REKLAMA

Przemoc wobec kobiet. To nieprawda, że przemoc dzieje się tylko w domach biednych lub patologicznych

Czy w XXI wieku wciąż trzeba tłumaczyć, czym jest przemoc ze względu na płeć? Tak, bo to nadal wielkie zagrożenie dla kobiet. W dodatku przemoc nie zawsze ma twarz patologicznego lumpa – często nosi eleganckie ubrania. Ale krzywdzi zawsze tak samo.

Przemoc ze względu na płeć fot. gettyimages.com

Przemoc nadal jest zjawiskiem powszechnym, a wiele Europejek nie czuje się bezpiecznie we własnym domu. W wielu krajach, które uznajemy za demokratyczne, nie powinno dochodzić do takich patologii, a jednak wciąż tak się dzieje” – mówi posłanka do PE Sylwia Spurek, doktorka nauk prawnych, legislatorka, radczyni prawna, współautorka pierwszej polskiej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Europosłanka od lat czynnie angażuje się w kampanię „16 dni przeciw przemocy wobec kobiet”. To międzynarodowa akcja organizowana przez Center for Women’s Global Leadership, poświęcona likwidacji przemocy ze względu na płeć i działaniom w tym zakresie na poziomie lokalnym, państwowym i międzynarodowym. Odbywa się w dniach od 25 listopada – Międzynarodowego Dnia przeciw Przemocy wobec Kobiet – do 10 grudnia – Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka.

  • Z danych CBOS wynika, że co piąta Polka została przynajmniej raz uderzona: najczęściej przez męża (55%), ojca (28%), matkę (12%).

To symbolicznie podkreśla związek między przemocą wobec kobiet a naruszaniem praw człowieka. Celem kampanii Sylwii Spurek jest wysłanie jasnego komunikatu do polityczek i polityków, że to niedopuszczalne, aby w XXI wieku Europejki nie mogły czuć się bezpieczne we własnych domach.

Kampania ma też zwrócić uwagę społeczeństw na brak konkretnych działań w kwestii przeciwdziałania przemocy wobec kobiet. To czyni polityczki i polityków współwinnymi tragedii ofiar. Ich obowiązkiem jest zagwarantowanie praw człowieka, a przemoc wobec kobiet i przemoc w rodzinie narusza te podstawowe: prawo do życia, do wolności i do bezpieczeństwa.

Niektóre państwa mają lepszy system przeciwdziałania przemocy w rodzinie; w Polsce wciąż trzeba mówić o podstawach, bo łączy się z tym wiele stereotypów.

Całkiem niedaleko

O przemocy mówi się jako o wszelkich zachowaniach brutalnych, które prowadzą do naruszenia wolności osobistej jednostki. Przemoc domowa to zamierzone działanie, które wykorzystuje przewagę siły, a skierowane jest przeciwko osobie bliskiej. Narusza jej prawa i dobra osobiste i powoduje psychiczne lub fizyczne cierpienia.

Aby mówić o zjawisku przemocy, muszą zaistnieć takie czynniki, jak nierównowaga sił, nadużycie władzy, własnej przewagi fizycznej bądź społecznej, w celu wymuszenia na drugim człowieku określonych zachowań.

To nieprawda, że przemoc dzieje się tylko w domach biednych lub patologicznych. Wiele kobiet, dobrze wykształconych i sytuowanych, staje się ofiarami przemocy domowego tyrana.

Kolejny stereotyp to ten, że przemoc spowodowana jest alkoholem. Owszem, alkohol może być zjawiskiem współistniejącym, ale nie występuje w przeważającej liczbie przypadków. Co więcej, jeśli sprawca trafia na terapię alkoholową, to nawet jeśli przestaje pić, nie przestaje bić.

Sprawca to najczęściej mężczyzna w wieku 40-49 lat. Połowa znęca się nad kobietami na trzeźwo. Mężczyźni, którzy biją, mają niską samoocenę, brak im odporności na stres. 80% było w dzieciństwie świadkami przemocy stosowanej przez ojców wobec matek lub sami byli ofiarami przemocy.

„Skalę zjawiska przemocy w rodzinie możemy przedstawić w formie piramidy – tłumaczy Sylwia Spurek. – Na dole są wszystkie przypadki przemocy w rodzinie, także te nieraportowane, więc trudne do ustalenia. Szczebel wyżej to wszczęte procedury Niebieskiej Karty – około 100 tysięcy przypadków rocznie. Jeszcze wyżej wszczęte postępowania karne w sprawach o znęcanie się, a na samej górze wyroki skazujące – kilkanaście tysięcy rocznie. Od razu można zauważyć przepaść, jaka dzieli liczby Niebieskich Kart i wyroków skazujących. Oczywiście, z formalnego punktu widzenia nie każda przemoc w rodzinie zgodna z definicją ustawy wypełnia znamiona przestępstwa znęcania się z kodeksu karnego i jako prawniczka rozumiem to, ale i tak ta różnica jest zbyt duża”.

Jak wynika z badań Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej, około 20% kobiet w Polsce jest ofiarami przemocy ze względu na płeć. Ta statystyka na tle innych państw nie jest najgorsza, ale też wynika z metodologii badań.

Okazuje się, że ankietowane Polki przyznawały się do doświadczania przemocy, ale w tych najbardziej drastycznych formach, których konsekwencje prowadzą do wizyty u lekarza czy w szpitalu.

My rzadziej niż np. Szwedki czy Norweżki, które po prostu są edukowane na temat swoich praw, wspominamy o „łagodniejszych” sytuacjach, jak obrażanie, popychanie, szarpanie. Kobiety z krajów skandynawskich otwarcie przyznają, że są ofiarami przemocy w rodzinie lub seksualnej. Polki mówią o tym dużo rzadziej, bo to wciąż temat tabu.

Są obwiniane, zawstydzane, dużo rzadziej zgłaszają się na policję, mniej chętnie opowiadają o tym, odpowiadając na pytania ankieterów. Te statystyki bardzo chętnie wykorzystywane są przez prawicowe media do twierdzenia, że w Polsce zjawisko przemocy właściwie nie istnieje.

Prawda jest też taka, że w statystykach policyjnych i sądowych nie ma kategorii takiego rodzaju zabójstwa. A przecież przemoc to także pobicia ze skutkiem śmiertelnym i śmierci samobójcze kobiet, które nie wytrzymują znęcania się. Tego wciąż się nie liczy.

Europejski Instytut na Rzecz Równości Płci postuluje, żeby państwa zbierały takie statystyki. Jest polityka spójności dotycząca np. rolnictwa, a cały czas nie ma wspólnej polityki dotyczącej praw podstawowych.

Przełamując tabu

W oficjalnych wypowiedziach polityków słyszy się na przykład, że „kobiety są w Polsce szanowane” czy że „w polskich rodzinach nie ma przemocy”.

„Mamy tendencję do wypierania faktów – tłumaczy Sylwia Spurek. – Statystyki doskonale to pokazują. Oczywiście, przestępstwa popełniane są w stosunku do obu płci, ale przestępstwa seksualne, znęcania się i nękania popełniane są głównie wobec kobiet. 90% dorosłych ofiar przemocy w rodzinie to kobiety, a stoją za tym głównie mężczyźni. Te liczby przerażają, choć nie oddają w pełni prawdziwych danych. Pozostaje ciemna liczba spraw, o których nie wiemy, bo nie są raportowane. A gdy nie wiemy wszystkiego, jeszcze trudniej z tym skutecznie walczyć”. 

Częściej do przemocy fizycznej dochodzi w miastach (65%) niż na wsi (33%).

Często to, co się dzieje w domach przemocowych, jest tajemnicą poliszynela. Rodzina i sąsiedzi milczą i nie reagują, bo lepiej się nie wtrącać. Niemal połowa badanych uważa, że ofiary akceptują swoją sytuację. Wierzymy sprawcy, uważamy, że ofiara sobie na tę przemoc na pewno czymś „zasłużyła”, a skoro nie odchodzi, to najwyraźniej jej to odpowiada.

Tymczasem kluczowe jest podkreślanie odpowiedzialności sprawcy. Musimy wierzyć ofierze i nie przyjmować żadnych tłumaczeń zachowania sprawcy – to on ponosi wyłączną odpowiedzialność za stosowaną przez siebie przemoc.

REKLAMA

REKLAMA

Tu Ci pomogą

  • Osoby doznające przemocy w rodzinie oraz jej świadkowie mogą dzwonić na Niebieską Linię: 800 120 002.
  • Pomoc można też uzyskać w telefonie zaufania Fundacji Centrum Praw Kobiet pod numerem 600 070 717. Tam konsultantki wspierają, interweniują oraz informują, co można zrobić w danej sytuacji.
  • Fundacja Centrum Praw Kobiet prowadzi Specjalistyczny Ośrodek Wsparcia w Warszawie, w którym kobiety doświadczające przemocy, zmuszone do opuszczenia domu mogą znaleźć bezpieczne schronienie. Do ośrodka mogą zgłaszać się kobiety również spoza Warszawy.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA