[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Ja zbieram, Ty zbierasz, my zbieramy [myzbieramy.pl]

Kiedy wspiera się sensowne i wartościowe pomysły, to rosną skrzydła aniołom. A takim pomysłem jest portal myzbieramy.pl, łączący bezpośrednio rolników i sadowników ze zjadaczami efektów ich pracy, czyli nami. Bez pośredników.

Gdyby portal myzbieramy.pl nie istniał, należałoby go wymyślić. Zwłaszcza, że nie ma dnia bez wiadomości w prasie lub telewizji, że plony są na polach, ale nie ma kto ich zbierać, że rolnikom i sadownikom się nie opłaca produkcja, bo ceny w skupie są śmiesznie niskie, że zarabiają na tym tylko cwani pośrednicy, którzy zmonopolizowali rynek, itd., itd. Wszystko to pewnie prawda, więc pomysł takiego portalu był na wyciągnięcie ręki.

ZOBACZ TEŻ: Cold brew - kawa parzona na zimno [przepisy]

myzbieramy.pl - jak to działa?

Banalnie prosto. Na stronie znajdziesz listę wszystkich rosnących u nas warzyw i owoców (nawet z podziałem na miesiące zbiorów), na której zaznaczasz, co najbardziej Cię interesuje, potem wpisujesz swoją lokalizację i gotowe. Program wskaże Ci najbliższe pole lub sad wraz z podstawowym opisem, dniami i godzinami zbiorów, rodzajem produkcji (eko, bionawozy, itp) i numerem telefonu do producenta. Dobrze jest przed wyprawą do niego zadzwonić, by sprawdzić, czy oferta jest aktualna i nie dotknęła go przed chwilą jakaś klęska żywiołowa lub inne draństwo. No i ustalić cenę za zbiory, choć w ciemno można obstawiać, że zapłacisz dużo mniej niż w osiedlowym warzywniaku. Co więcej, niektórzy plantatorzy proponują transakcję wiązaną: jeżeli zbierzesz np. dwie kobiałki truskawek i jedną z nich zostawisz gospodarzowi, to za swoją zapłacisz 1 grosik. Nieźle, co? Dodatkowo spora część sprzedaje własne przetwory domowej roboty, więc nawet jeżeli przyjechałaś właśnie po np. cukinię lub inne dobrodziejstwo, by je zamarynować na zimę, warto spróbować, jak je robią inni. A wiadomo, co gospodyni to inny smak.

myzbieramy.pl - dlaczego warto?

Z kilku powodów:

  1. Zaoszczędzisz trochę grosza, zwłaszcza gdy jesteś amatorką kiszonek i przetworów w przemysłowych ilościach. A skądinąd, warto być.
  2. Wiesz, co jesz. Żadnego wielodniowego magazynowania warzyw i owoców w sklepowych chłodniach, tylko z pola prosto do kuchni. Świeższe nie będzie.
  3. Sama widzisz co zbierasz, więc masz gwarancję jakości i dojrzałości zbiorów.
  4. Bo to fajne jest. Zbieracie się w ekipę z przyjaciółmi, pakujecie do auta jakieś skrzynki, pojemniki, torby, obowiązkowo koszyk piknikowy napakowany wałówką i napojami, odpowiednie ubranie (w szpilkach dość ciężko wykopywać ziemniaki), rękawice ogrodnicze, gotówkę w niskich nominałach (nie wygłupiaj się z pytaniem, czy akceptują American Express) i hajda na pole. Dodatkowo, jeżeli masz dzieci, to będą miały okazję przekonać się, że borówki czy marchewki nie rosną na Ryneczku Lidla w plastikowych pudełkach.
  5. Spełnisz swój obywatelski obowiązek, ponieważ wspieranie lokalnych wytwórców jest szlachetną praktyką, powszechnie zresztą stosowaną w zachodniej części Unii Europejskiej. A dobre wzorce warto naśladować.

ZOBACZ TEŻ: Cheese tea, czyli serowa herbata

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij