Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Samotność w sieci, czyli jak media społecznościowe wpływają na relacje

To paradoks naszych czasów: współczesna technologia daje nam nieograniczone możliwości komunikacji z nieskończoną ilością osób.Mimo to wielu z nas doskwiera samotność. Jak to możliwe? Sprawdźmy razem.

samotność w sieci fot. shutterstock.com

Mam 241 znajomych na Facebooku. 10 to członkowie mojej rodziny, 29 to znajomi z pracy, pozostałe 200 osób to w większości koledzy i koleżanki ze szkoły i studiów plus kilka przypadkowych osób, z którymi rozmawiałam może raz czy dwa w życiu. Nie ma co narzekać, bo dzięki sieci wiem, co dzieje się u mojej przyjaciółki, która od 10 lat mieszka w Kanadzie, i mogę oglądać zdjęcia z rodzinnych wypadów drugiej.

Samotność boli psychicznie i fizycznie.

PRZECZYTAJ TEŻ: Babska przyjaźń - jak ją pielęgnować

Problem w tym, że z przyjaciółką z Kanady coraz rzadziej rozmawiam na Skype, a z drugą wymieniam się już właściwie jedynie wiadomościami na WhatsAppie. Mam ponad 200 znajomych w internecie, a w ostatni piątkowy wieczór nie miałam z kim pogadać. Nie, nie na Messengerze. Na żywo. Co jest, do cholery?

Pewnie masz tak samo, jak jak: ledwo zajrzysz, co tam słychać na Instagramie, a godzinę później orientujesz się, że niespodziewanie przeczytałaś już pół internetu. Na ekranie miga ikonka pięciu nieodczytanych wiadomości, a Ty dopiero co skończyłaś czatować na WhatsAppie z kumpelą. Ale kiedy ostatnio rozmawiałaś z nią twarzą w twarz?

Masz setki przyjaciół na portalach społecznościowych, ale tak właściwie to czasem czujesz się sama jak palec? To typowa nowoczesna samotność. Samotność w sieci.

komputer, laptop, kobieta fot. shutterstock.com

Komunikacja level hard

Opublikowane niedawno wyniki badań organizacji The Big Lunch wykazały, że aż 83% Brytyjczyków w wieku od 18 do 34 lat czuje się samotnie. To szokująco wysoka liczba. Zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że – jak obliczyli naukowcy z University of Oxford – średnio mamy 155 znajomych na Facebooku. Nie ma badań, które pokazywałyby, ilu młodych Polaków odczuwa samotność, ale eksperci przyznają, że liczba ta z roku na rok wzrasta.

„Podczas codziennej pracy obserwuję coraz więcej młodych kobiet, które wyrażają swoje niezadowolenie z  braku satysfakcjonujących relacji z ludźmi” – mówi nasza ekspertka, psycholog, certyfikowany specjalista terapii uzależnień Anna Skobiej.

To dziwi, bo przecież dostęp do internetu i komunikatorów sprawia, że online jesteśmy praktycznie całą dobę, bez przerwy gotowi i chętni do kontaktu z innymi. Aż 14 mln Polaków ma aktywne konto na Facebooku. Statystyki pokazują, że 79% z nas korzysta z niego codziennie.

Podstawowym narzędziem komunikacji jest Messenger – w swoim smartfonie zainstalowało go już grubo ponad 7 mln osób. Nasz strumień komunikacji jest stały – wysyłamy od 30 do 60 wiadomości dziennie. Z jednej strony więc jesteśmy skomunikowani jak nigdy dotychczas, a z drugiej – doskwiera nam samotność.

komputer, łóżko, kawa, odpoczynek, relaks fot. shutterstock.com

Zosia samosia

„W obecnym świecie izolacja społeczna staje się poważnym problemem współczesnych kobiet”  – mówi Anna Skobiej. Przyczyn jest wiele. Często okazuje się, że nasi rówieśnicy, z którymi dotychczas utrzymywaliśmy bliskie stosunki, znajdują się na innym etapie życia.

Mam 28 lat. Pracuję i od 9 lat nie mieszkam już w mojej rodzinnej miejscowości. Moja przyjaciółka ze szkolnej ławki ma męża i dwójkę dzieci.Aktualnie jest na urlopie macierzyńskim. Mieszka tam, gdzie się wychowywałyśmy.

„Nie zakładamy już rodzin w  tym samym momencie. Możemy to odłożyć albo całkowicie zrezygnować. I jest to społecznie akceptowalne” – wyjaśnia psycholog. Problem w tym, że ta niejednorodność ogranicza bazę wspólnych doświadczeń i w efekcie końcowym może zwiększać poczucie wyizolowania.

Dlatego za szerzącą się epidemię samotności nie możemy obwiniać jedynie mediów społecznościowychProblem jest o wiele bardziej złożony. Technologia jest dobrym narzędziem do nawiązywania i podtrzymywania kontaktów. Staliśmy się jednak tak niezależni od siebie w rzeczywistym życiu, że właśnie w mediach społecznościowych chcemy te zależności i kontakty podtrzymywać. A przecież to nie to samo.

„Żyjemy w świecie konsumpcyjnym. Świecie, w którym nastawieni jesteśmy na efekt – tłumaczy nasza ekspertka. – Chcemy otrzymywać wszystko szybko i bez dużego wkładu energii. A relacja z drugim człowiekiem wymaga uważności nie tylko nakierowanej na siebie samego, ale i na drugą osobę”. Współcześnie panujący kult jednostki i niezależności to kolejna bolączka naszych czasów.

My, młode kobiety, skupiamy się na samorealizacji. Cenimy sobie niezależność, wolność, samodzielność, zaradność. I często ponosimy odpowiedzialność jedynie za własne wybory i decyzje. To komfortowa sytuacja.

„W pewnym momencie nasze sukcesy nas nie cieszą, bo nie mamy z kim ich dzielić (podobnie z porażkami). Brakuje nam drugiego człowieka, jego wsparcia i obecności” – mówi psycholog. Wówczas samotność zaczyna sprawiać nam ból i cierpienie.

komputer, laptop, kobieta, praca fot. shutterstock.com

Jakość, nie ilość

„Nieważna jest ilość, a jakość relacji. Można mieć liczne znajomości, ale gdy są one przypadkowe i powierzchowne, przestają mieć dla nas wartość” – wyjaśnia ekspertka. A za takie należy uznać większość znajomości z sieci.

„Komunikacja w ostatnich latach straciła na wartości – mówi Kory Floyd, naukowiec zajmujący się tematem samotności, autor książki „The Loneliness Cure”. – Nie musisz już tracić energii, żeby zyskać czyjąś uwagę. Nie musisz nawet z nikim rozmawiać. Wystarczy że przyłożysz palce do ekranu smartfona na kilka sekund i już możesz skontaktować się z nieograniczoną liczbą osób”.

W konsekwencji jesteśmy tak przytłoczeni tymi nic nieznaczącymi namiastkami prawdziwych kontaktów, że przestaliśmy prowadzić rozmowy, których tak pragniemy. Nie chce się nam nawet podejmować wysiłku i do kogoś zadzwonić. Łatwiej dać lajka. Tylko serduszka na Insta, lajki na FB czy czaty na WhatsAppie nie zastąpią normalnej rozmowy. 

Tęsknimy za prawdziwymi przyjaciółmi. Znajomi z Fejsa to nie to samoSłynne badania z 2016 roku, przeprowadzone przez naukowców z Oxford University pod wodzą antropologa prof.Robina Dunbara, wykazały, że na 150 facebookowych znajomych jedynie 15 może być Twoimi bliskimi znajomymi, a 5 przyjaciółmi. 

Mam 241 znajomych i problem ze znalezieniem wśród nich 15 bliskich. Niespecjalnie się tym przejmuję, bo myślę, że 15 to bardzo duża liczba (wiem też, że na tych, których mam, mogę liczyć). Zresztą tak jak większości z nas brakuje mi czasu nawet na spotkania z tymi naprawdę bliskimi.

Bo – powtórzmy jeszcze raz – nie o ilość tu chodzi, tylko o jakość. A przyjaźń wymaga intymności towarzyszącej spotkaniom twarzą w twarz, zaangażowania, troski, szczerości i prawdziwego zainteresowania drugiej strony. Jako istoty społeczne potrzebujemy interakcji fizycznych – inaczej podupada nie tylko nasze samopoczucie, ale i zdrowie.

samotność w sieci fot. shutterstock.com

Samotność jak choroba

Brak prawdziwych kontaktów nie sprawia jedynie, że jest Ci smutno. Według profesora Johna Cacioppo, autora książki „Loneliness: Human Nature and the Need for Social Connection”, odczuwanie izolacji lub odrzucenia tak mocno wpływa na korę mózgową i płaty czołowe, że człowiek może zacząć odczuwać fizyczny ból.

Szokujące? Na tym nie koniec. „Brak wsparcia ze strony bliskich może powodować poczucie beznadziejności, bezradności i bezsensu. Stan permanentnego osamotnienia może spowodować nawet dezintegrację osobowości.

Pojawia się wówczas uczucie wstydu, lęku, poczucie winy, doświadczanie alienacji” – wylicza Anna Skobiej. I dodaje: „Badania wykazują, że osoby pozbawione wsparcia innych są szczególnie narażone na napięcie i stres (mają wyższy poziom kortyzolu). A zatem trwale utrzymujące się poczucie samotności prowadzi do chorób psychosomatycznych i zaburzeń psychicznych, np. nowotworów, chorób układu krążenia czy depresji”.

Uważaj, złych wieści jest więcej: z badań przeprowadzonych na Ohio State University wynika, że odczuwanie izolacji społecznej jest tak wyczerpujące dla organizmu, że osłabia układ odpornościowy. Z kolei naukowcy z University of Chicago udowodnili, że samotność prowadzi do dysfunkcji snu i problemów z układem sercowo-naczyniowym. Badania z 2015 roku, opublikowane na łamach „Perspectives on Psychological Science”, wykazały, że samotność aż o 26% zwiększa ryzyko przedwczesnej śmierci (ze względu na wyższy poziom kortyzolu i podwyższone ciśnienia krwi).

Nic dziwnego, że profesor Cacioppo porównuje samotność do otyłości. „Otyłość sama w sobie nie jest najczęstszą przyczyną śmierci, ale prowadzi do chorób układu krążenia i raka. Samotność działa tak samo zarówno pod względem skutków, jak i skali problemu” – tłumaczy. Poza tym samotność zmienia sposób funkcjonowania mózgu.

„Naukowcy są wciąż na wczesnym etapie zrozumienia, jak samotność oddziałuje na nasze mózgi – mówi dr Rebecca Nowland z University of Bolton, która od lat zajmuje się tematem samotności. – Wiemy na pewno, że ciało prążkowane brzuszne, czyli część mózgu, która odpowiada za uwalnianie dopaminy w trakcie kontaktów z innymi, nie uwalnia jej tak dużo, jeśli czujesz się samotna. To w konsekwencji wpływa na poziom szczęścia”. Wynika z tego, że nasz mózg reaguje na kontakty międzyludzkie jak na narkotyki lub czekoladę.

lampki ogrodowe garden party hygge  przyjaciółki na rowerze fot. shutterstock.com

Szukaj

Jest tylko jeden sposób na samotność: znaleźć kogoś, z kim możesz nawiązać bliskie relacje i podtrzymywać tę więź. „Przyjaźń wymaga pracy każdej ze stron, bo za relacje odpowiadamy po połowie – mówi Anna Skobiej. Satysfakcjonująca relacja wymaga czasu. Musi opierać się na zaufaniu i wzajemności”.

W przypadku poszukiwania przyjaciela sprawdzi się zasada małych kroków. Zamiast pisać do 8 osób na FB, wybierz jedną, do niej po prostu zadzwoń i umów się na spotkanie. Przypomnij sobie o starej znajomej, zaproponuj kawę koleżance z pracy, z którą zazwyczaj jedynie wymieniasz mejle. Nie bój się technologii, ale traktuj ją jako narzędzie, a nie cel.

PRZECZYTAJ KONIECZNIE: 12 złotych zasad przyjaźni

Jeśli brakuje Ci przyjaciół, zagadaj np. do dziewczyny, z którą widujesz się na zajęciach w klubie fitness, ale nigdy nie rozmawiałyście poza nim (wspólne zainteresowania to dobry start). Może ona też nie ma czasem z kim pogadać...

Autorka chciałaby serdecznie pozdrowić swoje przyjaciółki: Paulinę i Sylwię (wspomniane w artykule). Ciekawe, czy to przeczytają.

WH 07/2017

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij