Zdrowy dom – co nas truje w naszych czterech kątach

Zamykasz szczelnie okna, licząc, że we własnych czterech kątach możesz bezpiecznie oddychać pełną piersią. Zła wiadomość: w domu (zwłaszcza w tym szczelnie zamkniętym) jesteś narażona na kontakt z silnie trującymi toksynami.

zdrowy dom fot. Shutterstock.com

Co więcej, sama narażasz się na niebezpieczeństwo, otaczając się przedmiotami, które sprawiają, że toksyczne substancje przedostają się do Twojego organizmu: do płuc, krwi, a nawet mleka (jeśli jesteś karmiącą mamą), zwiększając ryzyko śmiertelnie groźnych chorób. Jak uchronić przed tym siebie i pozostałych domowników? Zlokalizuj zagrożenia i wprowadź kilka małych zmian.

REKLAMA

Toksyny z mebli

Amoniak, benzen, formaldehyd, ksyleny, toluen, itrichloroetylen – to niebezpieczne związki chemiczne, które czają się w meblach, na podłogach, ścianach i środkach czystości. Lista zagrożeń związanych z ich wdychaniem jest naprawdę długa – od problemów z oddychaniem aż do nowotworów. Jak zmniejszyć ryzyko? Urządzając wnętrze, wybieraj w miarę możliwości naturalne materiały (kamień, szkło, wiklina, drewno). Niestety, są one często o wiele droższe od tworzyw sztucznych, więc nie każdy może sobie na to pozwolić. W takim przypadku z pomocą przychodzą rośliny doniczkowe, które skutecznie rozprawiają się z domowymi toksynami. Ich oczyszczającą moc potwierdziły liczne badania. Już w 1989 roku, szukając sposobu na poprawę jakości powietrza w zamkniętych pomieszczeniach, naukowcy odkryli, że rośliny doniczkowe wychwytują z powietrza lotne substancje toksyczne, a następnie neutralizują je lub magazynują w swoich tkankach. Do najskuteczniejszych należą m.in. skrzydłokwiat, sansewieria czy dracena. Badania wykazały, że w zasadzie każda roślina, a nawet ziemia, w której przebywają, wykazuje właściwości oczyszczające. Dodatkowo, dzięki procesowi fotosyntezy, otrzymasz lepsze nawilżenie powietrza i kojącą oko zieleń. Pamiętaj też, że liczą się nawet drobne zmiany. Możesz nie mieć budżetu na szafę z prawdziwego drewna, ale już np. w przypadku zakupu osłonki doniczkowej nie masz usprawiedliwienia na wybór plastiku.

Smog zza okna

Problem smogu nie znika wraz z poja- wieniem się wio- sny. Dlatego wskaźniki jakości powietrza sprawdzaj przez cały rok. Rośliny doniczkowe, choć skutecznie walczą z domowymi toksynami, to nie poradzą sobie z przedostającym się do domu smogiem. Tu z pomocą przycho- dzi oczyszczacz powietrza, który w Polsce jest po prostu koniecz- nością. Najważniejsze, by był wyposażony w filtr HEPA (im wyższa liczba, tym większa sku- teczność zatrzymywania zanie- czyszczeń), filtr wstępny i wę- glowy. Fajnie, jeśli ma przy okazji funkcję chłodzącą, grzewczą lub nawilżającą powietrze i nie jest za głośny (w trybie nocnym maksymalnie 20 dB).

Tekstylia

Z zasłonami, poduszkami czy dywanami wiąże się cała masa problemów. Po pierwsze, we włóknach tkanin gnieżdżą się roztocza, a te potrafią uprzykrzyć życie alergikom i astmatykom. Po drugie, wszelki kurz, brud, sierść zwierząt oraz toksyczne związki lotne, o których była już mowa, osiadają na tkaninach i nie tak łatwo je stamtąd usunąć. Na dodatek sztuczne materiały podczas prania uwalniają drobinki plastiku, doprowadzając do zanieczyszczenia środowiska. Czy musimy dodawać, jak szkodliwe mogą być same środki piorące? Badania opublikowane w „Journal of Toxicology and Environmental Health” wykazały, że część dostępnych na rynku płynów do zmiękczania tkanin emituje mieszankę chemikaliów, które mogą prowadzić do problemów z oddychaniem (m.in. zmniejszenie prędkości przepływu powietrza podczas wydechu) i podrażnień skóry. Aby zmniej- szyć nasilenie toksyn, zacznij od podstaw, stawiając na naturalne tkaniny. Wybierając w sklepie poduszki ozdobne, odłóż na półkę te, których nie można prać. Odkurzaj regularnie nie tylko dywany, ale i rolety, fotele, kanapę i materace. Do prania używaj naturalnych środków, np. orzechów piorących czy kul. Możesz też pokusić się o zrobienie własnych, ekologicznych środków piorących z boraksu i płatków mydlanych.

Chemia domowa

A skoro już jesteśmy przy detergentach – czy wiesz, że toksyczne opary ze środków czystości nie tylko atakują Twój organizm podczas sprzątania, ale i na długo po nim? Dzieje się tak, gdyż trujące cząsteczki osiadają na czyszczonych powierzchniach, skąd mogą się unosić, np. pod wpływem pary wodnej w kabinie prysznicowej. Naprawdę szkoda zdrowia. Uczeni z University of Bergen wykazali, że płuca osób zajmujących się sprzątaniem, od 20 lat regularnie używających sprejów ze środkami czyszczącymi, były uszkodzone tak, jakby osoby te przez 20 lat wypalały po 20 pa- pierosów dziennie. Na szczęście, jak czytamy w „Environmental Health Perspectives”, przejście na ekologiczne środki czyszczące może zmniejszyć narażenie na nawet 17 rakotwórczych, zaburzających gospodarkę hormonalną chemikaliów. Najlepiej przerzucić się na własnoręczne mieszanki czyszczące (np. woda z octem w proporcji 1:1 z kilkoma kroplami ulubionego olejku eterycznego). Droższą, ale wygodniejszą opcją jest sięgnięcie po gotowe ekośrodki czystości.

Zapachy i świece

Każdy sztuczny produkt do aromatyzowania pomieszczeń jest, delikatnie mówiąc, kiepskim wyborem, zwłaszcza jeśli masz w domu dzieci. Cząsteczki aerozoli opadają na podłogę, a tam grasują najmłodsi domownicy i zwierzaki, narażeni przez to na intensywny kontakt z chemicznymi oparami. Możesz zawierzyć producentom, że spełniają normy dopuszczające ich produkty do sprzedaży, ale jeśli w sklepach pełno jest naturalnych produktów, po co ryzykować zdrowiem swoim i najbliższych? Lepiej zainwestuj w dyfuzor, który nawilża powietrze i uwalnia aromatyczną mgiełkę (sama dobierzesz olejki zapachowe). A jeśli lubisz nastrojowy blask świec, wybieraj te sojowe lub z wosku pszczelego i zwracaj uwagę na knot (najlepszy będzie z niebielonego sznurka lub drewniany, trzeszczący jak ognisko).

REKLAMA

REKLAMA