd jest taki, że wrzucamy wszystkie słodziki do jednego worka, mówiąc, że mają taki albo owaki efekt. Tymczasem to bardzo zróżnicowana grupa produktów, licząca kilkanaście pozycji, i właściwości jednych w żadnym razie nie można hurtem przypisywać innym. Na tej zasadzie wobec słodzików wysunięto szereg oskarżeń, wśród których najpoważniejszym jest rzekoma rakotwórczość. Zarzut brzmi tym groźniej, że wysuwające go osoby podpierają się naukowymi badaniami. I rzeczywiście, kilka eksperymentów wykazało, że sacharyna, sukraloza i aspartam (i tylko one) mogą zwiększać ryzyko chorób nowotworowych. Żeby ocenić, czy rzeczywiście jest się czym przejmować, przyjrzyjmy się bliżej tym konkretnym eksperymentom.

Sacharyna okazała się niebezpieczna jedynie dla zwierząt, a u ludzi nie zaobserwowano negatywnego efektu. Z kolei sukraloza zwiększała ryzyko przemian nowotworowych tylko w badaniu in vitro, kiedy do wyizolowanych komórek wstrzykiwano stężenia nieosiągalne w organizmie ludzkim” – wyjaśnia dietetyk Arkadiusz Matras (dietetyka #NieNaŻarty). „Jeśli chodzi o badanie dotyczące aspartamu, to organizacja zajmująca się bezpieczeństwem żywności wytknęła jego twórcom błędy metodologiczne, więc do wyników eksperymentu należy podchodzić sceptycznie” – uzupełnia Matras. I dodaje, że istnieje ponad 600 badań wskazujących na bezpieczeństwo tego związku, a zaledwie około 10 mogących świadczyć o jego szkodliwości. Dlatego, kształtując swój pogląd na tę sprawę, należy wziąć pod uwagę całość wiedzy na temat aspartamu, a nie tylko pojedyncze badania.

Kolejny zarzut wobec słodzików dotyczy negatywnego wpływu na mikrobiotę jelitową. W tym wypadku mamy dwóch podejrzanych: sacharynę i sukralozę. „Istnieje tylko jedno rzetelne badanie oceniające działanie słodzików na mikrobiotę. Okazało się, że u części ludzi sacharyna może wpływać na nią negatywnie oraz pogarszać insulinowrażliwość. I choć to interesujące wyniki, należy poczekać na kolejne testy. Być może jest tak, że mikrobiota nieco zmienia się po stosowaniu niektórych słodzików, ale nie ma to kompletnie znaczenia w wymiarze klinicznym, tzn. nie będziemy przez nie grubsi i nie będziemy mieć cukrzycy typu II” – zwraca uwagę Arkadiusz Matras.

Słodzikom zarzuca się też, że – podobnie jak cukier – powodują wyrzut insuliny, a tym samym zakłócają gospodarkę węglowodanową. I w tej materii ponownie nie ma przekonujących dowodów. „Na kilka testów wskazujących na taki właśnie efekt działania sacharyny, sukralozy i asparatamu, przypada około 30 dobrze zaprojektowanych badań interwencyjnych, zarówno krótko-, jak i długoterminowych, w których nie wpływały one na stężenie na czczo ani glukozy, ani insuliny. Nie pogarszały też wrażliwości na insulinę czy tolerancji glukozy. Dlatego uważam, że biorąc pod uwagę całość dowodów naukowych, którymi dysponujemy, nie ma się czego obawiać” – uspokaja Arkadiusz Matras.

Na deser zostawiliśmy najczęściej spotykany argument. W kilku dużych badaniach obserwacyjnych okazało się, że stosowanie napojów typu light, słodzonych słodzikami, jest związane z wyższą masą ciała ludzi. Jednym słowem: wywołują efekt odwrotny do zamierzonego. „Tę pozorną sprzeczność łatwo wytłumaczyć. Po prostu najwięcej tego rodzaju napojów piją ludzie, którzy się odchudzają, a więc charakteryzują się wysoką masą ciała. Nie powinniśmy wyrabiać sobie opinii wyłącznie na podstawie badań obserwacyjnych, ponieważ pokazują one wyłącznie korelację, a nie związek przyczynowo-skutkowy. Dobrze zaprojektowane badania kliniczne pokazują, że zamiana napojów z cukrem na te ze słodzikami to jedna ze strategii, dzięki którym łatwiej schudnąć” – wyjaśnia Matras. Podsumowując: nic nie wskazuje na to, że powinniśmy się słodzików obawiać. Oczywiście, mówimy o dawkach mieszczących się w wyznaczonych normach. Są one jednak tak opracowane, że trzeba się naprawdę mocno postarać, aby się do nich zbliżyć.

I żeby była całkowita jasność: nie zaczęliśmy Cię nagle namawiać do używania słodzików. Jeśli nie potrzebujesz słodkiego smaku na co dzień – świetnie, tak trzymaj. Jeśli jednak są jedynym sposobem na to, żeby porzucić cukier i nadmiar kalorii, który ze sobą niesie, warto na nie postawić. To zdecydowanie będzie mniejsze zło.

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij