[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.3

Medycyna żywienia: dieta jak lekarstwo

Dziś, idąc do lekarza, chcemy dostać nie tylko receptę na tabletki, ale i poradę, jak zmienić swój styl życia, by szybciej wyjść z choroby i uniknąć jej w przyszłości. Medycyna żywienia to właśnie zwrot ku holistycznemu podejściu do własnego zdrowia.

dieta lekarstwo

Czasy, w których człowiek wykonywał jeden wyuczony zawód, bezpowrotnie minęły. Powszechny dostęp do edukacji, możliwości studiowaniu na wielu kierunkach i liczne profesjonalne kursy wzbogacają CV millenialsów. Określa się ich mianem „slashies” – czyli ludzi o wielu profesjach i pasjach, których cechuje multizadaniowość i nieustanna chęć rozwoju. Łącząc swoje umiejętności bycia instruktorką tańca/account managerem/fotografem, znacznie zwiększają jakość wykonywanej przez siebie pracy.

Zjawisko to znalazło swoje miejsce również w zawodach medycznych, dzięki czemu pojęcie „holistyczne podejście do zdrowia” zaczęło mieć realne odzwierciedlenie w rzeczywistości. Lekarze przestają podważać istotę pozafarmakologicznych rozwiązań, doceniając wiedzę dotyczącą terapii manualnej czy dietetyki. Absolwenci kierunków medycznych po kilku ciężkich latach studiów, przypieczętowanych specjalizacją i praktyką, sami dokształcają się w temacie żywienia, dodatkowo rozwijając swoje kulinarne umiejętności.

Przykładem może być dr Rangan Chatterjee, internista/prezenter telewizyjny/autor książki „The Stress Solution” oraz bestselleru „4 Pillar Plan”. Jego 4 filarami całościowego podejścia do życia są żywienie, aktywność fizyczna, relaks i sen, będące rozwiązaniem wielu dzisiejszych dolegliwości.

Lekarz pierwszego kontaktu, dr Rupy Aujla, autor książki „The Doctor’s Kitchen” (tutaj znajdziesz jego przepisy), jest częścią tej samej holistycznej rodziny. Na jego stronie internetowej trudno znaleźć grafikę stetoskopu czy tabletek, za to na pierwszy plan wysuwają się zdjęcia bogatych odżywczo potraw.

Nadążyć za potrzebami

Skąd pomysł na to, by lekarze, których harmonogramy już są napięte jak cięciwa łuku, dokładali sobie kolejne specjalizacje? Głównie stąd, że wyuczona książkowa medycyna nie nadąża za współczesnymi potrzebami opieki zdrowotnej. „Przyjmuję pacjentów od ponad 20 lat i zdecydowana większość dolegliwości jest mocno powiązana ze współczesnym stylem życia – mówi dr Chatterjee. – Jeśli 80% przypadłości związanych jest ze stylem życia, a lekarze nie wskazują, jak go poprawić, to w jaki sposób mają pomóc takiemu człowiekowi?”.

Przepaść między wiedzą, jaką otrzymują lekarze podczas studiów, a obecnym zapotrzebowaniem na rozmaite sposoby terapii drastycznie się powiększa. Jeszcze 40 lat temu tradycyjne książkowe podejście do choroby dobrze się sprawdzało. Sytuacja ta zmieniła się wraz ze zmianą stylu życia: siedzący tryb pracy, wysoko przetworzone jedzenie, przewlekle utrzymujące się napięcie i ciągła stymulacja przez urządzenia, takie jak smartfony czy komputery. To wszystko sprawiło, że człowiek jest bardziej podatny na choroby przewlekłe (cukrzyca typu II, otyłość, migreny oraz dolegliwości ze strony układu pokarmowego).

Potęga wiedzy

Istnieje takie ryzyko, że lepiej wiesz od swojego lekarza, co jeść i jak jeść, by poprawić swoje zdrowie. Obecni studenci medycyny w Wielkiej Brytanii zaliczają od 5 do 20 godzin edukacji żywieniowej podczas całych studiów, w zależności od specjalizacji. Tak twierdzą studenci University of Bristol, Ally Jaffe i Iain Broadley – współzałożyciele organizacji Nutritank, promującej potrzebę lepszego kształcenia w zakresie medycyny żywienia i stylu życia w ramach studiów, zrzeszającej lekarzy i studentów medycyny.

Kilka godzin wykładów poświęconych jest zazwyczaj biochemii poszczególnych składników odżywczych: białka, tłuszczu i węglowodanów oraz tematyce niedoborów witamin i składników mineralnych. Trudno jest w ten sposób nauczyć studentów, jak ogromną rolę odgrywa odżywianie w zapobieganiu, leczeniu czy w terapii chorób przewlekłych. O omawianiu zalet różnorodnych sposobów odżywiania, takich jak dieta śródziemnomorska, ciężko nawet pomarzyć. 5-20 godzin takiego szkolenia to i tak lepiej niż w Polsce.

„W programie studiów nie miałam żadnych zajęć dotyczących żywienia człowieka. Zresztą z tego, co wiem, nadal nie są one uwzględnione w programie naucza- nia przyszłych lekarzy” – zaznacza dr n. med. Anna Ścibisz, specjalista kardiolog. „W programie studiów czy w programie specjalizacji nie było odrębnego przedmiotu dotyczącego żywienia. Dotyczy to również wskazówek dietetycznych w sytuacji zdrowia, jak i zaleceń dietetycznych w poszczególnych schorzeniach” – wtóruje lek. med. Marta Mroczek, specjalista neurolog. Oczywiście istnieją uczelnie, które wdrażają bogaty program edukacji żywieniowej wśród swoich studentów. „Jest to np. University of Cambridge School of Clinical Medicine” – zaznacza dr Harrison Carter, młodszy lekarz i rzecznik British Medical Association. Mimo ostatnich badań dotyczących układu trawiennego, żywienia i jego ogólnego wpływu na samopoczucie człowieka model nauczania nadal jest tradycyjny i od lat niezmieniony. Według dr Megan Rossi, dietetyka i badaczki z King’s College w Londynie, wprowadzenie wyników najnowszych badań do codziennej praktyki lekarskiej zajmie około 17 lat. „Wydłużony czas ma swoje uzasadnienie i wynika z potrzeby upewnienia się, czy dana terapia jest bezpieczna i opłacalna. Jednak 17 lat to zdecydowanie za długo” – ocenia Rossi.

REKLAMA

REKLAMA

Lekarz bez granic

Niektórzy mogą sugerować, że lekarze nie powinni zaj- mować się tematem żywienia człowieka. Od tego są ludzie po studiach na dawnym kie- runku żywienie człowieka czy obecnie dietetyce (uzyskując tytuły licencjata lub magistra) i tylko oni mogą uzurpować sobie prawo do udzielania wskazówek dietetycznych do- pasowanych do stanu zdrowia. Pytanie tylko, czy w związku z tym absolwenci medycyny powinni kurczowo trzymać się swoich recept i skalpeli?! „Musimy znać podstawy – mó- wi dr Hazel Wallace, autorka książek kulinarnych i lifestylo- wych. – Stykamy się z pandemią chorób przewlekłych, a dietetycy nie są pierwszymi osobami, z którymi pacjenci mają kontakt” – dodaje. Dr Anna Ścibisz zaznacza: „W mojej praktyce kardiologicznej podstawy dietetyki są ogromnie ważne. W aktualnych wytycz- nych kardiologicznych zwraca się ogromną uwagę na tzw. zmianę stylu życia. Oznacza to, że dając zalecenia np. pacjentowi z wysokim stężeniem cholesterolu, powinnam porozmawiać z nim również na temat tego, co może jeść, a czego powinien się wystrzegać”. Istotę wsparcia żywieniowego doce- nia również lek. stom. Marcin Dolecki, senior instructor in International Association for Orthodontics. „Żywienie i suplementacja są esencjonalną częścią terapii ortodontycznej. Brak odpo- wiednich składników odżywczych wpływa na jakość, stabilność i szybkość leczenia, brak powikłań i nawrotu wad zgryzu”. Jak ważna jest dieta w chorobach neuro- logicznych, podkreśla lek. med. Marta Mroczek. „Jestem neurolo- giem, zajmuję się także wykonywa- niem badań elektromiograficznych, czyli badaniem funkcji mięśni i nerwów. Mam do czynienia z pa- cjentami z cukrzycą i szerzej rozu- mianymi zaburzeniami gospodarki węglowodanowej. W tej grupie chorych stosowanie właściwej diety jest oczywiste. Należy wspomnieć również o udarze mózgu, gdzie czynnikami ryzyka są miażdżyca czy nadciśnienie. Właściwa dieta jest niezbędna w leczeniu i profi- laktyce obu tych chorób. Nadwaga czy otyłość, w których niewłaściwa dieta ma kluczowe znaczenie, po- wodują nieprawidłowe obciążenie i zmiany zwyrodnieniowe kręgo- słupa. Należałoby wspomnieć także o leczniczym stosowaniu specjalnej diety w neurologii: dietę ketoge- niczną w leczeniu padaczki”.

Rozwój i współpraca

W Polsce konsultacje z dietety- kami w ramach NFZ odbywają się tylko w poradniach specja- listycznych bądź na oddziałach szpitalnych – czyli wtedy, kiedy człowiek o prewencji danej choroby może już tylko wspo- mnieć ze skruchą. Nie każdego stać na prywatną wizytę, często ludzie nie czują potrzeby i sami nie wiedzą, że ich dolegliwość można wyprowadzić dietote- rapią. Nie należy oczywiście ganić lekarzy za to, że szkolą się na własną rękę, sięgając do publikacji naukowych czy uczestnicząc w kursach. Dla wspólnego dobra lekarz powi- nien mieć podstawową wiedzę z żywienia, a jeśli ma świa- domość, że jego wiedza w tej kwestii jest niepełna, aktywnie współpracować ze specjalistami w danej dziedzinie. Całe szczę- ście, że wizja nieustannego doskonalenia, wymiany do- świadczeń i współpracy między specjalistami nie jest już tak odległa, jak niegdyś

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij