REKLAMA

Siła ducha - jak ją wyćwiczyć?

Ta dziwna sytuacja, w jakiej się wszyscy znaleźliśmy od marca, jest frustrująca. Nie wiemy, co będzie, i kiedy wreszcie świat wróci do normalności. A może już nigdy nie będzie taki sam, jak dotychczas? Jak poczuć grunt pod nogami?

siła ducha fot. Shutterstock.com

Nie jestem pępkiem świata, a świat wcale nie ma obowiązku działać na takich zasadach, żeby było mi dobrze. I nie ma to nic wspólnego ze sprawiedliwością. Bez względu na to, jak bardzo pozytywnie myślę, jak bardzo się staram, ile ćwiczę, jak zdrowo się odżywiam, to i tak nie ominą mnie problemy i smutki. O tym dobitnie przypominają nam wszelkie katastrofy.

Stan chwiejnej równowagi

Pandemia pokazała, jak krucha jest ta filozofia, na której opieraliśmy dotychczasowe życie. Myśleliśmy, że ten stan bezpieczeństwa i dobrobytu będzie trwał zawsze (no wiem, że nie wszyscy tego doświadczali, ale i tak wystarczająco duży procent ludzkości żył tak dobrze, żeby to był ewenement w dziejach świata). Wydawało nam się, że panujemy nad własnym życiem, trenerzy rozwoju osobistego przekonywali, że „możemy wszystko”, że „chcieć to móc”, że aby zrealizować wszystkie nasze marzenia, wystarczy „pozytywne myślenie i wiara we własne możliwości”. Ale przecież teraz widzimy, że są obiektywne okoliczności, które mówią nam „no, nie”, „stop”. Można powiedzieć, że to klaps od rzeczywistości, która przypomina nam o naszej naturalnej ludzkiej kondycji. Przecież tak było zawsze. My, ludzie, naprawdę nie mamy nieograniczonych możliwości. Mamy ograniczenia, wynikające z miejsca, w którym jesteśmy, z naszego charakteru, zdolności czy predyspozycji. Nie możemy już sobie pozwalać na wszystko wobec przyrody. Nasze poczucie obowiązku wobec bliskich też jest w pewnym stopniu ograniczeniem. Nie wyjedziemy – ot, tak sobie – na koniec świata rozpoczynać nowe życie z dala od trosk, gdy mamy pod opieką schorowanych rodziców. Zamiast się przeciwko temu buntować, lepiej po prostu zaakceptować nasze ograniczenia i robić, co się da w ich ramach.

Co nas ocali

Zauważyłyście zapewne, że większość z nas przeżywa nieustanny niepokój: że powinnam robić coś innego, niż robię, więcej, lepiej, szybciej. Jesteśmy poddawani medialnej czy reklamowej presji, którą można ująć tak: „Nie możesz być w pełni szczęśliwy, zanim nie poznasz, kupisz, doświadczysz tego czy tamtego”.

To zrozumiałe: dla korporacji jesteśmy tylko konsumentami, więc najlepiej utrzymywać nas w stanie ciągłego pragnienia czegoś nowego. Przeradza się to u wielu osób w syndrom FOMO (Fear of Missing Out), czyli lęk, że coś nas ominie. Przejawia się on niepokojem, że nie możemy się cieszyć tym, co mamy, bo przecież nie wypróbowaliśmy wszystkich innych opcji. Jesteśmy przestymulowani informacjami i obrazami płynącymi do nas w każdej sekundzie z sieci, do której jesteśmy podłączeni szerokopasmowo.

Svend Brinkmann, profesor psychologii Uniwersytetu w Aalborgu (Dania), w swojej bestsellerowej książce „Poczuj grunt pod nogami” twierdzi, że zdrowszą alternatywą dla kultury pędu, zachłanności i folgowania sobie jest stoicyzm, czyli filozofia, która uczy, że dobre życie osiąga się przez pogodzenie się z ograniczeniami, problemami i tym wszystkim, co nieuchronnie niesie ze sobą doczesne życie. Jedną z dróg samorozwoju jest ćwiczenie siły woli i samoograniczania. Nie o to w życiu chodzi, aby być niewolnikiem własnych pragnień czy emocji. Tak samo jak nie o to chodzi, że zawsze musi być przyjemnie. Jeśli nauczymy się znosić niewygody i dyskomfort, to bardziej docenimy to, co mamy.

Kluczem do przejęcia kontroli nad sobą i swoim życiem jest samodyscyplina. Jak pisze Brinkmann: „Siła woli jest jak mięsień: im bardziej ją trenujemy, tym staje się silniejsza. Dlatego to nie takie głupie odmawiać sobie deseru, lampki wina”. Im mniej podatni jesteśmy na chwilowe impulsy, tym bardziej możemy skoncentrować się na tym, aby robić to, co jest ważne w dłuższej perspektywie. I tym więcej mamy w sobie spokoju, a mniej lęku.

ZOBACZ: Pewność siebie - bądź silną kobietą!

REKLAMA

REKLAMA

natłok informacji fot. Shutterstock.com

Czasem nie masz wpływu

Od pewnego czasu rosnąca grupa psychologów krytykuje tzw. psychologię pozytywnego myślenia, twierdząc, że w wielu przypadkach przynosi ona zdecydowanie więcej negatywnych skutków. Weźmy np. stosunek do ciężkiej choroby – ludziom wmawia się, że to ich „negatywne myślenie” miało wpływ na rozwój choroby, że powinni się koncentrować, wizualizować albo starać się patrzeć na chorobę jak na „lekcję”.

Popatrzcie na tych celebrytów, którzy się z czegoś wyleczyli i jak radośnie opowiadają, jak choroba zmieniła ich życie na lepsze. Może w niektórych przypadkach tak było, ale czy zawsze? Mamy uwierzyć, że możemy nad chorobą zapanować, jeśli się bardzo natężymy? No, nie. Jest całe mnóstwo chorób, które zmieniają nasze życie na gorsze i nie wpływa na ich przebieg żadna wizualizacja ani pozytywne myślenie. I chory nie dość, że się czuje podle, to jeszcze ma wyrzuty sumienia, że coś robi nie tak, za mało się natęża lub źle wizualizuje. Chyba jednak lepiej spojrzeć prawdzie w oczy i przyjąć do wiadomości fakt, iż czasami nie mamy wpływu na to, co się z nami dzieje; czasami czujemy się podle, czasami cierpimy, i udawanie, że jest inaczej, tylko pogarsza sprawę.

Zapuszczanie korzeni

Cywilizacja przed pandemią ceniła zmienność, pęd, nieustanny rozwój, spoglądanie do przodu. Istotna była koncentracja na sobie i własnych potrzebach. Ale taki styl życia sprawia, że współczesny człowiek czuje się trochę jak listek na wietrze. Niektórym ten stan pasuje, ale dla wielu jest źródłem głębokiego niepokoju.

Czas zatrzymania przywrócił do łask inne wartości. Przypomniał, że aby poczuć grunt pod nogami, trzeba zapuścić korzenie. „Zapuszczanie korzeni polega na połączeniu z innymi ludźmi – rodziną, przyjaciółmi, dziećmi, ideałami. Może także z miejscem, w którym lubimy przebywać, albo z miejscem pracy, wobec którego czujemy jakiś rodzaj lojalności” – pisze Brinkmann. Ale właśnie to zapuszczanie korzeni sprawia, że nie tak łatwo nas złamać w życiowych zawieruchach, mamy bowiem oparcie nie tylko w sobie.

SPRAWDŹ: Poradnik - jak ćwiczyć mięśnie ducha?

REKLAMA

siła ducha fot. Shutterstock.com

Negatywna wizualizacja

Na pewno doskonale znacie technikę, zwaną pozytywną wizualizacją. Psycholodzy sportowi uczą jej sportowców, trenerzy rozwoju osobistego uczą jej swoich klientów. Polega to z grubsza na tym, aby wyobrazić sobie swój cel w jak najbardziej realistyczny sposób, tak by zmobilizować swój psychiczny i fizyczny potencjał do rzeczywistego osiągnięcia tego, co pragniemy. Być może w wielu przypadkach to bywa skuteczne, ale trzeba jednak zauważyć, że wizualizacja nie jest receptą na lepsze życie: nie zmieni naszych relacji z innymi ludźmi, nie uodporni na trudności. Tu przyda się nam ćwiczenie odwrotne, a mianowicie zalecana przez stoików wizualizacja negatywna. Pomyślmy o tym, jak kruchymi stworzeniami jesteśmy. Jeśli mamy tego świadomość, bardziej doceniamy to, co nas spotyka, a także mniej przejmujemy się drobnymi niedogodnościami. Popatrzmy na swoich bliskich i pomyślmy sobie, że kiedyś odejdą. Ta świadomość sprawia, że czujemy się z innymi mocniej związani i być może powoduje, że łatwiej wybaczamy błędy. Dlatego, zamiast gonić za nieistotnymi sprawami, zadzwońmy dzisiaj do kogoś bliskiego.

Ćwicz siłę ducha

To Twoja najlepsza tarcza antykryzysowa.

Czytaj...

...powieści. Te wielkie, klasyki gatunku, typu „Sto lat samotności” Márqueza czy „Annę Kareninę” Tołstoja. Taka literatura pomaga nam lepiej zrozumieć całą złożoność ludzkiego życia w kontekście czasów, w jakich toczą się te historie. Skomplikowane, bez łatwych happy endów.

Sprawdzaj

W świecie krąży tyle mitów, w które uwierzyliśmy, a które wcale nie muszą być prawdą, że przyda nam się zdrowy sceptycyzm. Aktywny wypoczynek jest dobry? A dlaczego? Są na to jakieś naukowe dane? Rozładowywanie emocji jest dobre? Na pewno? Skąd to wiemy?

Ty i świat

Koncentrowanie się na sobie może sprzyjać poczuciu niepewności i frustracji. Dlatego jakaś aktywność na rzecz wspólnoty, innych ludzi, przyrody ma magicznie terapeutyczne działanie. Jesteśmy częścią czegoś większego od nas i ta świadomość przynosi ukojenie.

Wyobraźnia

Kiedy dopadają Cię niepokoje i smutki, nie uciekaj od nich. Idź dalej. Wyobraź sobie to, co najgorszego mogłoby się wydarzyć, a może odczujesz radość z tego, że jest, jak jest. I że Twoje życie jest właściwie dobre i jest mnóstwo rzeczy, za które możesz odczuwać wdzięczność.

ZOBACZ TEŻ: Silna, dumna, pewna siebie [historia Katie Piper]

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA