[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ
26



OCEŃ
5.0

Podjadanie w pracy - jak z nim skończyć?

Statystyki pokazują, że w pracy spędzamy coraz więcej czasu, a doświadczenie życiowe podpowiada, że przeważnie nie jest to czas sprzyjający odchudzaniu. Pora to zmienić.

Jak przestać podjadać w pracy?

Jeśli chcesz poważnie myśleć o sukcesie planu zmierzającego do osiągnięcia wymarzonej wagi, musisz uwzględnić w nim czas, który spędzasz w pracy. To w niej bowiem czyhają na Ciebie zdradliwe pułapki. Zidentyfikowaliśmy najgroźniejsze z nich.

Problem #1 - brak ruchu

Na pewno czytałaś już na łamach WH, że kilka lekkich treningów w tygodniu nie równoważy faktu, że sporą część doby spędzasz na siedząco. Dlatego powinnaś zadbać o to, by ruszać się jak najwięcej w ciągu dnia. I wcale nie chodzi o jakiś wielki wysiłek. W końcu w pokoleniu naszych rodziców w dorosłym wieku prawie nikt nie trenował, a jednak otyłość należała do rzadkości.

Rozwiązanie

Spora dawka niskopoziomowego wysiłku na co dzień naprawdę może w długim okresie zrobić różnicę. W jego czasie wykorzystujemy bowiem jako źródło energii kwasy tłuszczowe, a nie glikogen mięśniowy. Dlatego zastanów się, czy nie możesz zacząć w czasie dobrej pogody dojeżdżać do pracy na rowerze. Jeśli korzystasz z komunikacji miejskiej, nie siedź w tramwaju czy autobusie, tylko w nim stój. Wysiądź przystanek albo dwa wcześniej, żeby przejść jak największy kawałek drogi. W biurze przejdź się do koleżanki żeby coś załatwić, zamiast do niej dzwonić. Nie korzystaj z windy, tylko ruszaj schodami. W ciągu dnia zrób sobie małą przerwkę na choćby kilkuminutową dawkę ćwiczeń rozciągających. Naprawdę nie musisz się spocić, żeby spalać kalorie.

Aha, tylko nie traktuj powyższych czynności jako zastępujących trening, lecz je uzupełniających. Twoje serce potrzebuje też ruchu i wyższej intensywności, żeby się wzmocnić.

Problem #2 - generator stresu

Trudna do ogarnięcia ilość zadań, goniące terminy, brak wsparcia współpracowników i szefów, nierzetelność kontrahentów – wachlarz stresujących opcji jest naprawdę szeroki. Nieustanne napięcie powoduje zaś wydzielanie hormonów, które pobudzają apetyt, oraz trudne do opanowania łaknienie słodkiego i tłustego jedzenia. Niedobrze.

Rozwiązanie

Na wiele stresujących czynników nie masz żadnego wpływu, ale z własnego doświadczenia wiemy, że rzadko kiedy jesteśmy bez grzechu i sporo obciążających sytuacji wynika z naszych zaniedbań. Dlatego spróbuj lepiej zorganizować swoją pracę. Każdego dnia poświęć rano kilka chwil na przygotowanie planu dnia i staraj się go potem trzymać. Nie marnuj czasu na przeglądanie netu i plotki, chyba że wyrobiłaś się wcześniej z wszystkimi zadaniami i masz nadwyżkę wolnego.

Spróbuj być bardziej asertywna i nie bierz na siebie nadprogramowych obowiązków, których chcą pozbyć się inni. W nagłych sytuacjach bardzo pomocne są ćwiczenia oddechowe (instruktaż, jak je wykonać, autorstwa coacha Michała Godlewskiego, znajdziesz na naszej stronie internetowej). Warto też spróbować zmienić sposób postrzegania stresu i jego wpływu na organizm.

Najnowsze badania pokazują bowiem, że negatywne konsekwencje grożą tylko ludziom, którzy odbierają go jako zagrożenie. Jeśli uda się zmienić postrzeganie związanego ze stresem pobudzenia jako zjawiska, które nie zagraża i paraliżuje, tylko mobilizuje, będzie on mieć wręcz pozytywny efekt. Brzmi jak solidne wyzwanie, ale psychologowie przekonują, że sposób, w jaki reagujemy na stres, jest sumą doświadczeń z przeszłości. Jeśli całe życie słyszysz, że to zło, tak właśnie go interpretujesz. Skoro jednak mogłaś nauczyć się jednej reakcji, możesz wykształcić inną.

REKLAMA

REKLAMA

Problem #3 - podjadanie

To jeden z największych wrogów szczupłej talii, a w pracy, zwłaszcza stresującej, zdarza się ono nadzwyczaj często. Twoim celem jest je ograniczyć, a najlepszym sposobem będzie solidny posiłek.

Rozwiązanie

Nie licz na to, że uda Ci się przetrwać cały, ośmiogodzinny dzień pracy bez jedzenia. Planując dzień, od razu uwzględnij przerwę, którą poświęcisz na porządny posiłek. Najlepszym rozwiązaniem jest oczywiście samodzielne przygotowanie go w domu, a potem zabranie do pracy w pojemniku. To może wydawać się czasem misją ponad siły, ale jeżeli przygotujesz się już na etapie zakupów, znacznie ułatwisz sobie zadanie.

Zrób w weekend odpowiednie zakupy, a potem, na przykład, upiecz w piekarniku rybę (chude białko) na 2-3 dni. Wieczorem przed pracą możesz błyskawicznie podsmażyć mieszankę warzyw na patelni i już masz posiłek, który następnego dnia podgrzejesz w biurowej mikrofalówce. Nie udało się? Postaraj się kupić obiad w biurze albo w pobliżu, pamiętając, aby w posiłku była spora dawka sycącego białka (20 g powinno wystarczyć), a także duża dawka warzyw zawierających pęczniejący w żołądku błonnik. Obiad złożony z nieśmiertelnych pierogów to kiepski pomysł, który tylko na chwilę zaspokoi głód, aby potem go spotęgować.

Problem #4 - sytuacja awaryjna

Wszystkie sposoby zawiodły i mimo wszystko dopadł Cię wilczy głód. Wiemy, jak to jest: wszyscy tam kiedyś byliśmy.

Rozwiązanie

Badacze powtarzają, żeby nie trzymać przekąsek pod ręką, bo wtedy zjadamy więcej kalorii niż tak naprawdę potrzebujemy. My jednak uważamy, że zdecydowanie gorsze w skutkach są od tego zakupy na głodnego. Znacie kogoś, kto stojąc niecierpliwie w kolejce do kasy z żołądkiem przyklejonym do kręgosłupa, sięgnie po naturalny jogurt z migdałami, a nie batona czy słodką bułkę? Toż to byłaby prawdziwa Iron Woman. Dlatego miej zawsze pod ręką (ale w szufladzie, a nie w miseczce na widoku) przekąski, które pomogą Ci szybko zaspokoić głód bez torpedowania starań o szczupłą sylwetkę. To Twoja polisa ubezpieczeniowa, więc korzystaj z niej rozważnie.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij