Samodzielne podróżowanie - jak się przygotować?

Każdy jest w stanie z łatwością podać kilka powodów, dla których kobieta sama w górach to nie jest najlepszy pomysł. My, zamiast wierzyć pogłoskom, mówimy: sprawdzam! Spoiler: samotne podróżowanie to świetny pomysł.

Samodzielne podróżowanie fot. shutterstock.com

Samotne podróżowanie – spis treści

Samodzielne podróżowanie kobiety

„Nie ukrywajmy: bardziej martwimy się o kobiety. Wiadomo, że w głuszy zwierzęta nie rozróżniają, czy to kobieta czy mężczyzna – mówi Magda Lassota, podróżniczka, fotografka i autorka książki „W cieniu Everestu”. – Ale wciąż czyha na nas więcej zagrożeń: niestety, najczęściej ze strony mężczyzn. Jednak mam takie przekonanie, że na szlaku są ludzie, którzy znaleźli się tam z takiego samego powodu, co ja. Jedyne nieprzyjemne sytuacje, kiedy czułam się zagrożona, były w kontakcie z cywilizacją”. Największymi strachami Magdy są jednak ciemność, las i... potwory. Bujna wyobraźnia nie przeszkodziła jej jednak samodzielnie wędrować po Himalajach, Alpach, najdłuższym szlaku w Polsce (GSB, 500 km) i najtrudniejszym szlaku w Europie (GR20 na Korsyce), a od kilku miesięcy podróżować samotnie po USA. „Zaczęło się tak, że kiedyś po prostu nie miałam z kim iść w góry. Wcześniej chodziłam ze znajomymi, z siostrą, z chłopakiem. Kiedy się z nim rozstałam, pomyślałam, że to nie może być tak, iż nie mogę iść w góry, bo akurat facet na jakiś czas zniknął” – wspomina Magda.

Często traktujemy samotne wędrówki jako ostateczność, coś zakrawającego na szaleństwo. Tymczasem zwykle jesteśmy do nich lepiej przygotowane, bardziej zmotywowane i pewne siebie. Spędzanie czasu solo to, poza wszystkimi korzyściami outdooru, szansa na złapanie kontaktu ze sobą, oczyszczenie głowy i podejmowanie własnych decyzji. Podnosi pewność siebie, pozwala przezwyciężać swoje słabości, rozwiązywać problemy i zmieniać wyobrażenie, że dla własnego bezpieczeństwa musimy polegać na innych. Uczy za to polegania na instynkcie i intuicji. Twoja podpowiada, byś nie ruszała sama w góry?

Zrozumiałe, że mamy obawy przed zgubieniem się, spotkaniami z dzikimi zwierzętami albo podejrzanymi ludźmi i czujemy dyskomfort, oddalając się od cywilizacji i technologii, w której jesteśmy zanurzone na co dzień. Wciąż jednak nie powinno to odbierać aż tylu kobietom możliwości przebywania samotnie na łonie natury. „To nie jest tak, że ja się nie boję. Potrzeba wyjścia jest jednak silniejsza niż lęk. I potem już jest pięknie. A w trudniejszych chwilach przypominam sobie, że przecież dobrze wiem, co robię, jak się w tym terenie zachowywać albo że ta puma naprawdę nie chce mnie zjeść. I że jak nie zrobię niczego głupiego, to mi nic nie grozi” – wyjaśnia Magda.

Spotkania sam na sam z przyrodą wiążą się z naszą transformacją na różnych płaszczyznach. Badania pokazują, że spędzanie całego dnia na łonie natury nie tylko poprawia markery zdrowia (jak ciśnienie krwi), ale też nasz mentalny i emocjonalny dobrostan. Zatem niezależnie od tego, czy jesteś trekkingową wyjadaczką, czy jeszcze nigdy nie spałaś pod namiotem, musisz wiedzieć, że możesz to robić sama. W dalszej części tego artykułu znajdziesz najważniejsze wskazówki, jak się do tego przygotować i jak zachować kontrolę, kiedy spotka Cię jakaś przygoda. No to w drogę!

Samodzielne podróżowanie – zalety

Nawet idąc zaplanowanym szlakiem, nie spodziewasz się, dokąd – przy okazji – zaprowadzi Cię ta wyprawa w głąb siebie.

W samotnym chodzeniu wszystko jest nauką siebie – mówi Magda Lassota. – Przygotowania do samotnych wypraw pokazują mi, że nad wszystkim panuję, że potrafię. Na szlaku uczę się tego, czy np. jestem towarzyska czy nieśmiała. Czy zapytam, gdy czegoś nie będę wiedziała? Poznaję, jaki mam sposób chodzenia, bo jednak, idąc z kimś, dostosowujesz się do drugiej osoby. Czy chodzę szybko? Czy jem dużo, czy mało? To jest ważne, aby wiedzieć, jak się przygotować na kolejne trekkingi, gdy nie będziesz mieć 3 dni żadnego sklepu po drodze. To też różne inne ciekawe rzeczy do zaobserwowania u siebie tego, jak funkcjonujesz: »Czy umiem odpoczywać?«; »Czy usiadę sobie na skale i będę podziwiać, czy będę musiała iść i iść?«; »A może będę szukała kontaktu z ludźmi, bo nie będę chciała słuchać tych wszystkich swoich myśli?«. Ja, kiedy chodzę sama w góry, to mam najlepszą wenę. Jestem odważniejsza, skoncentrowana, wiem, gdzie stawiać nogi. Poza tym, gdy idziesz sama, to nie skupiasz się tak na gawędzeniu z towarzyszem i poznajesz mnóstwo ludzi. To jest kolejne odkrywanie i olbrzymi plus. Ludzie, widząc jak idę sama z wielkim plecakiem i aparatem fotograficznym, często mnie zaczepiają i rozmawiamy”.

Samotne podróżowanie — obawa przed zgubieniem

Obawa przed zgubieniem się to jedna z najczęstszych trudności do pokonania. Na szczęście wystarczy mieć dobry plan. I plan B.

„Idąc sama na trekking, przede wszystkim jestem bardziej zorganizowana, niż idąc z kimś, bo muszę przygotować i siebie, i trasy” – mówi Magda Lassota. Na każdej wyprawie powinnaś nosić ze sobą mapę papierową (najlepiej laminowaną, bardziej odporną na wilgoć); do tego dobrze jest mieć opanowaną obsługę kompasu. Choć pewnie i tak chętniej będziesz posługiwać się GPS-em (specjalnym urządzeniem albo aplikacją w telefonie czy zegarku), to musisz być zabezpieczona na wypadek awarii technologii. „Zawsze patrzę na mapę wcześniej, by mieć świadomość, jak i dokąd idę. Sprawdzam ją, gdy zapada zmierzch” – mówi Magda. Przed wyjściem sprawdź też, gdzie możesz uzupełnić wodę albo schronić się w razie potrzeby. „Podstawą mojego komfortu jest telefon z GPS-em. Zawsze mam ustawione dwie nawigacje, np. mapy.cz i mapa-turystyczna.pl jako backup. Najważniejsze, żeby wszystko pobrać, mieć dostęp do map offline. Włączam też tryb samolotowy”.

Dokąd ruszać na samotny trekking? Zacznij od określenia celu wędrówki: czy ma być wyzwaniem, czy głównie przyjemnością? Chcesz się zmęczyć czy zachwycić scenerią? Poczytaj o różnych trasach i wybierz odpowiednią (pamiętaj, że trudnością jest nie tylko długość, ale też np. różnica przewyższeń) do swoich potrzeb i możliwości.

Samodzielne podróżowanie – przygotowanie fizyczne

Przygotowanie fizyczne to mocny fundament pewności siebie. Minimum 6-8 tygodni przed planowaną wyprawą zacznij budować kondycję i siłę, by nie mieć wątpliwości, czy ciało sprosta wyzwaniu.

Popraw kondycję

Zacznij od wycieczek z kilkukilogramowym plecakiem. Wykorzystaj wzniesienia w okolicy lub bieżnię w klubie fitness (o nachyleniu 10-15%). Raz w tygodniu zaplanuj dłuższe wyjście – ok. 50% planowanej trasy – i co tydzień wydłużaj ten dystans o 1-2 km. Jeżeli mieszkasz w wyjątkowo płaskiej okolicy, wspinaj się po schodach albo poszukaj klubu fitness, w którym możesz trenować na schodach do ćwiczeń.

Popraw siłę

Poniżej znajdziesz propozycje ćwiczeń, które możesz wykonywać 2-3 razy w tygodniu. Rób po 2-3 serie każdego z nich. Wzmocnisz dół ciała, by był gotowy na przewyższenia, i górę, by podołała dodakowemu obciążeniu plecaka. 12 wspięć na palce na stepie 12 przysiadów (wybierz dowolny wariant) 12 wykroków lub przysiadów w wykroku 12 powtórzeń wyciskania nad głową lub wiosłowania z obciążeniem

SPRAWDŹ: Energia na szlaku: przekąski, które warto zabrać ze sobą na wycieczkę

Samodzielne podróżowanie – ważne umiejętności

Powiedz, gdzie będziesz

Poinformuj kogoś (rodzinę albo recepcjonistę w hotelu), dokąd zmierzasz i kiedy zamierzasz wrócić. „Zawsze ktoś wie, gdzie jestem. Wysyłam informację, którym dokładnie idę szlakiem, gdzie będę nocować i kiedy powinnam wrócić. Czasem wysyłam zrzut ekranu z koordynatami. Będąc teraz w USA, zostawiam też informację w budce strażników” – mówi Magda Lassota.

Radź sobie z warunkami

Nawet jeśli masz przeciwdeszczowy sprzęt – kurtkę i pokrowiec na plecak – to rzeczy mogą zmoknąć (czasami nie wiadomo, czy winna jest ulewa, czy pot). Przytrocz je do plecaka, żeby wyschły w trakcie wędrówki. Techniczne tkaniny czy wełna merino schną szybciej niż bawełna. Zmarzłaś, a nie masz do kogo się przytulić? Zagotuj wodę, wlej do butelki i włóż do śpiwora przy stopach lub tułowiu.

Unikacj niechcianych spotkań ze zwierzętami

„Łatwo przygotować się do tego, żeby zwierzę nam nic nie zrobiło. Dużo czytałam o tym, jak postępować z niedźwiedziami. Trzeba być głośno: dać znać, że jesteś, bo najniebezpieczniejszy miś (czy inny zwierz) to zaskoczony miś. Ja dużo mówię do siebie albo uderzam kijkiem o kijek. Ludzie używają też gwizdków czy dzwonków. Odkąd wiem, jak się zachować, to nie spotkałam misia” – mówi Magda.

Samodzielne podróżowanie – to może się przydać

Listę otwiera naładowany telefon, dowód tożsamości i gotówka. „Mam też zawsze ze sobą folię NRC, jedzenie i trzy litry wody, bo nawet na prostym szlaku można złamać nogę i utknąć, czekając na pomoc” – dodaje Magda Lassota. Do tego powerbank, czołówka, baterie, apteczka, dodatkowa warstwa odzieży i coś przeciwdeszczowego. Plecak w sumie nie powinien ważyć więcej niż 25% Twojej wagi. Przetestuj sprzęt, zanim zabierzesz go na wyprawę.

Bukłak na wodę

Plecaki w standardzie mają już miejsce na bukłak i wyjście dla rurki. Dzięki niemu nie musisz za każdym razem, kiedy zechcesz się napić, zdejmować i zakładać plecaka (np. Camelbak Crux 3L Reservoir, 199 zł).

Powerbank

Wyprawa nie musi być unplugged. Dodatkowe zasilanie telefonu to podstawa. Powerbank Anker PowerCore III Elite (490 zł) potrafi jednocześnie ładować do 4 różnych urządzeń (w tym komputer), więc nie musisz rozstawać się na wakacjach z czytnikiem czy smartwatchem.

Kosmetyki

W outdoorze trzeba stosować środki, które nie są zagrożeniem dla środowiska – np. płyn do prania Sea To Suumit Laundry Wash (19,99 zł) w szczelnej butelce zaprojektowanej tak, by była bezpieczna podczas wycieczek i lotów.

Urządzenie do nawigacji i komuniacji

Kompaktowe urządzenie pozwala być w kontakcie nawet tam, gdzie nie ma zasięgu telefonii komórkowej, udostępniać lokalizację i nadać sygnał SOS. Działa 14 dni bez ładowania (Garmin inReach Mini 2, 1845 zł).

Samodzielne podróżowanie – wyprawa outdoorowa

Długie dystanse pokonuje się nie tyle mocnymi nogami, co głową.

Oklepane powiedzenie, że najtrudniejszy pierwszy krok, jest do bólu prawdziwe. Najtrudniejsze jest wyjście solo na szlak i sama myśl o tym bywa przytłaczająca. Do pokonania jest też raczej negatywny feedback od innych: „Kto to słyszał? Dziewczyna sama w takiej dziczy!”. To prawda, że samodzielna wyprawa outdoorowa nie jest zupełnie pozbawiona ryzyka, ale na co dzień robimy bardziej niebezpieczne rzeczy, czując się zupełnie bezpiecznie, bo po prostu są nam znane. Pora poczuć się swobodniej na łonie natury.

Łatwo powiedzieć...

Pozwól sobie stopniowo oswoić się z sytuacją, metodą małych kroków. Na początek możesz np. sama jeść w parku lunch. „Ja miałam tę dobrą sytuację, że mieszkałam w górach i pomagały mi zwykłe spacerki – wspomina swoje początki podróżniczka. – Jeśli kiedyś byłaś w górach z kimś i czułaś się tam w miarę w porządku, to przygodę z samodzielnymi wędrówkami zacznij do tego, że sama pojedziesz dokładnie w to samo miejsce. Wiesz, jak tam dojechać, gdzie np. jest jakiś sklep i ludzie. Wybierz miejsce, które znasz, które jest łatwo dostępne i w miarę uczęszczane, bo na początku fajnie jest być samemu, ale wśród ludzi. Nie idź pierwszy raz na szczyt, tylko wybierz trasę, gdzie jest blisko schronisko – tam wypij kawę i zobacz, jakie to cudowne. Strach ma wielkie oczy, a wystarczy, że przejdziesz kawałek szlaku i przekonasz się, że w tym nie ma nic strasznego, za to jest pięknie i jak fajne jest to uczucie”.

Bez paniki

Każdy, komu zdarza się chodzić po górach, spać pod namiotem albo nawet chodzić na grzyby, w którymś momencie ma cykora, że pomylił szlak, usłyszał szelest w środku nocy albo pioruny w oddali. Magda przyznaje, że wędrując w towarzystwie, potrafi narzekać i dzielić się swoimi lękami, ale kiedy jest sama, nie panikuje, tylko mobilizuje się i mocniej koncentruje. W panice działamy pod wpływem impulsu i emocji, zamiast logiki. Zatrzymaj się na chwilę, jeśli możesz (czyli akurat np. nie goni Cię rój pszczół), odetchnij powoli i przeanalizuj swoje myśli, oddzielając fakty od dopisanej przez wyobraźnię historii. Zwykle okazuje się, że nie jest tak źle. Zatroszcz się też o podstawowe potrzeby organizmu (zjedz coś lub napij się, zdejmij warstwę ubrania, jeśli się zgrzałaś, albo załóż, jeśli marzniesz czy mokniesz), żeby niski poziom cukru albo brak komfortu termicznego nie odebrały Ci zdolności logicznego myślenia. Być może uznasz, że pora się wycofać. Żaden problem. Możesz zmienić plany, by pozostać w swojej strefie komfortu (np. wrócić przed zmrokiem) albo zapytać innych wędrowców, czy możesz na jakiś czas do nich dołączyć. Doświadczeni ludzie gór wiedzą, że umiejętność wycofania się w odpowiednim momencie nie jest oznaką słabości.

Prawdziwa przyjemność

„Nikogo nie powinno blokować przed wyjściem to, że nie ma najnowszego sprzętu. Mnie nigdy nie było stać na odzież górską z najwyższej półki” – mówi Magda. Najważniejsze, byś czuła się komfortowo. „I żeby odzież miała jakaś wartość techniczną: oddychającą czy chroniącą przed wiatrem – dodaje podróżniczka. Przetestuj przed wyprawą, czy ubrania, buty albo plecak Cię nie obcierają.

ZOBACZ TEŻ: Tatrzańskie ABC - jak bezpiecznie chodzić po górach?

REKLAMA