[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.2

Przemoc ekonomiczna – rzeczywisty problem setek kobiet?

Aż 31% Polaków akceptuje wydzielanie pieniędzy w związku i kontrolę nad wydatkami osoby niezarabiającej. Niemal co piąty Polak uważa, że utrudnianie partnerce podjęcia pracy jest ok. Aż 17% twierdzi, że niepłacenie alimentów można usprawiedliwić.

przemoc ekonomiczna

Kiedy 31-letnia Ola powiedziała bratu, że doświadcza przemocy ekonomicznej ze strony swojego męża, ten najpierw spojrzał na nią niepewnie, potem poprosił o powtórzenie, a następnie wybuchł głośnym śmiechem. „Jak wy, baby, coś wymyślicie, to klękajcie narody. Przemoc ekonomiczna, czyli co, bije cię banknotami, na które ciągle zapieprza, żebyś mogła odpoczywać?”

Przemoc ekonomiczna – brak definicji

W ostatnich latach coraz więcej mówi się o przemocy ekonomicznej, a jednak wciąż jest to taki „problem-nie problem”. W polskim prawie nie ma jasno sprecyzowanej definicji przemocy ekonomicznej. Rodzina nie służy wsparciem, bo choć jesteśmy bardziej świadomi tego, jak powinny wyglądać dobre relacje w związku, to twierdzenie, że „dopóki nie pije i nie bije” wciąż ma się zaskakująco dobrze.

Oczywiście w teorii wszystko wygląda świetnie – o przemocy ekonomicznej mówią eleganckie panie psycholog w programach śniadaniowych, czasem pojawi się kampania. Kiedy jednak zwyczajna kobieta zaczyna mówić o tym, czego dotyczy przemoc w jej domu, na twarzach wielu rozmówców zobaczy kpiący uśmieszek. Czasami maskowany – ot, zadrży kącik ust. Bo co to za przemoc, bez siniaków? Złego słowa facet jej nie powie, tyra jak wół na rodzinę, a ta siedzi w domu z dzieciakami, spija kawki i czuje się ofiarą przemocy, bo mąż zabronił jej wydać kolejne 300zł na sukienkę.

„W dupie się wam, kobietom, poprzewracało i tyle” – usłyszała Ola od swojego brata, któremu chciała się wygadać i na którego wsparcie liczyła. Czy to jest zaskakujące? Absolutnie. W kwietniu 2015 roku Instytut Spraw Publicznych przedstawił wyniki swoich badań. Wynika z nich, że aż 31% Polaków akceptuje wydzielanie pieniędzy w związku i kontrolę nad wydatkami osoby niezarabiającej. Niemal co piąty Polak uważa, że utrudnianie partnerce podjęcia pracy jest ok. Aż 17% twierdzi, że niepłacenie alimentów można usprawiedliwić.

ZOBACZ: Domowy budżet - pieniądze w związku

REKLAMA

REKLAMA

„To zrób tak, żeby ci starczyło”

W badaniu przeprowadzonych przed laty przez TNS OBOP aż 12% kobiet stwierdziło, że doświadczyło przemocy ekonomicznej, a niemal 25% zna kogoś, kto takiej przemocy doświadczył. Do tej pierwszej grupy mogłaby zaliczać się Agata.

- Nigdy nie powiedziałabym, że doświadczałam przemocy – podkreśla. – Przemoc kojarzyła mi się jak każdemu, że facet musiałby mnie uderzyć, nazwać dzi***ą, wyrzucić z domu. Taka patologia, wiadomo. A u mnie? Zawsze w miarę czysto, dzieci zadbane, wychuchane, obiady z dwóch dań i czuły mąż. Tyle tylko, że te pieniądze. Pięć lat temu Marcin zaczął wyjeżdżać na kontrakty do Norwegii, 4 tygodnie go nie ma, tydzień jest. Praktycznie sama wychowuję córki, wiem, ile co kosztuje. Zaczęło się od tego, że kiedy założył nowe konto, nie wyrobił mi karty. „Będę ci wysyłać, tak będzie wygodniej”. I wysyłał – dwa tysiące, z czego tysiąc dwieście to opłaty związane z mieszkaniem. Resztę – opłaty za przedszkole, paliwo, rzeczy do przedszkola starszej córki, leki, jedzenie, miało mi wystarczyć 800 złotych. Nierealne, na samo paliwo szło 300, 200 na leki, bo dziewczyny dużo chorują. Co słyszałam? „To zrób tak, żeby ci wystarczyło”. Ze łzami upokorzenia prosiłam o szwagierkę o pożyczkę. Przestałam kupować sobie nowe ciuchy, kosmetyki. On przyjeżdżał, oddawał szwagierce – niewybrednie komentując to, jaka jestem rozrzutna, i jechał sobie kupić np. nowy zestaw treningowy. Pokazywał władzę. Człowiek czuje się wtedy, jakby był drugiej kategorii, gorszy, niewarty niczego – wyjaśnia Agata.

REKLAMA

Takie zachowania to już przemoc ekonomiczna

Jeśli już myślimy o przemocy ekonomicznej na poważnie, to raczej o czymś podobnym do przypadku Agaty bądź o jeszcze ostrzejszych formach wydzielania pieniędzy. Tymczasem przemoc ekonomiczna ma o wiele więcej twarzy. Co można w nią „wrzucić”?

  1. Zabranianie kobiecie pracy bądź negowanie jej znaczenia – „I na co nam te twoje marne osiem stów? Dzieci będą biegać z kluczem na szyi, bo ty się nudzisz. Ja się nie zgadzam”
  2. Szantaż emocjonalny - „Nie musi ci się to podobać. Możesz odejść i zapieprzać na kasie za najniższą krajową, zobaczymy, jak wtedy będziesz śpiewać” 
  3. Kontrola wydatków – chodzi tutaj nie tyle o: „gdzie te trzy stówki, co ci wczoraj dałem? Nie mów, że znowu jakiś ciuch kupiłaś, przecież nie stać nas na to teraz”, co raczej kontrolowanie paragonów, nakazy płacenia kartą (łatwiejsze do sprawdzenia), wymaganie tłumaczenia się z drobnych zakupów
  4. Liczne wyrzuty – nie o rzeczy, które rzeczywiście są nadprogramowe i zbędne, ale np. o kupienie bananów w sklepie x, podczas gdy w sklepie y kosztowały mniej 
  5. Niedopuszczanie partnerki do informacji o posiadanych zasobach pieniężnych – według IPSOS (badanie na zlecenie ING) aż 16% Polaków nie wie, ile zarabia partner.

To jednak nie wszystko. Według Doroty Dyjakon, polskiej ekspertki od spraw przemocy i psychoterapeutki, istnieje kilka typów mężczyzn stosujących przemoc ekonomiczną („Niebieska Linia”, nr 6/2015). Są to między innymi: typ żerujący (zmuszający partnerkę do pracy, nierzadko ponad jej siły), niedojrzały („nie ma dla niego pracy”, każda praca jest ponad jego siły), ukryty (dzieli się pieniędzmi, ale przy tym sporo narzeka na wydatki partnerki) czy chorobliwe oszczędny. Każdy z nich stosuje przemoc, dodatkowo warto wiedzieć, że jest nią unikanie płacenia alimentów.

SPRAWDŹ: 4 zasady mądrego zarządzania pieniędzmi

REKLAMA

REKLAMA

„Kupiłam sobie sukienkę i z nerwów boli mnie żołądek, ale to nie przemoc”

Z pomocą ofiarom przemocy jest duży problem, ponieważ one same nie chcą uwierzyć, że spotyka je coś złego. A nawet, jeśli w końcu przyznają, że coś jest nie tak, to prędzej się rozwiodą, niż udadzą się np. do ośrodka pomocy społecznej, żeby się „poskarżyć”.

- O tym, że doświadczam przemocy ekonomicznej, powiedziała mi szwagierka, która ciągle pożyczała mi pieniądze, siostra mojego męża – tłumaczy Agata. – Nie pasowało mi to, nie wyobrażałam sobie, jak idę do jakiejś instytucji i mówię: „Przepraszam, ja chciałabym zgłosić, że mój mąż jest przemocowcem, bo dał mi tysiąc złotych na życie, a nie półtora”. Samej chciało mi się śmiać na samo wyobrażenie. A wtedy ona powiedziała: - „dobrze, skoro nie czujesz się ofiarą przemocy, to idziemy kupić sobie nowe ciuchy, ubieraj się”. Aż mnie ścisnęło w żołądku na samą myśl o takim szaleństwie, za które odpokutuję. Wtedy zrozumiałam i postanowiłam, że coś się zmieni. Oznaczało to kilka rozmów z mężem i postawienie mu konkretnych warunków – albo zaczniemy się szanować, albo po prostu odchodzę. Wspólnie ze szwagierką ustaliłyśmy nowe zasady – mam swoją kartę, większe wydatki konsultujemy, w tym jego też, nikt nikogo nie sprawdza i nie robi wyrzutów. Od czterech miesięcy ten system dobrze się sprawdza, ale postawiłam sprawę na ostrzu noża, miałam już spakowane walizki – wyjaśnia.

Oczywiście nie każdy przypadek przemocy ekonomicznej można „zlikwidować” tak łatwo, jak u Agaty. O wiele częściej mężczyzna znęcający się nad partnerką nie daje się przekonać, ze postępuje źle, gardzi nią, a próby ratowania małżeństwa i ugodowego rozwiązania problemu spełzają na niczym.

Jesteś ofiarą przemocy ekonomicznej? Walcz o siebie

Jesteś ofiarą przemocy ekonomicznej? Walcz o siebie i nie daj sobie wmówić, że chodzi „tylko o pieniądze”, więc to nic wielkiego. Jeśli rozmowy nie działają, prośby nie skutkują, a ty czujesz się upokarzana lub wykorzystywana, zgłoś się do Centrum Praw Kobiet, zadzwoń na Niebieską Linię i idź do ośrodka pomocy społecznej. W tych miejscach zostaniesz zrozumiana i dowiesz się, co powinnaś robić dalej.

ZOBACZ TEŻ: Czy rozsądnie zarządzasz swoimi finansami? [TEST]


Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij