Zawsze po stronie kobiet. Rozmowa z Sylwią Spurek o przemocy wobec kobiet

Statystyki pokazują, że 90% ofiar przemocy w Polsce to kobiety. "Dziś, w krajach, które uznajemy za demokratyczne i rozwinięte, nie powinno dochodzić do takich patologii" - mówi dr Sylwia Spurek, która od lat aktywnie działa na rzecz przeciwdziałania przemocy wobec kobiet.

Sylwia Spurek fot. Karolina Harz

Sylwia Spurek

Doktorka nauk prawnych, posłanka do Parlamentu Europejskiego i wiceprzewodnicząca Komisji FEMM, legislatorka, radczyni prawna, współautorka pierwszej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Pracowała dla trzech pełnomocniczek rządu ds. równego traktowania. W latach 2015-2019 Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich. Od 21 lat obrończyni praw człowieka. Feministka i weganka.

REKLAMA

Pani poseł od lat włącza się w międzynarodową akcję „16 dni przeciw przemocy”, co to za akcja?

To międzynarodowa kampania przeciwko przemocy wobec kobiet i dziewcząt zainicjowana w 1991 roku. Trwa zawsze od 25. listopada (Dzień Przeciw Przemocy Wobec Kobiet) do 10 grudnia (Dzień Praw Człowieka). Generalnie od kilku lat włączam się w tę kampanię i za każdym razem chcę nagłośnić problem przemocy wobec kobiet, przemocy w rodzinie, przemocy seksualnej. Teraz, jako polityczka, chcę pokazać, jak dużą odpowiedzialność ponoszą politycy. To przecież oni tworzą system, przygotowują przepisy prawne albo właśnie tego nie robią. Ten system wciąż nie jest skuteczny, ma luki, nie działa na rzecz ofiar, a de facto chroni sprawców. Chcemy podkreślić, że politycy są winni, bo mają narzędzia i obowiązek tworzenia skutecznego systemu przeciwdziałania przemocy wobec kobiet.

Jaki jest temat kampanii?

To niedopuszczalne, aby w XXI wieku Europejki nie mogły czuć się bezpieczne we własnych domach.

Celem mojej tegorocznej kampanii w ramach “16 dni przeciw przemocy wobec kobiet” jest wysłanie jasnego komunikatu do polityków i polityczek, że to niedopuszczalne, aby w XXI wieku Europejki nie mogły czuć się bezpieczne we własnych domach. Dziś, w krajach, które uznajemy za demokratyczne i rozwinięte, nie powinno dochodzić do takich patologii. A przemoc domowa, która tu, w Europie jest najbardziej popularną formą przemocy wobec kobiet, nadal jest zjawiskiem powszechnym.

Jak na tle innych krajów europejskich wygląda Polska?

Każdego roku w Polsce według oficjalnych statystyk blisko 90 tys. osób doznaje różnych form przemocy w rodzinie. Najczęściej są to kobiety, które – jak wskazują dane Policji – stanowią ponad 70 proc. osób pokrzywdzonych Jeżeli spojrzymy wyłącznie na statystyki dotyczące osób dorosłych, to kobiety stanowią 90% dorosłych ofiar. Ale Polska w porównaniu do innych krajów ma także inny problem, którego źródłem są funkcjonujące tu mity i stereotypy. Wiele kobiet po prostu ukrywa fakt doznawania przemocy, co wyraźnie pokazały badania Agencji Praw Podstawowych. Kobiety z krajów skandynawskich bez wstydu i otwarcie przyznają, że są ofiarami przemocy w rodzinie, czy przemocy seksualnej. Polki mówią o tym dużo rzadziej, bo to wciąż temat tabu. Polki, ofiary przemocy dużo rzadziej zgłaszają problem na policję i są mniej skłonne do opowiadania o swojej sytuacji w przeprowadzanych ankietach. Te statystyki z kolei są chętnie wykorzystywane przez prawicowe media, które pokazują, że w naszym kraju kobiety są bezpieczniejsze niż kobiety w Szwecji, czy Danii.

Czy zatem statystyki w Polsce nie oddają w pełni problemu przemocy domowej i przemocy w rodzinie?

W Polsce też zdarza się, że mężczyźni stosujący przemoc tłumaczą się, że to kobieta prowokowała… Tak tłumaczą się sprawcy, ale niestety, tak sprawców tłumaczą także sąsiedzi, znajomi, rodzina.

Wiele kobiet nie zgłasza się na Policję, bo się boją i wstydzą. Są obarczane winą za przemoc, która stosuje wobec nich sprawca. A kiedy już się zgłoszą, często nie otrzymują należytego wsparcia. Dlatego dopóki nie uszczelnimy systemu, nie stworzymy mechanizmów specjalistycznego i kompleksowego wsparcia, oficjalne statystyki nie będą oddawać problemu. Trzeba też zwrócić uwagę, że w statystykach brakuje danych dotyczących liczby osób, kobiet, które straciły życie w wyniku przemocy w rodzinie. A przecież przemoc to także pobicia ze skutkiem śmiertelnym, śmierci samobójcze kobiet, które nie wytrzymały znęcania się nad nimi. Tego wciąż nikt nie liczy. Europejski Instytut na rzecz Równości Płci postuluje, aby państwa zbierały takie dane i statystyki. Bez nich nie znamy dokładnej skali i specyfiki zjawiska i nie będziemy mogli zaprojektować skutecznego systemy ochrony kobiet. Mamy unijne polityki dotyczące rolnictwa, energetyki i transportu, a nie potrafimy zbierać w sposób spójny i kompleksowy danych dotyczących przecież podstawowych praw człowieka.

W Polsce też zdarza się, że mężczyźni stosujący przemoc tłumaczą się, że to kobieta prowokowała… Tak tłumaczą się sprawcy, ale niestety, tak sprawców tłumaczą także sąsiedzi, znajomi, rodzina. A może był zdenerwowany, a może ma problemy w pracy, a czy Ty nie przesadzasz? Część polityków uważa, że to, co dzieje się w rodzinie, to prywatne sprawy, że nie powinno się ingerować w życie rodzinne. To wszystko powoduje, że ofiary nie otrzymują pomocy w sytuacji zagrożenia swojego zdrowia i nawet życia, a sprawca nie ponosi odpowiedzialności. A to przecież on jest wyłącznie odpowiedzialny za przemoc. Sytuacja jest czarno-biała - mamy sprawcę i ofiarę.

Dlaczego tak ważne jest przestrzeganie Konwencji Stambulskiej?

Konwencję nazywam konstytucją praw kobiet doświadczających przemocy. Ustanawia standardy efektywnego systemu walki z przemocą wobec kobiet, a także walki z przemocą w rodzinie, chroniąc wszystkie jej ofiary. Konwencja wskazuje, jak edukować i podnosić kompetencje służb, jak ścigać takie przestępstwa, jak karać. A także, jakie działania korekcyjne podejmować w stosunku do osób używających przemocy. Określa standardy izolacji sprawcy przemocy od ofiary (nie odwrotnie) i wsparcia dla ofiar.

Dziś jesteśmy świadkami protestów polskich kobiet. Czy zmuszanie do rodzenia dziecka z wadą letalną można uznać za jakiś rodzaj przemocy?

Tak, to przemoc polityczna, systemowa, która dzieje się w Polsce od lat. W ostatnim czasie obserwujemy ograniczanie praw kobiet w dwóch fundamentalnych obszarach. Jeden dotyczy przemocy wobec kobiet, w tym przemocy w rodzinie, drugi to zdrowie i prawa reprodukcyjne kobiet. Dla żadnego polskiego rządu w ostatnich kilkunastu latach te prawa nie były priorytetem. A Trybunał Konstytucyjny nie po raz pierwszy wydał wyrok przeciwko kobietom. W 1997 Trybunał profesora Zolla zakazał aborcji z przyczyn społecznych, w 2015 Trybunał profesora Rzeplińskiego wzmocnił klauzulę sumienia używaną przez wielu lekarzy do odmowy wykonania legalnego zabiegu przerwania ciąży.

REKLAMA

REKLAMA

Czy według pani polscy mężczyźni zmieniają się? Zaczynają się uczyć, jak wspierać kobiety w walce o ich prawa? 

Coraz więcej mężczyzn rozumie, czym jest feminizm, trzyma stronę kobiet i wspiera ich walkę.

Właśnie te ostatnie protesty pokazują, że na ulice wychodzą kobiety i ich sojusznicy. To coraz więcej mężczyzn, którzy rozumieją, czym jest feminizm, trzymają stronę kobiet i wspierają ich walkę. Z drugiej strony niepokojąca jest wciąż duża liczba młodych mężczyzn, którzy chcą bronić status quo. To często ci sami dżentelmeni, którzy kilka lat temu straszyli nas uchodźcami i obiecywali, że będą bronić polskich kobiet przed gwałtami ze strony uchodźców. Na razie to oni atakują kobiety na ulicy. 

Od jak dawna zajmuje się pani sprawami przemocy?

Śmieję się, że jestem urzędową feministką. Na piątym roku studiów prawniczych zgłosiłam się do łódzkiego oddziału Centrum Praw Kobiet i zaangażowałam się w udzielanie pomocy prawnej kobietom doświadczającym przemocy w rodzinie. Przez kilkanaście lat pracowałam w administracji publicznej. Pisałam pierwszy projekt ustawy antyprzemocowej w zespole wicepremier i minister Izabeli Jarugi-Nowackiej. W 2014 r. w biurze profesorki Małgorzaty Fuszary, wówczas Pełnomocniczki Rządu ds. Równego Traktowania koordynowałam prace nad ratyfikacją Konwencji Stambulskiej przez Polskę. Przeciwdziałanie przemocy w rodzinie i przemocy ze względu na płeć oraz monitorowanie wdrażania standardów tej Konwencji było też jednym z moich priorytetów jako Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich.

