[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA

Nowa Ty w cztery dni, czyli jak było na obozie Fit&Food Camp

Do zmiany swojego życie na zdrowsze wystarczy czasami jeden impuls. Dla wielu dziewczyn, które przyjechały na obóz te cztery dni były z pewnością takim właśnie impulsem.

Melvit Fit&Food Camp

Czego Marysia się nie nauczyła, z tego Maria nie musi rezygnować, bo na naukę nigdy nie jest za późno. Tym bardziej jeśli ta nauka przypomina wakacje, bo obóz Melvit Women’s Health Fit&Food Camp w hotelu Bacówka Radawa&Spa był bardziej przygodą i zabawą niż żmudnym studiowaniem.
25 czytelniczek Women’s Health postanowiło, że spędzą z nami prawie 4 dni, w czasie których połączą w całość teorię i praktykę zdrowego odżywiania, skutecznego treningu i regeneracyjnego chilloutu. „Przyjechałam trochę w ciemno – mówi Pola Kaszuba. – To był mój pierwszy tego typu obóz, ale spodobała mi się idea połączenia zdrowego gotowania z ćwiczeniami”. 

ZOBACZ RELACJĘ FILMOWĄ Z OBOZU

Od świtu do zmierzchu

Plan był imponujący: poranne rozruchy, wykłady dotyczące odżywiania, różne rodzaje aktywności, od jogi po bieganie, czy w końcu wspólne gotowanie. Wszystko zaczęło się od współczesnej wersji „wieczorka zapoznawczego”, na którym dziewczyny nie tylko stanęły twarzą w twarz z ekipą Women’s Health i partnera obozu, firmy Melvit, ale przede wszystkim, praktycznie w kilka chwil, zburzyły atmosferę niepewności, jaka zawsze unosi się, kiedy spotyka się po raz pierwszy duża grupa osób. Nauka salsy czy dzielenie się swoimi pasjami (czasami zaskakującymi, np. żużel czy prognoza pogody) szybko pokazały, że te czytelniczki WH naprawdę mają ze sobą dużo wspólnego.

Energia od rana

Poranny rozruch miał dwa oblicza, oba działające lepiej niż podwójne espresso. Część dziewczyn wybrała rozciąganie z trenerką WH Kasią Wysocką, a część ruszyła z redaktorem Runner’s World Markiem Dudzińskim na poranny truchcik, zakończony kąpielą w zimnych wodach zalewu w Radawie. Zadziałało. „Dokładnie tego potrzebowałam – mówi Anastazja Żuławnik. – Przyjechałam tutaj, by znaleźć motywacyjnego kopa do utrzymania aktywnego, zdrowego trybu życia i wydaje się, że już od pierwszego poranka dostałam to, czego potrzebowałam”.

Dawka kulinarnej teorii

Na pierwszy teoretyczny wykład na Fit&Food Camp z ambasadorką firmy Melvit, dietetyczką Ulą Somow, która współpracuje między innymi z reprezentacją polskich lekkoatletów czy siatkarzami Skry Bełchatów, dziewczyny przyszły gotowe na pochłanianie wiedzy. I dostały mnóstwo prostych patentów na to, jak zdrowo jeść, a przy okazji nie komplikować sobie nadmiernie życia.

 

Chwila dla metabolizmu

Było coś dla głowy, trzeba było zrobić coś dla ciała, czyli trening z Kasią Wysocką. „Na pierwszy ogień poszedł trening metaboliczny – mówi trenerka WH. – To najszybsza znana metoda podnoszenia metabolizmu, a tym samym spalania tkanki tłuszczowej przy minimalnym nakładzie czasu, ale za to przy maksymalnym wysiłku. My zrobiłyśmy kombinacje ćwiczeń siłowych z wytrzymałościowymi o wysokiej intensywności”.

I dawka praktyki

Po treningu przyszedł czas na zajęcia kulinarne, które prowadzili ambasadorzy Melvit: Maia Sobczak (qumamkasze.pl) i autorzy bloga zabawawgotowanie. pl.

Dwie grupy dziewczyn przez 2 godziny przygotowywały lunch, a zapachy unoszące się w sali przyprawiały o mocny ślinotok. Wszystkie dania idealnie spełniały warunki: zdrowo, prosto, smacznie. Ot, choćby masowany jarmuż ze słodką quinoą i surową gruszką (przepis na poprzedniej stronie) czy risotto z grzybami. Gdybyś sama chciała spróbować je przygotować, to przepisy znajdziesz na stronie obozu. Oczywiście wszystkie efekty wspólnej pracy szybko zniknęły z talerzy. Bo były smaczne, A ponadto trzeba było mieć energię na drugą część dnia.

Dla każdego coś miłego

Dla każdego było coś miłego, bo dziewczyny miały do wyboru godzinę zumby z Oktawianem albo trening biegowy. „To fajnie, że organizatorzy słuchali uczestniczek i reagowali na potrzeby i preferencje treningowe” – mówi Anastazja Żuławnik, która wybrała 7-kilometrowy bieg po leśnych ścieżkach wokół Radawy. W popołudniowej sesji gotowania okazało się, że desery mogą być nie tylko pyszne, ale też zdrowe, np. tarta owsiana na patelni z jogurtem kokosowym i malinami. Pychota!

Slow

W kolejnym dniu rytm dnia uległ lekkiemu spowolnieniu – przecież życie well nie oznacza gonienia przez cały czas na wysokich obrotach, a wręcz przeciwnie. Dlatego, chociaż dzień znów rozpoczął się lekką ruchową pobudką (joga pozwoliła zapomnieć mięśniom o trudach poprzedniego dnia), były też trening funkcjonalny, zumba i bieganie, to gotowanie dziewczyny ogarnęły w jednej sesji.

Miały przecież już wprawę z poprzedniego dnia i były już naprawdę dobrze zgranym zespołem, przez co udało się lunch i desery zrobić w ciągu dwóch godzin. Dzięki temu można było popołudnie przeznaczyć na chillout, np. saunę, jacuzzi czy masaż w hotelowym spa. Powoli obóz dobiegał końca. Wieczorem czekała uczestniczki już tylko Akademia WH, na której przekonały się, że bardzo często wolne bieganie jest lepsze od szybkiego, a następnego dnia krótki trening, który przygotował je do powrotów do domu.

Do zobaczenia za rok

Wszystko, co dobre, kiedyś się przecież kończy. „Czuję, że moja motywacyjna bateria została naładowana na maksa i wiem, że szybko się nie rozładuje – cieszy się Anastazja Żuławnik. – Opowiadałam koleżankom o obozie i już planują przyjazd na kolejną edycję”. Zapraszamy!

Mamy relację filmową z obozu!