Przeglądamy popularne diety. Dieta sokowa, dieta kuloodporna, 16:8 i inne

Przerywane poszczenie jest teraz na topie. Sięgamy więc po ekspercką wiedzę, by pomóc Ci odróżnić te korzystne dla Ciebie diety od tych naprawdę dziwacznych. I ryzykownych.

Dieta sokowa fot. Getty Images

Wielka armia zwolenników przerywanych postów wierzy, że ich stosowanie przyspieszy zrzucanie nadwyżkowych kilogramów, wydłuży życie i zapewni pełny dobrostan. Może tak, może nie, bo nie wszystkie metody są tworzone z myślą o Twoim ciele i Twoich celach. Oto nasz, zatwierdzony przez ekspertów, przewodnik.

REKLAMA

Dieta 16:8

Co to jest?

W nazwie tej diety ukrywają się czasowe proporcje postu i jedzenia. Pościmy całą noc i cały poranek, a potem jemy, pilnując 8-godzinnego okna żywieniowego. Proste.

Czym to się (nie) je?

To właśnie ta prostota i łatwość wprowadzenia w życie (w końcu i tak prawie połowa z nas nie jada porządnych śniadań) zdecydowały o jej popularności. No i oczywiście jej sztandarowe hasło: nieważne, ile jesz – ważne, kiedy. W trakcie okna żywieniowego zjadasz 3 posiłki i 2 przekąski, a poza nim woda, kawa z kroplą mleka, herbata ze słodzikiem i guma do żucia.

Jeżeli przeszkadza Ci zbyt późne śniadanie w południe, przesuń godzinę rozpoczęcia postu np. na 18 i śniadanie połkniesz już o 10 rano. Dieta 16:8, oparta na okresowym poszczeniu, stała się popularna kilka lat temu, choć samo zjawisko i dobrodziejstwa postu znane są nam od wieków. Nauka też jest o niej dobrego zdania.

Uczeni z University of Illinois w Chicago ustalili, że jej stosowanie obniża ciśnienie i może wspierać poprawę równowagi glukozowo-insulinowej, a National Center for Biotechnology Information pokazuje dane z 27 badań, że okresowe poszczenie spowodowało u stosujących utratę masy ciała od 0,8% do 13%, BMI zmniejszyło się o 4,3%, a obwód talii od 3 do 8 cm. Czyli całkiem nieźle, tym bardziej że utrata wystąpiła niezależnie od zmian w ogólnym spożyciu kalorii.

Żeby jednak nie było tak pięknie, to włączyli się jajogłowi z University of California w San Francisco, sugerując, że poszczący tracą głównie „beztłuszczową masę” – w tym niestety mięśnie – a na tym już nam nie bardzo zależy. Trzeba też pamiętać, że głodówki mogą mieć wpływ na układ hormonalny. Przesunięcie lub pominięcie okresu powinno być sygnałem do szukania bezpieczniejszych rozwiązań, np. 14:10. Tak czy owak, dieta zbiera w większości pozytywne recenzje, choć wymaga jeszcze wielu badań nad jej wpływem na naszą ogólną kondycję.

Naszym zdaniem: 4/5 

Dużo zróżnicowanych korzyści.

ZOBACZ TEŻ: Dieta długowieczności Valtera Longo

Dieta wojownika

Co to jest?

Ta dieta radykalnie zmienia wszystkie nasze nawyki i teorie żywieniowe, powołując się na starożytnych Spartan i Rzymian. A ci pościli przez większość doby i jadali w nocy. I tak jest tutaj.

Czym to się (nie) je?

Gdyby chcieć się trzymać, jak przy poprzednich dietach, proporcji liczbowych, dieta wojownika mogłaby się nazywać 20:4. O ile jednak w przypadku diety 16:8 mamy do czynienia z całkiem sporym oknem żywieniowym, tak tutaj raczej z żywieniowym lufcikiem. Twórca diety, żołnierz izraelskich służb specjalnych, Ori Hofmekler, oparł jej zasady na zwyczajach starożytnych rzymskich legionistów i spartańskich żołnierzy, którzy, jak wieść niesie, przez cały dzień prawie nic nie jedli poza małymi porcjami owoców i orzechów, za to ucztowali w nocy.