Pani hasło brzmi - „trzymam stronę kobiet”, jak je pani rozumie?

To hasło wymyśliła dla mnie Zofia Smełka-Leszczyńska w 2017 roku właśnie w ramach kampanii 16 dni przeciwko przemocy wobec kobiet. Pasuje nie tylko do walki z przemocą wobec kobiet, ale do wszystkich spraw dotyczących praw kobiet. Do dyskryminacji na rynku pracy, braku narzędzi godzenia ról rodzinnych i zawodowych, dostępu do ginekologa, antykoncepcji, leczenia niepłodności, szklanego sufitu. Bardzo cieszy mnie jego powszechne używanie przez organizacje pozarządowe, aktywistki i aktywistów, partie polityczne. Hasło jest bardzo adekwatne, gdy mówimy o prawach kobiet, bo pokazuje, że wciąż, po ponad 100 latach od wywalczenia dla siebie praw wyborczych, są wykluczane i dyskryminowane.

REKLAMA

Profil sprawcy

  • Sprawca to najczęściej mężczyzna w wieku 40-49 lat.
  • Połowa znęca się nad kobietami na trzeźwo.
  • Mężczyźni, którzy biją mają niska samoocenę, brak im odporności na stres.
  • Czterech na pięciu było w dzieciństwie świadkami przemocy stosowanej przez ojców wobec matek lub sami byli ofiarami przemocy.
  • Z danych CBOS wynika, że co piąta Polka została przynajmniej raz uderzona. Najczęściej przez męża 55%.  ojca 28%, matkę 12%.
  • Częściej do przemocy fizycznej dochodzi w miastach - 65 % niż na wsi -33%.

Gdzie szukać pomocy

Osoby doświadczające przemocy w rodzinie oraz jej świadkowie mogą uzyskać pomoc dzwoniąc pod numer stowarzyszenia Niebieska Linia: 800-120-002.

Pomoc można tez uzyskać dzwoniąc na telefon zaufania Fundacji Centrum Praw Kobiet pod numer 600 070 717. Tam konsultantki wysłuchują, wspierają, podejmują interwencję oraz udzielają informacji w sytuacjach związanych w szczególności z różnymi formami przemocy wobec kobiet. Fundacja Centrum Praw Kobiet prowadzi Specjalistyczny Ośrodek Wsparcia w Warszawie, w którym kobiety doświadczające przemocy, zmuszone do opuszczenia domu ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa swojego lub dzieci, mogą znaleźć bezpieczne schronienie. Do Ośrodka mogą zgłaszać się kobiety również spoza Warszawy.

Niebieska Karta

To dokument służbowy wypełniany przez funkcjonariusza policji w przypadku stwierdzenia przemocy w rodzinie. „Niebieska Karta" służy dokumentowaniu faktów związanych z przemocą w danej rodzinie, ocenie zagrożenia dalszą przemocą. Jest także dowodem w sprawach sądowych. Procedura Niebieskiej Karty może zostać wszczęta przez 5 służb: policję, ośrodek pomocy społecznej, placówkę oświatową,  czy ośrodek ochrony zdrowia, a także przez Komisję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Po stronie ofiar

W Unii Europejskiej przyjęto Dyrektywę „Ofiarową” w 2012 r., która ma poprawiać sytuację ofiar przestępstw. Zgodnie z założeniami Dyrektywy ofiary przestępstw powinny być traktowane z szacunkiem, w sposób taktowny i profesjonalny, bez dyskryminacji. Niektóre ofiary – osoby z niepełnosprawnościami, ofiary przestępstw z nienawiści, przemocy seksualnej, czy przemocy w bliskich związkach mają mieć zagwarantowane szczególne wsparcie i pomoc. Dyrektywa stawia bardzo konkretne wymagania np. osobne poczekalnie dla ofiar w sądach tak, aby nie narażać ich na kontakt ze sprawcą. Ważne aspekty dyrektywy to konieczność przyspieszenia postępowań w sprawach o wydanie przez sąd cywilny nakazu opuszczenia przez sprawcę mieszkania. Te sprawy powinny być rozpatrywane pilnie, poza kolejnością wpływu, bo chodzi przecież o bezpieczeństwo ofiary.

Zobacz również:
Kitesurfing w Polsce z roku na rok staje się coraz popularniejszy. Jeszcze 16 lat temu uprawiała go garstka zapaleńców, dziś widok kite'a nad falami Bałtyku nie budzi już zdziwienia. Przez ten czas ewaluował nie tylko sprzęt, ale i technika pływania, rozgrywane podczas zawodów konkurencje i ilość zapaleńców na wodzie. Kitesurfing ma już tak wielu fanów na świecie, że znalazł się w programie Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA