[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.5

Silna, dumna, pewna siebie [historia Katie Piper]

Minęło 10 lat od momentu, który odmienił jej życie na zawsze, a Katie Piper wciąż się rozwija. Zobacz, jak 34-letnia mama dwójki dzieci walczy o to, aby odzyskać swoje ciało i żyć na własnych warunkach.

katie piper women's health

Katie Piper czuje się sobą – w sensie przenośnym. Spędziła cały dzień w przestronnej hali przemysłowej – ceglane ściany, zardzewiały metal i meble z odzysku – schowanej w bocznej uliczce Hackney. Z twarzą rozjaśnioną przez promienie słońca i rozświetlacz, ciałem przyodzianym w modną odzież sportową, Katie jest tak profesjonalna przed obiektywem fotografa, że sesję zdjęciową kończy w rekordowym czasie. Wcześniej dwukrotnie rozmawiałam z Katie – przy obu okazjach rozmowa dotyczyła raczej stanu jej ducha niż ciała. Ale biorąc pod uwagę, jak bardzo pewna siebie wydaje się dzisiaj (sam fakt, że bez wahania ubrała się w ten obcisły zestaw, o czymś świadczy), jest dla mnie oczywiste, że tym razem musimy porozmawiać o obu kwestiach. Kiedy dołącza do mnie na wysiedzianej kanapie po ostatnim zdjęciu – z talerzykiem z łososiem, ziarnami i zieleniną (oraz z kawałkiem chleba bananowego) – jest ewidentnie szczęśliwa. „Jestem zaskoczona, że tak dobrze wypadłam na zdjęciach” – mówi, jedząc sałatkę.

Niedawno Katie pokazywała na Instagramie swoje wysiłki, aby zrzucić wagę po urodzeniu drugiego dziecka. Teraz dołączyła do gwiazdorskiej obsady brytyjskiego „Tańca z gwiazdami” i gwarantuję, że będzie wyglądała tam na swoim miejscu. Jej nogi w złotobrązowym kolorze są mocne i kształtne, ABS wyrzeźbiony, a plecy i ramiona pokazują siłę. „Wiem, że przestrzegałam planu, wiem, że ćwiczyłam, ale tak naprawdę nie wiedziałam, że tak wyglądam, wiesz? Dobrze, że podjęłam wyzwanie i zdecydowałam się na tę sesję. Pomyślałam, że to okazja, aby zrobić coś dla swojego zdrowia” – śmieje się Katie. Więc jest kimś w rodzaju męczennicy zdrowia? „Przecież nie ma nic złego w akceptacji faktu, że kiedy dobrze wyglądasz w swoich ubraniach, czujesz się dobrze. Nie mówię, że dobry wygląd równa się szczęście albo że to najważniejsze w życiu, ale jest to istotny czynnik dobrostanu. I jeśli można nad tym popracować, to dlaczego nie?”. Wygląd nie jest główną motywacją Katie do systematycznych treningów. Zdrowy tryb życia jest kluczowy dla utrzymania tego, co nazywa „wewnętrznym stabilnym rdzeniem”, który popycha ją do działania.

„Kiedy to masz, to możesz stracić wszystko, ale nadal masz wszystko” – mówi. I dodaje: „Mogą ci zabrać zdrowie, pieniądze, nie wynajęty przez niego napastnik oblał Katie żrącym kwasem siarkowym. Katie została bardzo ciężko poraniona: miała rozległe poparzenia twarzy, przełyku i żołądka, straciła również wzrok w lewym oku. Zniszczenia na twarzy były tak ogromne, że praktycznie uniemożliwiały jej normalne funkcjonowanie. Lekarze wprowadzili Katie w 12-dniową śpiączkę farmakologiczną i dokonali pionierskiej operacji przeszczepu skóry. W trakcie dalszego leczenia Katie przeszła ponad 300 operacji. Jej waga spadła do 38 kilogramów i kiedy mogła już wstawać z łóżka, potrzebowała fizjoterapeuty, by na nowo nauczyć się prostych czynności, takich jak chodzenie czy przełykanie.

Odbudowywanie siebie

Katie powoli zaczęła wracać do zdrowia: najpierw w szpitalu w Londynie, potem we Francji, po czym przeprowadziła się do Hampshire, gdzie opiekowała się nią mama. „Nie spodziewano się po mnie zbyt wiele – wspomina. – Ludzie mówili: »Och, nie będziesz już ćwiczyć«. A ja miałam dopiero 24 lata. Czułam się wtedy taka stara”. Z buntu zrodziła się potrzeba działania. Postanowiła wtedy wspierać osoby z ciężkimi poparzeniami i dlatego założyła fundację. Fundacja Katie Piper ma na celu podniesienie świadomości o problemach ludzi z oparzeniami i innymi oszpecającymi obrażeniami oraz walkę o to, aby specjalistyczne leczenie było bardziej dostępne w Wielkiej Brytanii. W końcu poczuła się wystarczająco samodzielna i wróciła do Londynu. Sama.

ZOBACZ TEŻ:  Katie Piper bez makijażu

Dopiero gdy zaczęła ćwiczyć – pół na pół chodzić i biegać w pobliżu swojego mieszkania w Chiswick – poczuła, że odzyskuje swoje ciało. Nie mogła cofnąć tego, co się stało: blizny emocjonalne pozostaną pewnie na zawsze, ale bieganie – nie szkodzi, że krótkie i wolne – było czymś, co mogła zrobić sama dla siebie. W chwili, w której przebiegła 20-minutową drogę między swoim biurem a domem (z konieczności nie zabrała karty kredytowej ani gotówki na taksówkę), poczuła, że coś się zmienia. Zrobiła to ponownie i tak się zaczęła jej przygoda. „Byłam bardzo samotna, ponieważ nie miałam chłopaka ani wielu przyjaciół, więc zaczęłam spędzać weekendy, biegając w różnych lokalnych zawodach. Potem przeszłam do półmaratonów i naprawdę poczułam euforię! To był moment, kiedy zrozumiałam, że ćwiczenia stały się częścią mojego życia. Myślałam sobie: »Czuję się swobodna, czuję się młoda... Nie zamierzam zaakceptować swoich ograniczeń«. Chciałam pokazać wszystkim, że mogę być w znacznie lepszej formie, niż lekarze obiecywali” – wspomina Piper.

Kiedy krew krąży szybko

No dobrze, ale jak Katie dokonała metamorfozy od sylwetki biegaczki do dzisiejszego muskularnego, pięknie wyrzeźbionego ciała? Po pierwsze, lubi jeść, a po drugie, jest zdyscyplinowana jak żołnierz. Niezależnie od tego, czy się wysypia czy jej sen jest przerywany przez córki – czteroletnią Belle i dziewięciomiesięczną Penelopę – jej budzik jest zawsze nastawiony na 6 rano.

„Jeśli nie wykorzystam tego czasu, kiedy jeszcze śpią, później jest z tym trudno. I to jest dla mnie OK – mówi. – Ten reżim przypomina mi czasy po roku 2008, kiedy moje życie wyznaczały ćwiczenia fizjoterapeutyczne i medyczne zabiegi. To wygląda trochę jak dyscyplina wojskowa, ale ja właśnie w ten sposób żyję i już”. Pomaga jej w tym trenerka – Louise Boucek. „Kiedy pierwszy raz ją spotkałam, czyli siedem miesięcy temu, powiedziała mi: »Będziemy ćwiczyć podciąganie na drążku«”. Katie, która w grudniu urodziła Penelope i nie ćwiczyła przez rok, miała na początku pewne obawy, które wkrótce ustąpiły. Louise pomogła Katie zbudować siłę i teraz Piper może wykonywać sama trzy z czterech sesji. Ich regularność zmienia się w zależności od jej pracy.

Katie uwielbia podnosić ciężary na siłowni, ale z góry ustalony reżim nie zawsze jest wykonalny. Jej praca wykracza poza ustalony harmonogram, a poza tym są przecież Belle i Penelope, które Katie chce wychować jak najlepiej. Tak więc Katie nauczyła się improwizować: pływa raz w tygodniu („Belle chodzi raz w tygodniu do szkółki pływackiej, więc skaczę do wody obok niej i instruktora, pływając non stop przez 30 minut”), robi przysiady i wykroki w parku lub w kuchni, biega lub wykonuje podskoki w ogrodzie. „Moja krew krąży szybciej po trzyminutowym skipie niż po biegu na 5 km” – entuzjazmuje się Katie. Piper jest fanką przestrzegania zasad nie tylko na siłowni, ale również w kuchni.

ZOBACZ TEŻ: Plan treningowy Katie Piper

Nie ogranicza sobie konkretnych produktów, ale stara się pilnować ustalonej dziennej ilości kalorii i zjada wszystko podczas ośmiogodzinnego okna zgodnie z najmodniejszą ostatnio dietą IF (Intermittent fasting to sposób odżywiania, który polega na przyjmowaniu pokarmu tylko przez określony czas w ciągu doby lub tygodnia). Katie nie je ani przed, ani po porannym treningu, pije tylko dużo wody i kawy. Zamiast skubnąć tosta lub batonik zbożowy, kiedy wyprawia Belle do szkoły, Katie czeka, aż najdzie ją ochota na coś odpowiedniego – grzyby podsmażane na sucho z grzanką lub owsianka z nasionami, jagodami i odrobiną syropu klonowego. I je zgodnie z metodą mindfulness: uważnie, bez przeglądania wiadomości albo oglądania TV. „Smakuję, przeżuwam i myślę o tym, że śniadanie zawiera wszystkie składniki odżywcze, których potrzebuję – wtedy czuję się syta aż do lunchu”.

Lunch Katie to coś z pudełka: łosoś lub indyk z zielonymi warzywami i słodkimi ziemniakami, a wczesna kolacja (o 17) to na przykład lasagne z dyni piżmowej z dodatkiem jarmużu lub brokułów. „Ten sposób jedzenia wymaga dyscypliny, ale wymusza konstruowanie planu dnia w naprawdę dobry sposób - mówi. – Powstrzymuje mnie od zjedzenia kolacji o dziewiątej wieczorem, dzięki czemu śpię z lekkim żołądkiem i mogę wcześniej rozpocząć trening”

Nie jestem perfekcyjna

Jej codzienny plan wygląda trochę zbyt idealnie, ale Katie nie ma zamiaru przekonywać, że jest obrazem optymalnego zdrowia i pozytywnego nastawienia przez cały czas. Podczas brytyjskiej trasy koncertowej jej monodramu „What’s In My Head” („Co się dzieje w mojej głowie”), na początku tego roku, szczerze opowiadała o implikacjach swoich traumatycznych doświadczeń. Dziś mówi to samo: „Zmagam się z lękiem i depresją. To nie jest tak, że przechodzisz przez takie doświadczenie i automatycznie stajesz się lepszym człowiekiem. Po prostu uczysz się z tym żyć”.

Ostatnio dużo się mówi o zdrowiu psychicznym matek, dlatego pytam, jak ostatnia ciąża wpłynęła na jej nastój. „Kiedy masz drugie dziecko, po prostu nie masz wolnego czasu. Czułam się przygnębiona i zdołowana. Ale to naturalne, że przechodzisz zmiany fizyczne i hormonalne, więc po prostu starałam się sobą zaopiekować. Pytałam siebie: »Czy potrzebuję więcej snu? Czy powinnam iść do terapeuty? A może pisać dziennik, żeby uwolnić się od kłębiących się we mnie myśli i odczuć«”. Holistyczne podejście jest istotą jej najnowszego projektu „The Healthy Happy Mum Plan” („Zdrowy plan szczęśliwej mamy”). To poradnik, który łączy w sobie przepisy i plany treningowe z ćwiczeniami mindfulness, wskazówkami dotyczącymi budowania pewności siebie i ćwiczeniami relaksacyjnymi. Co skłoniło ją do napisania poradnika wellness?

„Wszyscy pytają mnie o to samo: jak stać się bardziej pewną siebie, jak pokonać swój niepokój? Osobiście uważam, że kluczowa jest dieta. To, co wprowadzamy do naszego ciała, może sprawić, że poczujemy się smutne albo niespokojne. To samo dotyczy kondycji. Myślę, że to wszystko łączy się na pewnym poziomie” – mówi. Katie przerywa na chwilę i jestem gotowa się założyć, że już przewiduje reakcje swoich czytelniczek. „Wiem, że słuchanie o tym, że jedzenie i ruch mają bezpośredni wpływ na stan psychiczny, sprawia, że niektórzy ludzie się denerwują. Są też tacy, którzy, widząc moje zdjęcia na Insta, piszą: »Sprawiasz, że wiele mam wpada w kompleksy z powodu swojego ciała«. Ale to nie ja wpędzam te osoby w zły humor, tylko ich własne kompleksy. Uwierzcie: naprawdę nie chodzi mi o to, żeby inni czuli się niekomfortowo”.

Siła

Dlaczego jej historia wciąż jest istotna dla milionów kobiet? Przypuszczam, że ma to coś wspólnego z jej ładnie opakowanym, ale niewątpliwym duchem bojownika. Niezależnie od tego, czy walczy o akceptację osób z bliznami i zniekształceniami, czy o siebie, o swoją godność i kontrolę nad własnym ciałem. „Jest tyle rzeczy, które mogą nam się przytrafić w życiu, dlatego kiedy myślisz, że nie możesz sobie z tym poradzić, jesteś w błędzie. Z pewnością sobie poradzisz”.

ZOBACZ TEŻ: Silna jak nigdy [historia Katie Holmes]

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij