[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Wysokoobrotowy blender próżniowy Philips

Napój ze zmiksowanych owoców gościł w moim menu już tyle razy, że nie spodziewałam się, że coś w tej kwestii może mnie jeszcze zaskoczyć. I wtedy w moje ręce trafił on – blender, który wyniósł koktajle i smoothie na wyższy poziom.

Philips blender próżniowy

Mówi się, że najlepszym przyjacielem człowieka jest pies. Za to najlepszym przyjacielem zabieganego człowieka jest blender kielichowy. Wielokrotnie przekonałam się o tym na własnej skórze. Zdarza się, że nie mam czasu na przygotowanie śniadania przed pracą (a właściwie to tylko czasami zdarza się, że go mam). Stawiam wtedy na pożywny napój, który mogę przelać do bidonu, zabrać na wynos i wypić w drodze. Do dzbanka wrzucam kilka składników, które mam pod ręką i gotowe. To najszybszy sposób na dostarczenie organizmowi dobrych kalorii, które zapewnią energię na cały poranek.

Apetyczne po godzinach

Najbardziej lubię koktajle przygotowywane na świeżo – takie rozwarstwione i pociemniałe odbierają mi apetyt. I tu wchodzi ona, cała na biało – funkcja próżniowego blendowania i przechowywania. Na początku podchodziłam do tej niej dość sceptycznie. Bo przecież zwykły blender też miksuje, więc po co tak wydziwiać. Klapki z oczu zdjął mi pierwszy łyk smoothie z banana, kiwi, ananasa i szpinaku przygotowanego w próżniowym blenderze marki Philips. 35 000 obrotów na minutę i moc 1400W robią swoje - koktajl miał tak gładką konsystencję, że nie byłam w stanie wyczuć w nim pestek kiwi! Samo przygotowanie napoju było równie przyjemne, co jego spożywanie. Wystarczyło wrzucić wszystkie składniki, przykryć wieczko, nacisnąć przycisk i magia działa się sama.

Zachęcona obietnicami producenta postanowiłam odstawić napój na kilka godzin i sprawdzić, jak się zachowa. Odessałam powietrze z naczynia i wstawiłam je do lodówki. O koktajlu przypomniałam sobie pod wieczór. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, wyglądał on dokładnie tak, jak w momencie, gdy chowałam go rano. Z przyjemnością dokończyłam porcję i przyznałam blenderowi ogromnego plusa.

Równie pozytywnie zaskoczyło mnie to, jak łatwe jest mycie urządzenia. Wystarczy odkręcić dolną część z ostrzami i wypłukać całość pod bieżącą wodą. Kielich można także myć w zmywarce. Należy pamiętać, by do zmywarki nie wkładać części tnącej, aby nie stępić ostrzy.

Pogromca lodu

Blender posiada także funkcję kruszenia lodu. Sprawdziłam, jak ostrza radzą sobie z tym zadaniem i melduję, że wszystkie fanki klasycznego mojito na kruszonym lodzie z całą pewnością polubią się z tym gagatkiem. Skruszenie sześciu sporych kostek lodu zajęło mu nieco ponad minutę. Producent zapewnia, że maszyna równie dobrze radzi sobie z rozdrabnianiem orzechów i twardych warzyw oraz owoców.

Prostota i klasyczny design

W skład zestawu wchodzi kielich wyposażony w trzy ostrza i wykonany z wytrzymałego plastiku zwanego kopoliestrem, który się nie odbarwia, nie chłonie zapachów i jest lżejszy od kielicha wykonanego ze szkła, pokrywka oraz korpus blendera, który zasila kielich i łączy przykrywkę z modułem próżniowym. Design urządzenia jest dość klasyczny – podstawa wykonana ze stali nierdzewnej, a przezroczysty kielich wykończony jest czarnymi detalami. To połączenie kolorów sprawdzi się w każdej kuchennej przestrzeni.