Typ osobowości, a podatność na choroby

Nowe badania naukowe kwestionują pogląd, jakoby posiadanie pewnego typu osobowości zwiększało podatność na choroby, takie jak nowotwory, czy choroby serca. 

typy osobowości fot. shutterstock.com

Czy znacie popularny niegdyś wśród psychologów oraz w tzw. pop-psychologii podział osobowości na cztery typy – A, B, C i D. Podział wygląda mniej więcej tak: 

REKLAMA

Ludzie o osobowości typu A lubią kierować i kontrolować swoje środowisko i swoje życie. Zwykle nie są zbytnio zorientowani na szczegóły, decydując się na delegowanie szczegółów innym. Zazwyczaj są bardzo zorientowane na cel i praktyczne w swoich rozwiązaniach.

Ludzie o osobowości typu B to bardzo otwarte, energiczne i dynamiczne osoby, które lubią przebywać wśród ludzi i lubią być w centrum uwagi. Są dobrymi budowniczymi relacji i większość ludzi od razu ich lubi. Ich potrzebą jest aprobata, więc starają się zyskać sympatię wszystkich. Najważniejszą rzeczą, jaką możesz dla nich zrobić, będą komplementy, uznanie ich osiągnięć, słowa podziwu, a nawet oklaski ze strony grup.

Ludzie o osobowości typu C są analityczni, bardzo zorientowani na szczegóły, lubią angażować się w rzeczy, które są kontrolowalne i stabilne. Interesuje ich dokładność, racjonalność i logika. Ludzie, którzy wydają się nie kontrolować swoich emocji, będą im przeszkadzać, ponieważ osobowości typu C wierzą, że bycie emocjonalnym utrudnia lub może uniemożliwiać obiektywność. Nie lubią też przebywać w dużym towarzystwie. 

Ludzie o osobowości typu D żyją wolniej i wybierają łatwiejsze rozwiązania. Szukają bezpieczeństwa w pracy i są bardzo szczęśliwi wykonując powtarzające się zadania, dzień po dniu. Powtarzanie pozwala im osiągnąć biegłość w tym, co robią. Nie lubią jeśli sytuacja jest zmienna i chaotyczna, ponieważ jest to sprzeczne z ich pragnieniem minimalizowania zmian i trzymania się tego, co znają. Dla osobowości typu D obecna sytuacja, nawet niezbyt dobra, jest lepsza od nieznanego. 

Do tych opisów były przypisane typowe zachowania i charakterystyczne choroby. Na przykład ludzie o osobowości typu A – czyli uparci, perfekcjonistyczni, rywalizacyjni, łatwo wpadający w gniew mieli być szczególnie podatni na choroby serca. A u osobowości typu C ze względu na brak asertywności częściej występują choroby nowotworowe.   

Skąd się wzięła ta koncepcja?

W latach 80. profesor Hans Eysenck z Instytutu Psychiatrii (IoP) w King's College (Londyn wraz ze współautorem profesorem Ronaldem Grossarth-Matickiem opublikowali wiele badań dotyczących cech osobowości i zasugerowali, jakoby zostało udowodnione, że osobowość i stres przyczyniają się do rozwoju wielu chorób, w tym głównie nowotworów i chorób serca. Idąc dalej, autorzy zauważają, że profile osobowościowe pozostają bardzo istotnym czynnikiem ryzyka, nawet gdy nie występują inne, takie jak palenie tytoniu, wysoki poziom cholesterolu, czy wysokie ciśnienie. Nowa metoda terapii, którą zaproponowali autorzy, mogłaby rzekomo skorygować te braki osobowości, pomagając pacjentom nauczyć się „alternatywnego typu autonomicznego zachowania”. W swoim artykule uczeni idą dalej sugerując, że terapia psychologiczna może przedłużyć życie pacjentów cierpiących na nieuleczalną chorobę nowotworową.  

Kto by nie uwierzył w tak mocne twierdzenia, zwłaszcza gdy są „wsparte” badaniami obserwacyjnymi i interwencyjnymi? „Poprawienie osobowości” za pomocą terapii mogłoby być nową metodą leczenie, dającą nadzieję chorym, którym tradycyjna metoda nie mogła pomóc. 

Przez wiele lat popularna psychologia powielała te twierdzenia, dopóki w 2019 roku nie pojawiło się złowieszcze ostrzeżenie w formie śledztwa opublikowanego przez byłego pracodawcę Eysencka, Kings College London.

To więcej niż błąd, to śmiertelnie niebezpieczne

To dochodzenie było podstawą do wycofania przez redaktorów Journal of Behavior Therapy and Experimental Psychiatry artykułu Eysencka/Grossarth-Maticek z 1990 roku dotyczącego metody leczenia raka i chorób wieńcowych za pomocą psychoanalizy. Specjalna komisja wykazała, że oryginalne wyniki badań są fałszywe („niezgodne z nowoczesną nauką kliniczną i zrozumieniem procesów chorobowych”). Nie istnieje psychoterapia lecząca raka i choroby serca. Oczywiście psychoterapia może być wielkim wsparciem dla osób chorych, aby poradzić sobie z bólem psychicznym depresją, świadomością odchodzenia. Ale nie WYLECZY CHOROBY. Nikt nie jest w stanie policzyć ile osób karmiło się fałszywą nadzieją poddając się terapii proponowanej przez wyżej wspomnianych „naukowców”. Nie wiadomo, czy nie zrezygnowali z konwencjonalnego leczenia na korzyść „przepracowania problemów osobowościowych”. 

To, że odkrycie błędu metodologicznego w badaniach zajęło naukowcom tyle dekad jest w najwyższym stopniu niepokojące. Czy to oznacza, że takich „odkryć” jest więcej? Tu nie ma łatwych odpowiedzi. Nie każdy ma tyle wiedzy, czasu i świadomości, aby szukać naukowych dowodów na to, co ktoś mu podaje do wierzenia. 

 Prawdopodobnie wielu z nas trafiło kiedyś do pseudoterapeutów, którzy twierdzili, że każda choroba bierze się „z głowy” i obiecywali, że mogą ją wyleczyć za pomocą specjalnej terapii. Najprawdopodobniej bez skutku. Jedynym sensownym rozwiązaniem jest daleko idący sceptycyzm i sprawdzanie w wielu źródłach, czy za danym specjalistą stoi jakaś rzetelna wiedza, czy ma dyplom znanej uczelni, czy nie. Ale i to czasami zawodzi. 

Zobacz również:
Newsy do codziennego stosowania. Popij kawą.
ZOBACZ WIĘCEJ

REKLAMA

REKLAMA