[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA

Indyk - zalety bez wad

Nie mamy swojego Święta Dziękczynienia, w którym indyk jest królem, ale i tak WH składa mu hołd. Za genialny smak, kuchenną wszechstronność i zdrowotne dobrodziejstwa, którymi hojnie nas obdarza. Niech żyje król!

Artykuł powstał we współpracy z marką INDYKPOL

Indykpol Samo dobro

Powiedzieć, że indyk jest daniem doskonałym, to nic nie powiedzieć. Poddaje się chyba wszystkim możliwym technikom kulinarnym i trzeba być wyjątkową gapą, żeby go schrzanić w kuchni. Możemy go gotować, dusić, smażyć, piec, faszerować, panierować, grillować, jeść na zimno, na ciepło, na ostro, na słodko, a on zawsze odwdzięczy się świetną teksturą i smakiem. Jedyne czego nie lubi, to lania go tłuczkiem na desce i wysuszania na wiór na patelni. Ale kto to lubi?

Dwa w jednym

Każda amatorka mięsa znajdzie w indyku coś dla siebie. Rekordy popularności bije oczywiście, zaliczana do białego mięsa, pierś - krucha i delikatna - która, lekko doprawiona sokiem z cytryny, czosnkiem oraz solą, usmażona krótko na maśle ociera się o smakowe szaleństwo. Jeżeli jednak ta wykwintność wydaje Ci się za mało treściwa, możesz sięgnąć po indycze udka lub podudzia. Te z kolei, kwalifikowane przez znawców do mięs czerwonych i porównywane smakowo do dziczyzny, są naprawdę konkretne i wyraziste. Z tą dwoistością indyczego mięsa wiąże się też kolejna sympatyczna niespodzianka. Oto bowiem sommelierzy, czyli specjaliści dobierający wina do potraw (skądinąd, przez swą hermetyczną wiedzę i maniery egipskich kapłanów równie wkurzający co bariści) ogłosili w swej łaskawości, że indyka można popijać i białym, i czerwonym winem bez ryzyka wykluczenia z dobrego towarzystwa i kręgu cywilizacji śródziemnomorskiej. Czyli dla każdego coś miłego.

Mało kalorii

Jak na prawdziwego arystokratę przystało, indyk rozdaje swe dobrodziejstwa niejako mimochodem, jako dodatek do swego szlachetnego smaku. A naprawdę ma co rozdawać. Na przykład w najbardziej popularnej w ostatnich latach kategorii "niska zawartość tłuszczu" indyk jest Janem III Sobieskim pod Wiedniem - rozbija w pył konkurentów do tronu. W 100-gramowej porcji wieprzowiny znajdziemy 14 g tłuszczów, w wołowinie ok. 15 g, a indyk przyznaje się do 0,7 g - nieźle, prawda? Oczywiście w zależności od tego, z której części tuszy mięso będzie pochodzić, te wartości mogą się nieznacznie zmieniać, ale proporcje zostaną podobne. Co więcej, ważne jest też tutaj rozmieszczenie tłuszczu: w innych mięsach znajduje się on także w tkankach mięśniowych, a w przypadku indyka głównie pod skórą, którą można jednym ruchem usunąć, zmniejszając kaloryczność dania. Tym samym filet z indyka jest nawet o 55% mniej kaloryczny niż np. mięso wieprzowe. Nie bez znaczenia dla naszego zdrowia i diety są także rodzaje tłuszczów, które z porcją indyka przyswoimy. Tutaj królują nienasycone kwasy tłuszczowe, które w odróżnieniu od nasyconych, dbają o nasze serce i obniżają poziom złego cholesterolu, nie ograniczając się jedynie do roli dostarczyciela energii. Inne mięsa mogą tylko o tym pomarzyć.

Dużo białka

Wszystkie ćwiczące i aktywne sportowo osoby rozglądają się za żywieniowym świętym Graalem, a producenci prześcigają się w tworzeniu i reklamowaniu tzw. superfoods. Tymczasem na wyciągnięcie ręki mamy indycze mięso, które takim superproduktem właśnie jest. Niskokaloryczne z dobrymi tłuszczami? Tak. Pełne witamin? Jak najbardziej. Zwłaszcza w witaminy z grupy B: niacynę, ryboflawinę i tiaminę, potrzebnych do wzrostu i prawidłowego rozwoju układu nerwowego oraz do utrzymania ogólnej sprawności organizmu. Jest ono też ważnym źródłem niezbędnej dla tworzenia czerwonych krwinek witaminy B12. Minerały? Owszem, tak, choć istnieją różnice między poszczególnymi elementami tuszki. Najwięcej potasu, magnezu i fosforu można znaleźć w piersiach, zaś żelaza i cynku w nogach i skrzydłach (te ostatnie, skądinąd, są doskonałe jako baza do delikatnych bulionów). A co z budującym mięśnie i sycącym białkiem? Pewnie, że jest i to w ilościach budzących szacunek rywali z garmażeryjnej lodówki. W 100 gramowym fileciku znajdziemy aż 19,2 g białka i w dodatku tego najbardziej wartościowego z pełną paletą 18 aminokwasów. Dobrze jest też wspomnieć o kolagenie, którego akurat jest mniej niż w innych mięsach. Kolagen jest białkiem, które słusznie kochamy w kosmetyce, ale w diecie już mniej, ponieważ jego wartość odżywcza jest marniutka. Jego zawartość u naszego bohatera nie przekracza 6%, podczas gdy u innych mięsnych konkurentów może dochodzić do 25% (tak, tak!).
Więcej o dobrodziejstwach indyczego mięsa znajdziesz na www.indykpol.pl