W rzeczywistości książkę Hofmeklera „Warrior diet” trudno nazwać dietą – to raczej autorski wykład o filozofii żywienia i zdrowego stylu życia. A ponieważ autor nie ma nic wspólnego z medycyną czy dietetyką, więc podstawy naukowe jego teorii, by pościć cały dzień i najadać się przed snem, nie są duże. A w zasadzie nie ma ich w ogóle, nie udało się bowiem naukowo udowodnić, że ten ekstremalny pomysł na dietę jest skuteczniejszy niż inne, mniej obciążające dla organizmu diety z przerywanym postem. Należy też wziąć pod uwagę, że podczas diety wojownika rzeczywiście następuje zmniejszenie podaży kalorii, to jednak niektórzy ze stosujących mogą spożywać zbyt wiele kalorii podczas czterogodzinnego okienka i w znaczny sposób obciążać układ pokarmowy. Jeżeli dołożymy do tego ewentualne ryzyko rozchwiania układu hormonalnego i zmniejszenie produkcji hormonów płciowych – ważnych nie tylko dla płodności, ale też dla mózgu i kości – to eksperymentowanie w ten sposób na sobie nie jest dobrym pomysłem.

Naszym zdaniem: 1/5 

Wycofaj się! To przegrana bitwa.

Dieta kuloodporna

Co to jest?

Stworzona w 2014 roku w Silicon Valley przez Dave’a Aspreya jest połączeniem diety ketogenicznej z przerywanym postem i zaskakującym dodatkiem: łyżką masła do porannej kawy.

Czym to się (nie) je?

Jeść tłuszcz, by spalać tłuszcz – tak najkrócej wygląda filozofia diety kuloodpornej. Głównym argumentem przemawiającym za jej skutecznością jest sam jej twórca, który ważył kiedyś 130 kilogramów, a dzięki jej stosowaniu wrócił do normalnej wagi i zdrowia. Musimy wierzyć na słowo, ponieważ podstawy naukowe kuloodpornej diety są, zdaniem ekspertów, dosyć wątłe.

Oprócz kofeiny zmieszanej z masłem (pochodzącym od zwierząt karmionych trawą), od której zaczynamy dzień, stosujemy zasady diety keto, a więc produkty wysokotłuszczowe i niskowęglowodanowe jedzone w określonym oknie żywieniowym i bez ograniczeń w wielkości porcji. Trzymając w menu proporcje 80-90% tłuszczów i 10-20% węglowodanów i białek, zmuszamy nasz organizm do szukania alternatywnych źródeł doładowania, a ten – z braku wyboru – decyduje się korzystać z tłuszczu. I chudniemy – tak najprościej wygląda teoretyczny schemat działania.

Rzeczywiście, gdy restrykcyjnie trzymamy się zasad, waga dynamicznie spada, a pierwsze 2-3 miesiące czujemy się zazwyczaj doskonale. Schody zaczynają się po tym czasie (choć u niektórych mogą być obecne już od samego początku). Pojawiają się problemy z trawieniem, zmęczenie, kłopoty z koncentracją oraz nieprzyjemny zapach ciała, a stała nadwyżka tłuszczów w menu może powodować permanentne biegunki tłuszczowe i zaburzenia w poziomach lipidów.

Są też eksperci wiążący dietę ketonową z negatywnym wpływem na gospodarkę hormonalną i wiążą ją również z powstawaniem kamicy moczanowej i kamicy woreczka żółciowego. Warto zresztą pamiętać, że przed skokiem na główkę do basenu wypełnionego kawą z tłuszczem należy skonsultować się z lekarzem, ponieważ niektóre schorzenia wykluczają stosowanie tej diety (np. choroby nerek, trzustki czy wątroby).

No i na koniec szczegół, ale istotny: dieta kuloodporna, jak na komercyjny pomysł przystało, nie jest tania, ponieważ opiera się na produktach bio i oczywiście wykorzystaniu narzędzi, np. blenderów określonej marki – tylko one, ponoć, dają gwarancję sukcesu. Ludzie drodzy, ratunku!

Naszym zdaniem: 1/5 

Za dużo tłuszczu.

Dieta 5:2

Co to jest?

To również wariant diety opartej na okresowym poszczeniu, ale mniej radykalnym. 5 dni jemy, a przez 2 dni też jemy, jednak pilnujemy, by nie przekraczać 400-600 kcal dziennie.

Czym to się (nie) je?

Wymyślona i opisana przez dziennikarza medycznego Michaela Mosleya, szybko stała się dietetycznym hitem. Jej stosowaniem chwalą się Benedict Cumberbatch i Beyoncé, a na całym świecie ma pewnie miliony zwolenników. Fakt faktem, że dieta 5:2 nie jest specjalnie restrykcyjna i wymagająca, choć ma oczywiście swoje ograniczenia.

2 dni po 500 kcal są dość brutalne dla organizmu, ale i w 5 pozostałych szału nie ma: posiłki powinny się mieścić w przedziale 1600-1800 kcal. Nie jest to więc dieta dla łakomczuchów, którzy po dwóch dniach poszczenia trzeciego dnia zjedzą konia z kopytami – tu trzeba być umiarkowanym i regularnie nie dojadać.

Z naukowego punktu widzenia istnieje wiele dowodów na to, że te niskokaloryczne dni mogą być korzystne dla utraty tłuszczu. Niektóre badania sugerują, że tymczasowa zmniejszona podaż kalorii może również zwiększać produkcję białych krwinek, które odgrywają ważną rolę w układzie odpornościowym, a także zmniejszyć ryzyko wystąpienia choroby Alzheimera, Parkinsona i cukrzycy typu 2.

Poza tym wszystkie restrykcje kaloryczne (czy to osiągane przez ciągłe ograniczanie przyjmowanych kalorii, czy też przerywane posty) są bardzo podobnie traktowane przez organizm i oczywiście wpływają na redukcję masy ciała. Mówiąc po ludzku, jeżeli mniej jesz, tym większe jest prawdopodobieństwo, że schudniesz. Zwolennicy diety 5:2 twierdzą, że regularne zmniejszanie porcji pomaga zmienić nawyki żywieniowe i poza tym zdrowiej jest jeść mniej niż więcej. Sceptyków jednak też nie brakuje – ci z kolei argumentują, że organizm stale pozbawiany odpowiedniej liczby kalorii będzie odkładał i magazynował zapasy tłuszczu z normalnych posiłków, aby wykorzystać je w czasie niedojadania. Kto by nie miał racji, dwie sprawy są pewne: trzeba zadbać o białko w menu, żeby nie stracić masy mięśniowej, i podczas stosowania diety 5:2 postawić raczej na aktywny wypoczynek, bo na trening HIIT może nie starczyć sił.

Naszym zdaniem: 3/5 

Stosunkowo szybkie efekty.

ZOBACZ TEŻ: Metabolizm - częste pytania i odpowiedzi

REKLAMA

REKLAMA

Dieta sokowa

Co to jest?

Trudno znaleźć prostszy i smaczniejszy sposób na odchudzanie. Wyciskasz sok z owoców i warzyw i popijasz od 24 godzin do całego tygodnia. Dieta cud.

Czym to się (nie) je?

Przyjechała do nas z Hollywood, gdzie blendery są członkami rodziny i z ewangelicznym przesłaniem: wszystko, co zielone, będzie dla Ciebie dobre. Ten płynny post ma w teorii regenerować przewód pokarmowy i oczyszczać organizm ze wszelkiego rodzaju toksyn. Kilka kropel prawdy w tym jest, ponieważ badacze faktycznie potwierdzili przyrost zdrowych bakterii jelitowych po trzydniowym poście i np. po koktajlu z jarmużu wzrost poziomu dobrego cholesterolu, jednak zgłosili swoje „ale” (i to całkiem duże „ale”). Eksperci z Harvard Medical School skrytykowali brak dowodów naukowych na większość korzyści płynących z soków, zwłaszcza niejasne twierdzenia, że mogą one „odtruwać” organizm (tym zajmują się u nas, podziękować, wątroba i nerki).

Jasne, jarmuż i inne zdrowe pokarmy są dla nas dobre, ale nauka sugeruje, że po smażeniu – być może razem z porannymi jajkami – działają równie dobrze, jak wypite ze szklanki. Zwrócili też uwagę, że usuwając błonnik ze świeżych produktów, zagęszczamy cukier i nawet jeżeli dostajemy dużo witamin i minerałów, to bardzo podnosimy poziom insuliny.

Większość soków nie zawiera również białka, więc nici ze składników odżywczych potrzebnych do wspomagania regeneracji mięśni. Jeżeli już musisz spróbować, pość tylko przez jeden lub dwa dni i uzupełnij swoją dietę sokową bulionem z mieszanej fasoli dla odzyskania błonnika i odrobiny białka.

Naszym zdaniem: 2/5 

Bezowocna misja.

ZOBACZ TEŻ: Wskaźnik BMI - dlaczego nie powinno się nim sugerować?

Zobacz również:
Choć obok niej na tronie dumnie zasiada król przysiad, wszystkie oczy i tak zawsze zwrócone są na nią – pompkę.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA