[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Silna wola: jak ją wyćwiczyć?

Kolejny raz zawalasz i nie dotrzymujesz postanowień noworocznych? Dziewczyno, nie jesteś sama. Wyjaśnimy Ci, dlaczego tak się dzieje i jak to zmienić. Już na dobre.

silna wola fot. shutterstock

Gdzieś tam głęboko w Twoim mózgu, za siódmym zwojem, za siedmiomilionowym neuronalnym szlakiem, schowana pośród szarej masy istnieje maleńka grupa komórek. Wyglądają niewinnie, ale ich cele są perfidne. To właśnie one tworzą ten cichy głosik wewnętrzny, który Cię namawia, żeby sobie odpuścić – zejść z drogi nowego, zdrowego stylu życia, wybrać serial zamiast wieczornego biegu, wyjście z kumpelkami do cukierni zamiast do siłowni.

Wyobraźnia szaleje

Umówiłaś się z przyjaciółmi, że wystartujecie wspólnie w ćwierćmaratonie miejskim. Nawet trenujesz przykładnie i systematycznie, ale w miarę jak dzień startu się zbliża, zaczynają Cię zjadać nerwy i pod jakimś pretekstem rezygnujesz. Dlaczego?

Otóż kiedy pomysł startu w biegu się pojawił, Twój „szympansi” mózg zareagował entuzjastycznie na wizję wyścigu (i oczywiście przybiegnięcia jako pierwsza na metę). Racjonalna część mózgu oceniła szanse i uznała, że masz wystarczająco dużo czasu na trening. Ale w miarę zbliżania się terminu maratonu „szympansi” mózg zaczyna szaleć, tworząc w Twoim umyśle wizje porażki i upokorzenia. Jednocześnie desperacko próbuje wpłynąć na „profesorski” mózg, aby wymyślił jakieś racjonalne uzasadnienie, by wycofać się z tej całej imprezy i ochronić poczucie własnej wartości. Nagle zaczynasz mieć mnóstwo dodatkowej roboty w pracy albo zaczyna Cię boleć gardło (tak, tak, „szympansi” mózg jest w stanie nawet wywołać chorobę).

Co możesz z tym zrobić? Simon Marshall, psycholog sportu i autor poradników, radzi zmierzyć się ze swoimi lękami zaraz, gdy tylko się pojawią, i pokonać je racjonalnymi argumentami. Boisz się, że odpadniesz w trakcie wyścigu? Ale przecież udało Ci się tyle razy przebiec taki dystans. Boisz się kompromitacji? Naprawdę uważasz, że ludzie tam przyjdą właśnie po to, aby Cię obserwować i wyśmiać? Powoli zaczniesz sobie uświadamiać, że Twoje obawy są irracjonalne. Co Cię to właściwie obchodzi, co inni sobie pomyślą? Przecież biegasz dla siebie, dla radości, jaką niesie sam udział w tym biegu.

Wola jak mięsień

Zaczynasz ten tydzień pełna dobrych intencji. Wykupiłaś karnet na zajęcia spinningu, zabierasz do pracy torbę na fitness, bo przecież zaraz po pracy się tam wybierzesz, prawda? No nie za bardzo, bo jakoś tak o godzinie 16 dopada Cię taka ogólna niemoc. Dlaczego? Otóż ta część mózgu, która jest odpowiedzialna za samokontrolę – ta, która pilnuje, żebyś wstała rano do pracy, nie zjadała pół słoiczka nutelli na śniadanie, skupiła się na pracy zamiast zaglądać na FB – po prostu się wyczerpuje.

Pod koniec dnia Twoja silna wola słabnie. Coś, co wydawało się świetnym pomysłem o 10 rano, kiedy jesteś pełna energii i zapału, o 17 zupełnie Cię nie pociąga. Co z tym zrobić? Marshall sugeruje, żeby popracować nad wytworzeniem nawyku, nagradzając się za „dobre” zachowanie. Np. po zajęciach spinningu zawsze idziesz na dobrą kawę. Z drugiej strony, jeżeli możesz, umawiaj się na zajęcia wtedy, kiedy masz najwięcej zapału i siły woli.

ZOBACZ TEŻ: Psychodietetyka, czyli jak skutecznie schudnąć?

REKLAMA

Ułatwiaj sobie życie

Planujesz zdrowo się odżywiać. Kupujesz zdrowe składniki i obiecujesz sobie, że po przyjściu z pracy zrobisz sobie bardzo zdrową kolację, pełną witamin i innych wartościowych składników. Późnym popołudniem przychodzisz z pracy, zaglądasz do lodówki i opadasz z sił. Wyciągasz małe, słodkie co nieco, idziesz z tym na kanapę przed telewizor i to by było na tyle, jeżeli chodzi o zdrowe gotowanie. Dlaczego?

Podstawowa zasada w formowaniu nawyków brzmi: musisz mieć plan, jak ten nawyk wprowadzić w życie. I jeszcze jedno: nie może on być bardzo skomplikowany. Wiemy już, że po południu wola słabnie, więc na pewno nie będzie Ci się chciało kombinować, wymyślać przepisu i kroić. Co z tym zrobić? Wybierz sobie kilka prostych przepisów, przygotuj rano potrzebne składniki, odważ, pokrój i włóż do lodówki, aby po powrocie z pracy czekało Cię tylko wymieszanie i włożenie wszystkiego np. do piekarnika. A najlepiej przygotowywać sobie wszystko raz na tydzień – dzięki temu zaoszczędzisz czas i ułatwisz sobie życie

Czy ja tam pasuję?

Już prawie zdecydowałaś, że wybierzesz się na zajęcia fitnesowe, ale pechowo zajrzałaś na Instagram. Wszystkie te fitnessowe selfie sprawiły, że poczułaś się gruba, niezdarna i źle ubrana. Czy jest gdzieś miejsce dla normalnie wyglądających kobiet? No i znowu postanowienie diabli wzięli. Dlaczego? Twój „szympansi” mózg, jak wiemy, bardzo dba o to, żeby Cię nie narażać na kompromitację czy zakłopotanie. A konfrontacja z salą pełną superkobiet stanowi poważne zagrożenie dla Twojego ego. Co z tym zrobić? Przede wszystkim musisz użyć racjonalnego mózgu i przekonać ten „szympansi”, że Instagram rządzi się swoimi prawami.

Po drugie – porównując się z innymi, zawsze znajdziesz lepsze, ale i gorsze od siebie. Po trzecie – umów się sama ze sobą, że te superkobiety będziesz traktować nie jako zagrożenie, a jako motywatory

Akceptacja

Nie wszyscy będą Cię wspierać w tworzeniu nowych nawyków. Np. Twój partner może marudzić, kiedy wstajesz rano pobiegać. Albo koleżanki na babskim wieczorze śmieją się z Twojej nowej diety i namawiają Cię na pizzę. A Ty im ulegasz. Dlaczego? Znowu bierze w tym udział Twój „szympansi” mózg. Dla niego jedną z podstawowych rzeczy jest sprawienie, żeby Cię wszyscy lubili. A krytyka czy kpiny ze strony innych są dla niego równoznaczne z bolesnym odrzuceniem.Co z tym robić?

Najlepiej od razu, podejmując jakieś wyzwanie, poinformować o tym innych i wciągnąć ich do zabawy. Powiedzieć, że potrzebujesz ich wsparcia. Całkiem możliwe, że pójdą za Twoim przykładem, co będzie wygraną dla wszystkich. Bo nowy styl życia najlepiej realizować w większej grupie, gdy pilnujecie się nawzajem.

ZOBACZ TEŻ: Skanowanie składu ciała - Czy warto poddać się badaniu? Czego można dowiedzieć?

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij