Radzka: Wiem, co jest dla mnie dobre

Bez ogródek mówi o sobie, że jest mistrzynią przyjemności. Gdy ma na coś ochotę, po prostu to robi, bo wie, że jeśli najpierw zadba o siebie, to będzie miałe energię i ochotę, by zadbać o innych. Rozmawiamy z Magdaleną Kanoniak – znaną w sieci jako Radzka – o tym, jak codzienny self care może zmieniać nasze życie na lepsze.

Rozmowa z Radzką FOT. KAMIL MAJDAŃSKI/MPP

Spotykamy się we wrocławskiej kawiarni przy herbacie i ciasteczku (a co!). Od naszego ostatniego spotkania (Magda wystąpiła na okładce numeru poświęconego ciałopozytywności) minęło 1,5 roku, w trakcie którego sporo się u niej działo, ale największą zmianą była przeprowadzka z Wrocławia do Warszawy. „Okoliczności mojej przeprowadzki nie były zbyt pozytywne [dwukrotnie zalane mieszkanie zamieniło się w ruinę – red.], ale ja lubię nowe miejsca. Jestem typem odkrywcy i każda przeprowadzka to dla mnie nowy, ekscytujący rozdział w życiu” – mówi Radzka. Kto ją śledzi, ten wie, że lubi eksplorować nowe miejsca, w czym nie przeszkodziła jej nawet pandemia. „Odkrywanie miasta nie musi być połączone z przesiadywaniem w kawiarni czy zwiedzaniem muzeów, choć te dwie opcje też bardzo lubię. To może być po prostu spacer po dzielnicy, przyglądanie się zabudowie, detalom, roślinności i chłonięcie atmosfery, a to można robić niezależnie od pandemii. To prawda, że byłam dotychczas bardzo wrocławska, ale teraz wrastam w stolicę i mogę powiedzieć, że już się tam zadomowiłam. Mój chłopak jest warszawiakiem, więc pokazuje mi te mniej turystyczne zakamarki, np. Stare Bielany, gdzie można poczuć klimat dawnej stolicy i spotkać warszawiaków z tradycjami” – opowiada Magda i dodaje, że stara się możliwie jak najczęściej spacerować. „Lubię po prostu iść przed siebie, zgubić się i pozaglądać w boczne uliczki, a nie tylko w polecane miejsca” – przekonuje.

W pandemii jest nas więcej

Jak pandemiczna rzeczywistość wpłynęła na Radzką? „Jest mnie więcej, ale myślę, że nie różnię się w tym od wielu czytelniczek WH. To jest jedna z konsekwencji tego czasu – mówi ze śmiechem. – Gdy pandemia się zaczęła, pomyślałam, że nie można tak siedzieć i postanowiłam się za siebie wziąć. Jeździłam na rowerku i starałam się zadbać o ruch, ale z czasem, gdy już się przyzwyczaiłam do tego pandemicznego zastoju, ja też zwolniłam z aktywnościami fizycznymi i przybyło mi kilka kilogramów. Jest mi z tym dobrze, ale wiem, że nie każdy może mieć takie odczucia, bo to kwestia bardzo indywidualna. Wszystko zależy od tego, jak kto czuje się ze sobą i czy zmiana rozmiaru na większy nie ma wpływu na kwestie zdrowotne”.

Dodatkowym kilogramom sprzyjała też pandemiczna moda na domowe wypieki. Choć Magda, jak mówi, przypala nawet wodę, to i ona zabrała się za robienie ciasteczek owsianych, które jej mama przyrządzała w dzieciństwie. „Chociaż od kuchni trzymam się z daleka, to tak bardzo chciałam zrobić sobie taką przyjemność kojarzącą mi się z domem, że postanowiłam spróbować. Na szczęście przepis był prosty [znajdziesz go w wyróżnionych stories na Instagramie Radzkiej – red.] i po 20 minutach ciastka były gotowe. Wyszły prawie jak u mamy” – wspomina. Gotowanie to nie jej bajka, ale jeść uwielbia. „Myślę, że mam z jedzeniem dobre relacje, bo nie traktuję go w kategoriach nagrody czy kary. Nie katuję się, nie rozmyślam; gdy tylko mam ochotę na ciastko, po prostu je jem, a potem tego sobie nie wyrzucam” – mówi.

Ochronka

Magda przyznaje, że jest mistrzynią sprawiania przyjemności samej sobie. „Ja się bardzo lubię i lubię też o siebie dbać. Uważam, że jeżeli my o siebie zadbamy, to będziemy szczęśliwsi i oddamy tę dobrą energię dalej. Będzie nam się po prostu dobrze żyło, a to ważne, zwłaszcza w tych ciężkich czasach – wyjaśnia. – Jeżeli będziemy chłonąć te wszystkie negatywne informacje, którymi zewsząd bombardują nas media, bez odpowiedniej ochronki, czyli właśnie bez zadbania o siebie, może to na nas wpłynąć jeszcze bardziej dołująco”. Mimo pandemii, Radzka zachowuje pozytywne nastawienie do życia i tryska energią. Można powiedzieć, że taką ma naturę, ale przyznaje, że po części wynika to też z samopoznania. Magda dosyć szybko wyprowadziła się z domu i usamodzielniła, a ten etap życia wykorzystała, by poznać siebie i swoje potrzeby. Dziś jest świadoma tego, co i jak na nią działa, czego potrzebuje, a czego unikać, by mieć więcej energii życiowej. „Jestem dla siebie dobra i znam swoje potrzeby. Jeśli mam ochotę na spacer, idę na spacer. Gdy potrzebuję popływać, idę popływać, a gdy chcę sprawić sobie coś ładnego, po prostu to robię. Nie lubię się ograniczać, czegoś sobie narzucać, pielęgnować w sobie złych emocji. Nie zastanawiam się też, czy na to zasłużyłam, czy nie: po prostu chcę dbać o siebie i swoje potrzeby. Dzięki temu jestem szczęśliwa” – mówi.

Rozmowa z RadzkąFOT. KAMIL MAJDAŃSKI/MPP

Zdrowy egoizm

Magda nie boi się, że jej podejście do tematu przyjemności może być odczytywane przez innych jako egocentryzm czy przesada. Wręcz przeciwnie: chciałaby zainspirować inne kobiety, żeby więcej czasu poświęcały dbaniu o siebie. „Niestety, nam, kobietom, ciągle się wmawia, że coś jest z nami nie tak, jeśli zajmujemy się sobą, znamy swoją wartość i jesteśmy pewne siebie – mówi. – A my właśnie powinnyśmy w tym przesadzać, szukać swoich granic i na maksa się doceniać, bo cały świat niestety jest urządzony pod mężczyzn i chce, byśmy były zakompleksione, niedobre dla siebie i podporządkowane”.

Temat podwójnych standardów w postrzeganiu kobiet i mężczyzn to według Radzkiej naprawdę duży problem, z którym sama mierzy się od lat. „Gdy angażuję się w jakiś projekt i za coś odpowiadam, jestem konkretna i stanowcza, a niektórzy odczytują to jako bycie niemiłą. Jeśli w taki sam sposób zachowuje się mężczyzna, jest określany jako skuteczny i taki, z którym szybko się wszystko załatwia. To, co u mężczyzn jest pojmowane jako pewność siebie i atrakcyjność, u nas, kobiet, niektórzy nazywają egoizmem czy arogancją. Takimi hasłami łatwo nas zapędzić w kozi róg, bo mamy ugruntowany w kulturze czy też wyniesiony z domu wzorzec kobiety, która zawsze poświęca się dla innych. To nie fair. Każdy, niezależnie od płci, powinien móc zadbać o siebie i swoje potrzeby. Taki self care to podstawa, dlatego nawet jeśli ktoś powie o mnie, że jestem zadufana w sobie, tylko dlatego, że dbam o siebie i się lubię, to ja mam to w nosie. Jeżeli jest mi z tym dobrze, a nie krzywdzę przy tym innych, to nie jest mój problem, tylko problem tej osoby. Takie jej postrzeganie świata jest spaczone”.

SPRAWDŹ: Dlaczego on musi wszystko robić sam? [okiem faceta]

Kulturalne uniesienia i domowe pielesze

A jak dba o swoją ochronkę Radzka? Najchętniej stawia na kulturę i sztukę, które są jej pasją. Lubi pójść na wystawę, obejrzeć w kinie ciekawy film lub spędzić wieczór z książką w ręku. „Moja praca kręci się wokół tych obszarów, które mnie interesują, czyli mody, sztuki i mediów, dzięki czemu praca daje mi dużo satysfakcji i spełnienia. Ale nawet gdy mam do zrobienia mniej przyjemne rzeczy, nie rozmyślam i nie ubolewam, tylko działam i pocieszam się myślą, że wieczorem czeka na mnie książka” – mówi Magda. Oczywiście kulturalne uniesienia to nie wszystko. Radzka przyznaje, że jest estetką i lubi otaczać się ładnymi rzeczami. Niekoniecznie chodzi o ubrania, bo zwraca dużą uwagę także na wnętrza, w których w związku z pandemią spędzamy sporo czasu. „Bardzo lubię kwiaty, zwłaszcza cięte, które nie tylko pięknie wyglądają, ale i pachną, np. lilie potrafią w wazonie stać dwa tygodnie i przez ten czas w domu pachnie jak w kwiaciarni” – zdradza. Zapachy zmienia w zależności od pory roku: latem stawia na świeże, kwiatowe aromaty, a w okresie jesienno-zimowym sięga po cięższe, korzenne wonie. W jej domu zawsze pachnie podobno tak, że można wyczuć już na klatce, pod którym numerem mieszka. „Gdy do nowego mieszkania przyjechała część moich rzeczy, nawet ekipa remontowa żartowała, że nagle we wnętrzu zaczęło pachnieć – śmieje się Radzka. – Bardzo lubię zapachy i ogromną przyjemność sprawia mi odpalenie pięknie pachnącej świeczki”.

PRZECZYTAJ KONIECZNIE: Podkręć czułość zmysłów

Czuć się dobrze w social mediach

Nasza rozmowa schodzi jeszcze na temat body positivity, którego Magda jest jedną z nieformalnych ambasadorek. Od naszego ostatniego spotkania zmieniło się całkiem sporo w tej kwestii, choć to wciąż nie rewolucja, a zmiana idąca krok po kroku. „Myślę, że zmieniło się bardzo dużo w zakresie wszelkiej różnorodności, nie tylko osób takich jak ja, czyli z sylwetką, która nie jest w kanonie, ale ogólnie, pokazywania, że każde ciało jest piękne: czy jesteś grubsza, czy chudsza, niższa czy wyższa, czy masz ciemną skórę, czy jasną” – opowiada. Radzka ze śmiechem mówi, że po wielu latach stawania okoniem całej branży teraz jest modna. „Widzę ogromną zmianę na Instagramie i fajnie, że ta prawdziwość do nas przychodzi i że ludzie tego chcą. Dużo mówi się o tym, jak media społecznościowe wzbudzają u młodych ludzi kompleksy, jak szkodliwe są filtry, ale pamiętajmy, że Instagram czy Facebook to są media, w których to my wybieramy, kogo oglądamy. Dzięki temu możemy obserwować takie konta i takie osoby, które są prawdziwe, które są takie jak my” – wyjaśnia. Magda przyznaje, że na Instagramie obserwuje mnóstwo takich dziewczyn, od których płynie prawdziwa energia, a nie wyidealizowana sztuczność. „Cieszę się, że takich kont jest coraz więcej i że zaliczam się do grona takich twórczyń, które pokazują dziewczynom, że można być sobą, dbać o siebie, myśleć o sobie dobrze i że nie zawsze wszystko musi być idealne”– dodaje.

Rozmowa z RadzkąFOT. KAMIL MAJDAŃSKI/MPP

Coś dobrego

O tym, ile jest jeszcze do zrobienia w kwestii ciałopozywtywności, może świadczyć fakt, że ogromną sensację wśród widzek Radzkiej wzbudziła jej „rewolucja szortowa”. Chociaż od wielu lat Magda pokazuje się taka, jaka jest, i uważa się za atrakcyjną, to jednak, jak każdy, ma kompleksy i czuje się w niektórych rzeczach niekomfortowo. Jedną z tych rzeczy były krótkie spodenki, w których nigdy nie chodziła. Aż do tego roku, gdy przed wyjazdem na wakacje kupiła sobie jeansowe szorty i pierwszy raz w życiu wyszła z domu w krótkich spodenkach. I wiecie co? Przechodziła w nich całe lato, przy okazji zachęcając inne kobiety do przełamania się w tej kwestii. „Mam to szczęście, że mój chłopak bardzo mnie wspiera i całe lato umacniał mnie w tej decyzji, powtarzając, jak cudownie wyglądam w szortach. Wiem, że niestety to nie jest standard. Jeżeli komuś brakuje tego wsparcia, to może popatrzy sobie na mnie i pomyśli: »Skoro ona może, to ja też!«” – mówi Magda.

Od wielu osób działających w social mediach różni ją to, że nie tylko mówi,ale i działa, starając się robić coś, co choćby w małym stopniu zmieni życie innych dziewczyn na lepsze. Tak narodził się m.in. pomysł stworzenia stylowych kozaków dla kobiet, które mają szerszą łydkę. „Sama mam szeroką łydkę i wiem, że nigdy nie mogłam wejść do sklepu i po prostu kupić sobie kozaków. Przymierzając te buty, wiele kobiet sprawi sobie przyjemność, której nie miały całe życie” – przekonuje. Ciekawi mnie, jakie jeszcze projekty ma w planach, ale Magda przyznaje, że... ich nie ma. Woli skupiać się na teraźniejszości i doceniać każdą chwilę, być tu i teraz i cieszyć się tym, co dookoła: ciepłą herbatą, pysznym ciastkiem i kawiarnianym gwarem.

Grudniowe przyjemności

Zimą stawia na ciepło, miękkość, miły zapach i słodki smak. Zobacz Radzkowe polecajki na ostatni miesiąc tego roku.

Miękkie dzianiny

Jestem strasznym zmarzluchem, dlatego na co dzień noszę wełniane swetry i dresy z „misiem” w środku. Wieczorem wskakuję z przyjemnością w jedwabną piżamę i ciepłe skarpetki.

Futrzaste kapcie

Zeszłej zimy sprawiłam sobie kapcie ze sztucznego futrzaka. Miałam je nosić do wiosny, ale są takie ciepłe, miękkie i miłe, że noszę je przez cały rok.

Kawa marcepanowa

Jak na ogromną fankę kawy przystało, mam swój ulubiony zimowy smak: marcepanowy. To najlepsza kawa na zimną porę, jaką kiedykolwiek piłam.

Świeczka o zapachu piernika

To mój ulubiony zapach już od kilku sezonów. Z trudem powstrzymuję się, by nie odpalać jej już od października.

Jarmark świąteczny

Przez kilka lat mieszkałam we Wrocławiu w okolicach Rynku i nie było dnia, żebym nie odwiedziła kolorowych straganów Jarmarku Bożonarodzeniowego. Chociaż mieszkam w Warszawie, to przed świętami na pewno odwiedzę wrocławski jarmark.

Napar z imbirem

Po zimowym spacerze zawsze sięgam po napar z imbirem, dużą ilością miodu, cytryny – smakuje słodko i rozgrzewa... Aż mam ochotę go sobie przygotować!

ZOBACZ TEŻ: Ja kocham się w sobie [rozmowa z Radzką]

Zobacz również:
REKLAMA