Słownik samoakceptacji: zacznij mówić o sobie dobrze

Wyrażaj się, młoda damo! Zwłaszcza gdy mówisz sama do siebie. Koniec z krytyką pod własnym adresem: przechodzimy na język miłości.

body positive fot. Shutterstock.com

Body functionality

pol. Ciałofunkcjonalność

REKLAMA

Pomyśl o tym, czego dokonało dzisiaj Twoje ciało. Przebiegło 5 km? Wygłupiało się przez pół dnia z niestrudzonym przedszkolakiem? A może dźwigało do domu ciężkie siaty z zakupami? „Body functionality” odnosi się do pozaestetycznych aspektów cielesności – do tego, co ciało „robi” albo co Ci umożliwia. Dlaczego to podejście jest tak ważne? Najlepiej obrazuje to badanie przeprowadzone w 2013 roku na Maastricht University w Holandii. 118 kobiet w wieku od 30 do 50 lat zostało podzielonych na dwie grupy, z których jedną poproszono o napisanie, co ich ciało potrafi, zaś drugą, jak wygląda. Grupa zapytana o możliwości swojego ciała mówiła o nim później z dużo większym zadowoleniem niż ta, skupiająca się na jego walorach estetycznych. Dlaczego? Wyliczenie czynności, które ciało Ci umożliwia, budzi pozytywne uczucia (z wdzięcznością na czele), podczas gdy rozmyślanie o wyglądzie zazwyczaj prowadzi do jakiejś formy krytyki. Zastanów się: ile razy w myślach przeklinałaś wygląd swoich nóg, a ile razy sposób chodzenia? No właśnie.

ZOBACZ: Body neutrality - Czy powinnaś bezwarunkowo kochać swoje ciało?

Inner critic

pol. Wewnętrzny krytyk

To wewnętrzny głos, który wytyka Ci każdą krostkę na brodzie, gdy oglądasz się w lustrze. Albo przed snem uparcie przypomina Ci jedną, jedyną pomyłkę, popełnioną podczas ostatniej prezentacji na Zoomie. Każdy tak ma. Ale te szczególnie napastliwe przypadki sprawiają, że stajesz się ofiarą własnych nieprzychylnych myśli. Takiego wewnętrznego gnębiciela należy spacyfikować. Zastanów się: kiedy w myślach zwracasz się do siebie pozytywnie, a w jakich sytuacjach jesteś raczej wrogo nastawiona? Żeby zneutralizować wewnętrznego krytyka, musisz najpierw złapać go na gorącym uczynku. Na przykład stojąc przed lustrem (albo w innych sytuacjach, w których krytyk atakuje), zapisuj na kartce rzeczy, które usłyszysz w głowie na własny temat. Zastanów się: czyj głos je wypowiada, czyje to słowa? Zwizualizowanie sobie wewnętrznego krytyka jako odrębnego bytu pomoże Ci oddzielić go od siebie i wreszcie zignorować. Możesz nawet kazać mu spadać (w nieco mniej cenzuralnych słowach).

Body neutrality

pol. Ciałoneutralność

Ten termin wypłynął w blogosferze w 2015 roku, ale koncept powstał rok wcześniej w ośrodku wellness w Vermont (USA). To tam stworzono zajęcia dla osób, chcących zdjąć z siebie presję obowiązkowej miłości i podziwu dla własnego ciała. Zamiast tego ruch body neutrality zachęca do pozostawienia tematu cielesności gdzieś z boku. Poczucie własnej wartości radzi zakotwiczyć poza kultem ciała, które zmienia swój wygląd wraz z upływem czasu, często niezależnie od naszych działań. Podsumowując: nie musisz czuć się piękna, żeby czuć się dobrze; możesz czuć się dobrze niezależnie od swojego wyglądu fizycznego. Psychologowie uważają, że to zdrowe podejście, umożliwiające głębsze, uwolnione od estetyki spojrzenie na swoją wartość. Celem podejścia body neu- trality jest samoakceptacja, czyli pogodzenie się zarówno ze swoim ciałem, jak i umysłem. Brzmi bardzo rozsądnie, o ile postulaty body neutrality nie sprawią, że zupełnie zapomnimy o własnym ciele. Owszem, jego wygląd nie powinien wpływać na naszą wartość, jednak stan zdrowia i kondycja w dużym stopniu definiują naszą tożsamość. Zadbane ciało powinno umożliwiać nam życie pełnią życia; organizm, o którego dobrostanie zapomniano, będzie zaś stale przypominał, że wielu rzeczy nie jesteś w stanie wykonać. Trzeba również pamiętać, że dla osób z niepełnosprawnościami lub dysforią płciową (cierpienie spowodowane niedopasowaniem tożsamości płciowej do płci biologicznej) przyjęcie neutralnej postawy wobec własnego ciała może być nieosiągalne.

SPRAWDŹ: Zaakceptuj swoje ciało - krok po kroku

Fat talk

brak polskiego odpowiednika

Znasz to: chodzi o narzekanie, że czujesz się za gruba. Deprecjonowanie własnego ciała jest tematem badań, od kiedy amerykańscy antropolodzy w 1994 roku ukuli termin „fat talk”. A problem jest bardzo powszechny i podstępny: często sama nie zdajesz sobie sprawy, że to robisz. Badanie przeprowadzone w 2011 roku przez Northwestern University w USA wykazało, że spośród 168 studentek aż 93% przyznało, że kiedykolwiek uprawiało fat talk, zaś jedna trzecia robiła to często. Naukowcy zauważyli, że osoby, narzekające na swoją wagę, wykazują ogólne niezadowolenie z własnego ciała niezależnie od tego, jaki rozmiar ubrań noszą. Mało tego, cierpią na tym również osoby wysłuchujące fat talku – przez docierające do nich negatywne komunikaty spada również ich samoocena. Pomyśl też, jaką przykrość robisz swoim bliskim, którzy chcą powiedzieć, że jesteś świetna, a za każdym razem słyszą: „Daj spokój, muszę schudnąć”. To jakbyś powiedziała im, że wcale Cię nie znają.

Objectification theory

pol. Teoria uprzedmiotowienia

To teoria, głosząca, że kobiety tak długo były traktowane jako przedmioty wizualnej przyjemności, że same zaczęły postrzegać siebie z perspektywy obserwatora. Oznacza to, że wartość kobiety (również dla niej samej) determinowana jest wyłącznie jej wyglądem zewnętrznym. Termin powstał w 1997 roku w pracy psycholożek Tomi-Ann Roberts i Barbary Fredrickson. Samouprzedmiotowienie objawia się ciągłym monitorowaniem własnego wyglądu, a wywołuje uczucie wstydu oraz niepokoju, pogarsza koncentrację i zmniejsza świadomość wewnętrznych stanów organizmu, takich jak zmęczenie czy głód. Zawsze nosisz przy sobie lusterko? Wiele razy dziennie sprawdzasz, czy ubranie dobrze leży? Stale porównujesz się do innych lub do siebie samej sprzed kilku lat? Bądź czujna i zastanów się, dlaczego tak surowo się oceniasz i czy Twój wygląd naprawdę ma tak duże znaczenie dla jakości Twojego życia. Spróbuj być dla siebie łagodniejsza. Już sama świadomość zjawiska samouprzedmiotowienia może Ci w tym pomóc. Ani się obejrzysz, a uświadomisz sobie, że Twoje ciało to coś więcej niż ładny obiekt, a Ty jesteś czymś więcej niż tylko swoim ciałem.

Body positivity

pol. Ciałopozytywność

Kto nigdy nie spotkał tego hasztagu, chyba żyje na innej planecie. Body positivity to ruch społeczny, nawołujący do akceptacji i szacunku dla każdego ciała, bez względu na jego rozmiar czy wygląd. Występuje przeciwko uprzedzeniom opartym na powierzchowności, jak fatfobia, czyli niechęć do osób z nadwagą (subiek- tywnie zdiagnozowaną). Wszystko zaczęło się w 1960 roku od ruchu „fat-acceptance”, który głosił, że nie istnieje jedna modelowa zdrowa budowa ciała (lecz przy tym, trzeba przyznać, ignorował zagrożenia zdrowotne wywołane otyłością). Później nieco zapomniany temat powrócił w latach 90. Aktualnie przeżywamy jego trzecią falę, zainicjowaną około 2012 roku przez afroamerykańskie aktywistki. Zaangażowane w ruch kobiety nawołują do wyrwania się spod presji idealnego wyglądu i pokochania własnego ciała takim, jakie jest. Hasło „body positive” okazało się dziś tak nośne, że szybko wymknęło się spod kontroli jego autorek: pod hasztagiem #bodypositive znajdziesz więc nie tylko apele o zachowanie umiaru w pędzie do nierealnego ideału, ale również bezkrytyczną akceptację otyłości. Oficjalne stanowisko The Body Positive Movement mówi o dbaniu o siebie, jednak z zachowaniem równowagi.

ZOBACZ TEŻ: Kochaj siebie samego [historia Alżbety Lenskiej]

Zobacz również:
Pandemia wprowadziła nasz siedzący tryb życia na wyższy level. Nie pytamy więc, czy bolą Cię plecy, tylko czy już bolą. Bo z pewnością będą, jeśli nie zapewnisz im wsparcia w tym trudnym czasie.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA