[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Blender ręczny Philips

W kuchni cenię rozwiązania, które pozwalają mi zaoszczędzić czas i przestrzeń w szafkach. Dlatego do testu blendera ręcznego Philips z kolekcji Viva Collection podeszłam z ogromnym entuzjazmem i nadzieją, że być może zyskam kuchennego pomocnika, który pozostanie ze mną na długie lata.

Philips blender ręczny

Gdy w naszej redakcji pojawił się blender ręczny Philips, w mojej głowie natychmiast zrodził się szalony plan. Rzuciłam sobie wyzwanie: przygotować proste menu na cały dzień przy użyciu jednego narzędzia. Ilość akcesoriów znajdujących się w zestawie Zoodler Philips i mnogość możliwości uruchomiła pokłady mojej kulinarnej kreatywności. Do wykorzystania miałam: trzepaczkę, szczelny bidon, rozdrabniacz składający się ze sporych rozmiarów misy oraz ostrza, 3 spiralne tarcze do cięcia warzyw oraz końcówkę do ręcznego miksowania z osłonką przeciwrozpryskową. 5 narzędzi, 5 posiłków – rachunek jest prosty.

Śniadanie kontra trzepaczka

Na pierwszy ogień poszła końcówka do ubijania. Ostatnio w moim śniadaniowym menu królują wszelkiego rodzaju omlety i placuszki. Zwykle masę przygotowuję wieczorem, a rano wylewam ją na patelnię, smażę i przerzucam do pudełka na wynos. Tym razem rozpoczynający się weekend postanowiłam uczcić puszystym jak chmurka omletem biszkoptowym bez dodatku proszku do pieczenia. Do blendera przytwierdziłam końcówkę do ubijania i w kilka chwil uzyskałam idealnie ubitą pianę. Wysoka moc urządzenia sprawiła, że nie zdążyłam zgłodnieć, a znad patelni już unosił się słodki zapach biszkopta. Pierwsze starcie - blender 1:0 głód.

Przekąska potreningowa kontra przenośny bidon

Po śniadaniu przyszedł czas na trening. Przed wyjściem na siłownię przygotowałam szybko koktajl, który był moim posiłkiem po wysiłku. Do przenośnego bidonu, który znalazłam w zestawie wrzuciłam banana, kilka truskawek, miarkę białka, wlałam szklankę mleka migdałowego i dorzuciłam 2 łyżki płatków owsianych. Wszystko zblendowałam przy użyciu końcówki do rozdrabniania. Bidon zamknęłam, wrzuciłam do torby sportowej i wyruszyłam w drogę. Zgodnie z obietnicą producenta, mój potreningowy posiłek pozostał w pojemniku i nie zachlapał sportowego stroju, a koktajl, mimo zawartości płatków owsianych był idealnie gładki.

Lunch kontra spiralne ostrza do zoodle

Przyznam, że najbardziej z całego zestawu zaintrygowały mnie tarcze ze spiralnym ostrzem. Pozwalają one w mgnieniu oka przygotować zoodle, czyli warzywny makaron. Z uwagi na to, że jestem fanką różnego rodzaju sałatek i surówek, na lunch postanowiłam przygotować zdrową michę pełną warzywnych sprężynek. Postawiłam na cukinię, buraka i marchewkę. Do przygotowania sałatki użyłam tarczy, która tworzy spiralki o szerokości ok. 6 milimetrów. W zestawie znajdują się także dwie inne tarcze, które tną warzywa na cienkie, 2 milimetrowe spaghetti oraz na szerokie na 12 milimetrów wstążki. Do wykrojonych w kilka minut warzyw dorzuciłam kostki sera feta, garść rukoli, kilka pomidorków koktajlowych i podprażony słonecznik. Całość polałam musztardowo-miodowym dressingiem. Przygotowanie posiłku było dziecinnie proste i zajęło mi nie dłużej niż 10 minut.

Obiad kontra końcówka do miksowania z technologią ProMix

W sezonie jesienno-zimowym w mojej kuchni niepodzielnie rządzą zupy krem. Są błyskawiczne w przygotowaniu, sycące i po prostu smaczne. Zdecydowałam się na klasyczny jesienny zestaw, czyli dynię, bataty, marchew, ziemniaki i cebulę. Po ugotowaniu wszystkich składników przyszedł czas na najmniej lubianą przeze mnie część przygotowywania zupy krem, czyli blendowanie. Najczęściej kończyło się na plamach na blacie, ścianach i koszulce. Tym razem, dzięki końcówce przeciwrozpryskowej, zawartość garnka pozostała w naczyniu, a innowacyjne trójkątne ostrze zapewniło sprawny przepływ kawałków warzyw i dość szybko sobie z nimi poradziło. W trakcie jedzenia nie trafiłam na żaden zagubiony i niezmiksowany kawałek warzywa.

Kolacja kontra rozdrabniacz XL

Hummus to dalekowschodni przysmak, który często gości na moim stole. Używam go jako dipu, zamiennika masła na kanapkach, dodatku do mięs, a nawet jako dressingu do sałatek. Ze względu na to, że mój stary, wysłużony blender nie mieścił całej puszki ciecierzycy wraz z dodatkami, zwykle przygotowanie hummusu wymagało miksowania składników w misie blendera na dwie tury. Rozdrabniacz z zestawu Philips Viva Collection jest wyższy, niż przeciętne pojemniki dostępne w tego typu zestawach. Dzięki temu udało mi się pomieścić i zmiksować wszystko za jednym zamachem. Tego dnia postawiłam na hummus buraczkowy - wrzuciłam do naczynia całą zawartość puszki ciecierzycy, ugotowanego buraka, pastę sezamową oraz przyprawy i w kilka chwil uzyskałam najbardziej kremowy hummus w mojej hummusowej karierze. Przysięgam.