REKLAMA

Nowalijki: czy są zdrowe i jak je kupować?

Nie mają być naszym głównym źródłem witamin i minerałów, ale dodatkiem cieszącym smakiem i wyglądem.

nowalijki fot. Shutterstock.com

Jak co roku o tej porze wybucha nowalijkowa dyskusja: jeść czy nie jeść? Trzeba z nimi uważać, czy są całkowicie bezpieczne? Zdrowe czy niezdrowe? Moim zdaniem najbardziej zdrowy powinien być rozsądek, więc oczywiście należy uważać, ale – co także oczywiste – jeść.

Kiedy tylko za oknami pojawi się wiosna i cieplejsze promienie słońca, czujemy większą ochotę na chrupanie nowalijek. Pierwszy szczypiorek, rzodkiewka, sałata, pietruszka czy cebulka dymka albo pomi- dor kuszą na półkach sklepowych – czy jednak możemy je uznać za skarby natury? Niestety, nie zawsze, chociaż to nie oznacza, że powinniśmy z nich rezygnować.

Sztucznie naturalne

Większość nowalijek oprócz tych, które wyhodujemy sami w doniczce w domu, rośnie w szklarniach na specjalnym podłożu i z mniejszą ilością światła słonecznego. Ograniczenie słońca wpływa oczywiście na smak, bo będzie on w naszych nowalijkach słabszy, a i witaminy C i bioflawonidów też będzie mniej (choć w stosunku do warzyw rosnących na polach różnica nie jest znacząca), ale nie to jest główny problem.

Niestety, do uprawy nowalijek używa się nawozów, które te warzywa bez ograniczeń wchłaniają, tzn. przyswajają nie tylko tyle, ile potrzebują do wzrostu, ale wszystko, co zostanie im dostarczone. A dostarczane jest zazwyczaj zbyt dużo.

Najlepszym rozwiązaniem jest kupowanie nowalijek ze sprawdzonych źródeł, od za- przyjaźnionego rolnika lub w sklepach ekologicznych – będą one zdecydowanie mniej atrakcyjne w wyglądzie, jednak nie o wygląd tu chodzi, tylko o nasze zdrowie. Zbyt duża ilość chemii połykana wraz z pożywieniem jest dla nas niebezpieczna, a tej chemii i tak w naszym życiu jest zdecydowanie za dużo. Jeżeli już kupujemy nowalijki wyhodowane przemysłowo, to jedzmy je z umiarem i nie podawajmy dzieciom poniżej 3. roku życia. Na młode, surowe warzywa powinni też uważać alergicy i wrzodowcy. Pamiętajmy również o dokładnym myciu, a nawet moczeniu w roztworze sody oczyszczonej. Po takiej kąpieli nasze warzywa trzeba ponownie dokładnie umyć pod bieżącą wodą.

ZOBACZ TEŻ: Jak myć warzywa?

Test pieniącej wody

Na pierwszy rzut oka nie możemy określić, czy nasze młodziutkie warzywa są naszpikowane ponad miarę związkami azotu, bo ani wielkość, ani kolor nie będą tego zdradzać. Wystarczy jednak zacząć je solidnie myć – gdy zobaczymy, że woda się pieni, możemy mieć pewność, że producent o ekologii słyszał jedynie w telewizji. Najwięcej pestycydów zbiera się tuż przy skórce, więc dobrze jest ją obrać – nawet w przypadku rzodkiewki. Trochę tej skórki szkoda, bo jest tam cała masa wartościowych składników i jest to zresztą kolejny argument za tym, by robić zakupy w sklepach ekologicznych. Mniej chemii to dobra inwestycja w nasze zdrowie. 

Bardzo dobrym i naturalnym rozwiązaniem jest próba wyhodowania nowalijek w naszej domowej kuchni, na parapecie. Wtedy mamy pewność, że sałata, szczypiorek czy pietruszka nie będą zawierać niezdrowych substancji, a i taki parapet staje się naturalnym źródłem dobrej, domowej energii. Idealnym wyborem są kiełki – prawdziwa kopalnia witamin i minerałów. Takie kiełki z rzeżuchą na czele możemy dorzucać do wszystkiego, co upichcimy: od kanapek, przez jajecznicę, aż po danie główne. Pamiętajmy też, by nowalijek nie trzymać w workach foliowych: po pierwsze, wilgotne środowisko może przyspieszać przemianę azotynów w rakotwórcze związki, a po drugie, warzywa szybciej tracą świeżość.

SPRAWDŹ TEŻ: Dlaczego warto zrezygnować z mięsa [spowiedź byłego mięsożercy]

Myśl globalnie, jedz lokalnie

Z pewnością najbardziej rozsądnym wyborem jest sięganie po nasze lokalne produkty niż zajadanie się wczesną wiosną truskawkami, które przyleciały do nas z innego kraju. Ilość konserwującej je chemii trudno sobie wyobrazić, więc i zdrowiej, i smaczniej będzie po prostu zaczekać, aż na plantacjach pojawią się nasze, rodzime truskawki. Tym bardziej że dla naszego organizmu najlepiej jest, kiedy jemy to, co rośnie blisko nas, w naszym najbliższym, naturalnym otoczeniu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Warzywa i owoce z największą ilością pestycydów

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA