[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Rozmowy przy świątecznym stole - jak uniknąć niewygodnych tematów?

Na kogo głosowałaś, jak wychowujesz dzieci, co kładziesz (lub nie) na talerz – to wszystko rozpala dyskusje podczas rodzinnych świąt. Nic dziwnego, że niektórzy wybierają wyjazdy w góry. Ale święta mogą być cudownym czasem, jeżeli dobrze wychowasz krewnych.

udekorowany stół wigilijny

Cały rok się na nie czeka, a przy pierwszym niezręcznym pytaniu kogoś z rodziny dopiero przypominasz sobie, dlaczego drugiego dnia świąt zwykle dajesz nogę z rodzinnego obiadu pod byle pretekstem. Tak już jest – nikt tak nie potrafi wkurzyć człowieka, jak nasi kochani bliscy. Ale może zamiast dramatyzować, nauczmy się asertywnie reagować na kłopotliwe zaczepki.

Polityczne spory

To nie jest żadna nowina, że w Polsce (zresztą nie tylko u nas, jeżeli chodzi o ścisłość) ludzie są dramatycznie podzieleni w kwestiach polityki. Rozmowy na ten temat wzbudzają tak silne emocje, że sympatyczni, kulturalni ludzie gotowi są skakać sobie do oczu po kilku zdaniach. Aby uniknąć złej atmosfery, niektóre rodziny ustanawiają zasadę, że rozmawiamy o wszystkim, poza polityką. Jednak często alkohol zwalnia hamulce, a poza tym okazuje się, że prawie wszystko w dzisiejszych czasach jest polityczne. Szczególnie w rodzinie to może być przykre, bo przecież chcemy, żeby rodzina była miejscem, gdzie można szczerze wszystko powiedzieć, a ona nadal powinna nas kochać i akceptować. A okazuje się, że rozmowa jest jak chodzenie po polu minowym. Tego nie można powiedzieć mamie, o tym wspomnieć tacie, a już przy wujku to w ogóle nie wypowiadać słowa PiS albo PO (niepotrzebne skreślić).

ZOBACZ TEŻ: Jak składać życzenia świąteczne?

Jak sobie poradzić

Może Cię kusić, aby bronić swoich przekonań, zwłaszcza gdy wiąże się to z Twoim systemem wartości. Ale czasem warto powiedzieć, że „musimy pogodzić się z tym, że się nie zgadzamy”, i nie oznacza to porażki. Po prostu chcesz zadbać o atmosferę, o swoje zdrowie psychiczne i o gospodynię, która się napracowała, a teraz czuje niekomfortowo, bo goście się kłócą. Kiedy sprawy się zaogniają, zacznij mówić powolnym, łagodnym, uspokajającym tonem. „Wujku, wygląda na to, że musimy podyskutować. Pogadajmy o tym po kolacji, dobrze?”. I ostatnia uwaga: jeżeli przy stole są Twoje dzieci, to pozwól im uczestniczyć w późniejszej dyskusji. Niech wiedzą, że można podyskutować o trudnych tematach i bronić swojego zdania, a jednocześnie się nie pozabijać, tylko dalej lubić.

Kwestia diety

Podstawą celebracji świąt jest kuchnia. Suta, bogata, tłusta, kaloryczna. Tak jest u mnie i w większości domów; generalnie większość z nas na to się godzi, bo to przecież tylko te trzy dni, co sobie będziemy żałować. Ale jeżeli zdecydowałaś się zostać wegetarianką, weganką czy zwolenniczką diety bezglutenowej, możesz mieć problem.

ZOBACZ TEŻ: Jak nie przytyć w święta?

Jak sobie poradzić

Kiedy ktoś się z Ciebie śmieje: „Och, wciąż nie jesz przyjaciół? Naprawdę przyjaźnisz się z karpiem?” – przestań się tłumaczyć. Przestań się przejmować. Przestań usprawiedliwiać i wyjaśniać. Po prostu, przestań. Niech sobie gadają. Powiedz spokojnie: „Tak, wciąż”. I jeszcze: „Mogę prosić o sałatkę?”. Daj do zrozumienia, że nie chcesz o tym dyskutować i już.

Życie po swojemu

W dzisiejszych czasach ludzie podejmują wybory, które kiedyś uważano za dziwne lub szokujące. Żyją bez ślubu, decydują się nie mieć dzieci, żyją z partnerem tej samej płci albo odwrotnie – decydują się mieć ośmioro dzieci i żyć w religijnej wspólnocie. Rodzina z pewnością ma jakąś opinię na ten temat, a co więcej – uważa, że świąteczny posiłek
to doskonała okazja, aby się nią z Tobą podzielić.

Jak sobie poradzić

Najlepiej odpierać ataki humorem. „Aaaa! Założyliśmy się z Markiem, że ktoś o to zapyta. Marek, dawaj stówę”. Chodzi o to, żeby nie dać pożywki ich ukrytym, sadystycznym tendencjom. Wiem, oni z pewnością uważają, że o Ciebie się martwią, ale gdyby się naprawdę martwili, to nie sprawialiby Ci przykrości. Możesz też w ostateczności powiedzieć coś szokującego: „Ciociu, ja nienawidzę dzieci, a to, że ich nie mam, to tylko dla ich dobra”. Na pewno ciocia zmieni temat.

Dobre rady

Ukochani bliscy mają swoją opinię na temat wszystkiego, co robisz jako rodzic: od zajęć dodatkowych Twojego dziecka (zamęczasz je!), na jej/jego ubranie (czemu takie ciemne kolory?) na jej/jego maniery (grzeczne dzieci powinny jeść wszystko, a przynajmniej spróbować). Nic więc dziwnego, że – jak wynika z badań – młode matki są o wiele bardziej czułe na uwagi rodziny niż były w wieku nastu lat. Jednym z najczulszych punktów, w jakie można nas trafić, to nasza nieustanna wątpliwość, czy jestem dobrą matką. Kiedy ktoś to kwestionuje w mniej lub bardziej zawoalowany sposób, budzi się w Tobie bestia.

ZOBACZ TEŻ: 3 sposoby radzenia sobie ze stresem

Jak sobie poradzić

Po pierwsze, pamiętaj, że jesteś dorosła. Masz swoją rodzinę, swoje dziecko, swojego partnera i układacie sobie życie po swojemu. Chcesz być miła na spotkaniu rodzinnym, ale właściwie dlaczego oni się nie starają być mili? Możesz powiedzieć na wpół żartobliwie: „Co ja bym zrobiła bez waszych porad?”, „Bardzo dziękuję za wsparcie, ale jakoś dajemy sobie radę z wychowaniem”. Albo z przegięciem: „Tak, tak, wiem, jestem beznadziejną matką”.

Sprawy psychiczne

Ostatnio mnóstwo się mówi na temat depresji czy zaburzeń lękowych. Niestety, Twoja rodzina mogła przegapić informację, że boryka się z tym jedna na siedem kobiet. Jeżeli rodzina się dowiedziała, że cierpisz z tego powodu, to bądź pewna, że już przegadali temat między sobą. I co najmniej połowa uważa, że leki to zawracanie głowy.

Jak sobie poradzić

Kiedy ktoś pyta: „Czy zamiast tych strasznych leków próbowałaś terapii światłem/ nasiadówek/dużych dawek wiesiołka/hydroterapii?”, to nie tłumacz mu podstaw psychiatrii. Zamiast tego odpowiedz po prostu: „Razem z moim lekarzem przeanalizowaliśmy wszystkie opcje i znaleźliśmy sposób, który działa na mnie”. Jeśli bliski nie może zrozumieć, o co chodzi w tej depresji, wszystko, co możesz zrobić, to uświadomić sobie, że niektórych ludzi sama myśl, że coś może się popsuć w głowie lub duszy, napawa takim lękiem, iż nie dopuszczają tego do świadomości. I trudno, nie o wszystkich dolegliwościach trzeba dyskutować przy stole.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij