[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
2.7

Zamiast dążyć do doskonałości, ucz się siebie [rozmowa z Kate Hudson]

Kate Hudson ma rękę do filmowych ról, biznesu, spełnia się również jako partnerka i matka. Na dodatek coraz lepiej wygląda. Nam zdradziła swój sposób na przyciąganie uśmiechów losu i jak być szczęśliwą, nie wpadając w pułapkę dążenia do doskonałości.

kate hudson w women's health "Kiedyś myślałam, że kluczem do sukcesu jest dyscyplina i rygor. Dzisiaj wiem, że najpierw trzeba poznać swoje potrzeby i robić coś, co sprawia radość."

Perfekcja jest dla amatorów! – twierdzi Kate Hudson. To jedno zdanie streszcza jej filozofię życia. Filozofię, która sprawia, że jako dojrzała kobieta czuje się całkiem szczęśliwa – nie całkowicie, ale właśnie „całkiem szczęśliwa”. Bo szczęście – jak mówi – to nie jest coś dane raz na zawsze, to nie jest coś, co sprawia, że teraz już wiemy o sobie wszystko i umiemy perfekcyjnie zaspokajać swoje potrzeby. „Nikt nie jest perfekcyjny – podkreśla Kate. – Jednego dnia czujemy w sobie moc i dobrą energię, drugi dzień napawa nas smutkiem i zwątpieniem”. Dlatego, zaznacza aktorka, im szybciej zrozumiemy i zaakceptujemy, że szczęście to proces, który wymaga pracy, wyrzeczeń, czasem również zwątpienia, tym łatwiej będzie nam pokochać siebie. I jednocześnie być lepszym dla innych.

Przyznaje otwarcie, że nigdy nie była idealna. „Być może, jeśli znasz mnie z filmów i pięknych zdjęć, zakładasz, że urodziłam się posiadaczką szczupłego i silnego ciała. Nic z tych rzeczy!” – wyjaśnia Kate. Przyznaje, że raz chudła, raz przybierała na wadze, a potem znowu ją traciła. I jak każda z nas szukała szybkich rozwiązań, dróg na skróty. Dopiero po urodzeniu drugiego syna, Binga, w czasie gdy tworzyła swoją sportową markę odzieżową Fabletics, odkryła, że tylko spójne działania w życiu mogą przynieść z jednej strony realne efekty, z drugiej – poczucie spełnienia. Nazywa to holistycznym podejściem do zdrowia, fizycznej formy, stanu ducha, pracy, macierzyństwa i relacji z innymi. „Wierzę w kobiecą siłę” – mówi. I sama jest jej dowodem.

Pasja – klucz do szczęścia

W życiu zaszła naprawdę daleko, a wokół jej osoby wciąż jest głośno. Przez lata przykuwała uwagę widzów rolami w takich filmach, jak przełomowy dla jej kariery „U progu sławy”, za który otrzymała Złoty Glob i nominację do Oscara, czy późniejszych: „Jak rzucić chłopaka w 10 dni”, „Ja, ty i on”, „Mama na obcasach” czy „Kung Fu Panda”, która zarobił ponad miliard dolarów na całym świecie. Jednak aktorstwo to tylko część jej pracy i sukcesu. Od kilku lat Kate Hudson to też projektantka sportowej mody i kobieta biznesu. Jej firma, która produkuje sportowe ubrania, w ciągu pięciu lat od powstania urosła do rangi imperium, którego wartość szacuje się na 250 milionów dolarów. Ona sama jest najlepszą wizytówką swojej marki, bo sport to jej wielka i wieloletnia pasja. Pasja, w której nie zabrakło błędów i potknięć.

Przez wiele lat wydawało się jej, że trzeba ćwiczyć, że dyscyplina i rygor to klucze do sukcesu. Teraz wie, że to błąd, i uważa, że każdy najpierw musi poznać siebie, swoje potrzeby oraz dowiedzieć się, co sprawia mu największą radość. Wtedy ta pasja i wysiłek mają zupełnie inne znaczenie i przede wszystkim pozwalają łatwiej wytrwać i się motywować. „Kiedy jesteś spokojna, syta, ani głodna, ani pełna, kiedy jakaś forma ćwiczeń dostarcza Ci energii i powoduje uśmiech na Twojej twarzy, już wiesz, że wygrałaś los na loterii” – przekonuje. Swoją filozofię wykłada w książce, która właśnie ukazała się w Polsce: „Pretty Happy. Przepis na pokochanie siebie”.

ZOBACZ TEŻ: Walczę z perfekcją [historia Emily Skye]

Sposób na nieszczęście

Gdy miała 19 lat, jej kariera nabrała niesamowitego tempa. Doceniali ją reżyserzy, zarabiała swoje pierwsze większe pieniądze, zaczynała jeden projekt i już pakowała walizki, by w innym miejscu świata zacząć inny. Wtedy przeżyła swoje pierwsze załamanie. Wsiadła na pokład samolotu i… ogarnęła ją panika, chciała uciekać, w jednej chwili rzucić wszystko. Wtedy zadzwoniła do mamy. W słuchawce nie usłyszała matczynego użalania się nad losem córki, lecz konkretną poradę: „Zmruż oczy tak, by obraz się rozmył. I popatrz na wszystko w taki sposób, jakbyś widziała to po raz pierwszy”. Z czasem Kate zrozumiała intencję matki: że czasem warto zwolnić i popatrzeć na rzeczy z innej perspektywy.

Dziś sama jest matką i stara się swoim dzieciom dać tyle siły, ile ona otrzymała od rodziców. Jej matka, Goldie Hawn, również aktorka, znana z komediowych ról, uczyła ją zawsze pozytywnego spojrzenia na świat. „Śmiej się nawet wtedy, gdy jest naprawdę ciężko. To uczy dystansu” – mówiła. Ojczym, Kurt Russel, aktor, scenarzysta i producent filmowy, który wychowywał Kate od 3. roku jej życia, uczył ją z kolei wytrwałości i cierpliwości w dążeniu do celów, ciężkiej pracy, jeśli cel takiej wymaga. Dziś Kate zrozumiała jeszcze jedno: „Cele, które należy sobie stawiać, powinny być realistyczne. Jeśli będziesz się pchać z motyką na słońce, szybko zarzucisz działanie i poczujesz frustrację”. Realne cele według Kate pozwalają być bardziej konsekwentnym, a konsekwencja czyni pewną siebie. Pewną nie tylko tego, czego chcesz, ale również tego, czego wykonać nie jesteś w stanie. I to jest zasadnicza różnica między pewnością siebie a doskonałością. Kiedy jesteś pewna siebie, nie musisz być doskonała.

REKLAMA

REKLAMA

Zdrowe życie – co to znaczy?

Najważniejsza rada Kate brzmi: spróbuj wszystkiego! Nie ma uniwersalnych sposobów na dobry wygląd, nie wszystkim szkodzi gluten i nie każdy musi ograniczać laktozę. No, może z jednym, małym zastrzeżeniem, którym jest równie niewielka łyżeczka cukru. Każdego dnia, twierdzi aktorka, możesz bezkarnie spożyć jedną. I nie więcej! Naukowo udowodniono, że cukier uzależnia i z każdą kolejną łyżeczką czegoś słodkiego po prostu chcesz więcej. Poza cukrem, reszta zależy od Twoich potrzeb i upodobań smakowych. Trzeba jednak znać naczelne zasady i podstawy zdrowego odżywiania. Kate przyznaje, że pytała o nie lekarzy i dietetyków, czyli ludzi, którzy wiedzą więcej. Od nich nauczyła się, że organizm potrzebuje chudego białka, które odżywia mięśnie i stabilizuje apetyt, zdrowych tłuszczów (a nie trans!), również zdrowych węglowodanów (pieczywa z pełnego przemiału, a nie puszystych, białych bułeczek), błonnika, który przyspiesza przemianę materii, i antyoksydantów w owocach i warzywach, które chronią przed nowotworami i odmładzają.

Parafrazując Kate, można powiedzieć, że gdy już znasz zasady, całą resztę możesz kombinować sama. Jeśli jeszcze zwrócisz uwagę na to, by nie jeść za jednym razem zbyt dużych porcji, a między posiłkami dasz organizmowi 3-4 godziny wolnego od jedzenia, będzie naprawdę nieźle. Takim zdrowym rozsądkiem powinnyśmy się również kierować w ćwiczeniach fizycznych. Według Kate podstawą jest to, by w ogóle się ruszać. „Jeśli masz małe dzieci i biegasz za nimi kilka godzin dziennie, podnosząc je raz do góry, raz w dół, to znów nosząc na biodrze, to naprawdę masz jeszcze ochotę pójść na siłownię? Może pora zrozumieć, że te dzieci dają Ci naprawdę niezły wycisk!” – śmieje się Kate. I podkreśla: codzienny ruch to podstawa dla Twojego ciała i umysłu. Jednak jeśli masz go wykonywać każdego dnia, zaplanuj racjonalnie i wybierz taką formę, która będzie Cię cieszyć. Bo czy ma jakieś znaczenie – pyta Kate retorycznie – czy się przebiegniesz, popływasz, pojeździsz rowerem lub poganiasz z dzieciakami za piłką? Nie.

Znaczenie ma to, że w głowie czujesz radość, a ciało dostaje w kość. A po tym wszystkim doznajesz przypływu euforii. Nie tylko dlatego, że pod wpływem wysiłku działają endorfiny. Ale również dlatego, a może przede wszystkim, że to, co robisz dla siebie, daje również szczęście innym. Czasem jest to Twoja rodzina i przyjaciele, czasem zadowolone klientki, z którymi dzielisz się pomysłami na to, jak i w czym ćwiczysz, a czasem czytelniczki, które inspirujesz energią. Ważne, by działać w określonym kierunku i z realnym celem. A szczęście przyjdzie samo, pojawi się niczym „produkt uboczny” wszystkich Twoich działań.

ZOBACZ TEŻ: "Wolę spróbować, niż żałować, że czegoś nie spróbowałam" [rozmowa z Anją Rubik]

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij