Przemoc domowa - jak ją rozpoznać i jak reagować?

Przemoc domowa jest demokratyczna: może jej doświadczać znana aktorka, sąsiadka spod trójki, możesz i Ty, i ja. Najważniejsze, żeby przerwać milczenie. To nie ofiary powinny się wstydzić, tylko oprawcy.

Przemoc domowa fot. shutterstock.com

Kiedy obserwujemy rodzinę, w której to partner regularnie bije partnerkę i dzieci, to raczej nie mamy wątpliwości, że to przemoc. Ale przemoc może też być niewidoczna dla osób postronnych. Często osoby, które jej doświadczają, nie mają świadomości, że są ofiarami. Jak rozpoznać, że dzieje się coś bardzo niedobrego w naszym życiu albo w życiu innych? I co w tej sytuacji robić?

REKLAMA

Opowiesz mi swoją historię?

Charakterystyczną cechą ofiar przemocy jest wstyd. Tak się wstydzą tego, co je spotyka, że długo ukrywają to przed światem, przywdziewając na co dzień pogodną maskę i ciemne okulary. Czują się coraz gorzej, ale mają przekonanie, że jeśli pisną komuś słówko o tym, co się dzieje w ich domu, to nastąpi coś strasznego: tama się przerwie, a powódź zatopi cały ich świat. A to w ich wyobrażeniu będzie znacznie gorsze od tego, co jest teraz.

Bywa, że stają się najlepszymi adwokatami swoich prześladowców i bronią ich zażarcie wobec ludzi, którzy podejrzewają, że coś złego dzieje się w ich związku: „Nie masz pojęcia, jaki on potrafi być czuły i troskliwy. Czasem tylko bywa nerwowy. Ale ja też pewnie go prowokuję. Wiesz, nikt nie jest idealny”.

To, co mówią, to jest też zwykle jakaś część prawdy, bo przecież prześladowca rzadko jest stuprocentowym draniem. Ma i tę jaśniejszą stronę, która na początku przyciągnęła drugą osobę i pozwoliła jej uwierzyć, że razem mogą być szczęśliwi.

ZOBACZ TEŻ: Czy Twoja praca jest toksyczna?

Czego właściwie doświadczam?

Rozmawiając o przemocy, warto najpierw wiedzieć, na czym stoimy. Definicja w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie z 2005 roku mówi, że przemoc to „jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie, naruszające prawa lub dobra osobiste członków rodziny, w szczególności narażające te osoby na niebezpieczeństwo utraty życia, zdrowia, naruszające ich godność, nietykalność cielesną, wolność, w tym seksualną, powodujące szkody na ich zdrowiu fizycznym lub psychicznym, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne u osób dotkniętych przemocą”.

Definicja nie opisuje jednak konkretnych przypadków, a właśnie z tym mamy problem. Nawet tak, wydawałoby się, oczywiste naruszenie nietykalności cielesnej też może być różnie interpretowane nie tylko przez oprawców, ale i przez ofiary: „Eeee, przecież to tylko lekkie pchnięcie, nic wielkiego, każdemu się może zdarzyć”. Co dopiero mówić o naruszeniu godności osobistej.

Ofiara przemocy z reguły ma tak bardzo obniżone poczucie własnej wartości, że nawet nie zauważa, że ktoś ją poniża. Ma skłonność do przyjmowania takiego traktowania jako coś naturalnego, bo w swoim głębokim przekonaniu na nic lepszego nie zasługuje. Bardzo prawdopodobne, że jej historia sięga dzieciństwa, rodzinnego domu, w którym przemoc była na porządku dziennym.

Uświadomienie sobie, że jesteśmy ofiarą przemocy i podjęcie decyzji, że nie chcemy tak dłużej żyć, jest bardzo trudnym momentem w życiu, chociaż w wielu przypadkach to początek nowej drogi.

W pętli przemocy

Trudność w rozpoznaniu swojej sytuacji jest wynikiem swego rodzaju tresury metodą kija i marchewki, którą stosuje przemocowiec. Przez specjalistów zostało to opisane jako tzw. pętla przemocy, składająca się z trzech faz.

W fazie pierwszej następuje narastanie napięcia. Przemocowiec zaczyna od drobnych utarczek słownych, prowokuje konflikty pod byle pretekstem, obraża się albo ma do wszystkich pretensje. Ofiara czy ofiary, mimo nieustannie podejmowanych prób łagodzenia sytuacji i udobruchania oprawcy, czują się bezradne. Z trudem znoszą napiętą sytuację w domu, bo czują, że żyją na beczce prochu. W dodatku oprawca jest mistrzem wpędzania w poczucie winy, dlatego ofiary często myślą, że same zrobiły coś nie tak: niedokładnie posprzątały, ugotowały niesmaczny obiad, za dużo wydały, za długo rozmawiały z sąsiadem itp.

Ale mimo że się dwoją i troją, nic nie jest w stanie udobruchać przemocowca. Wszystko i tak zmierza nieuchronnie do fazy drugiej, czyli wybuchu agresji, oczywiście pod pretekstem wyimaginowanych „przewinień” ofiary. Wrzaski, zastraszanie, bicie, wyrzucanie z domu – repertuar katów bywa nieograniczony.

Oprawca jest jakby w amoku, nic nie jest w stanie go poskromić. W tej fazie czasem dochodzi do interwencji policji bądź osób postronnych, ale niestety, zbyt często ofiary są zostawione same sobie. Ale energia przemocowca w końcu wyczerpuje się, burza cichnie i następuje coś, co specjaliści nazywają fazą miodowego miesiąca. Przemocowiec okazuje skruchę, przeprasza, otacza czułością, przynosi prezenty. Chętnie wykonuje takie demonstracje publicznie, żeby otoczenie uwierzyło, że ewentualne skargi ofiary są tylko jej wymysłem.

Skołowana ofiara zaczyna wierzyć w cudowną przemianę, ale niestety diabelski cykl się powtarza. Nadchodzi fala napięcia, a później kolejny atak. Może tak trwać latami, a jedyną zmianą są coraz krótsze fazy miodowego miesiąca – aż do ich zaniku.

REKLAMA

REKLAMA

Samodiagnoza

Dla osób, które wciąż miotają się między samooszukiwaniem się („Eee, wszystkie małżeństwa mają problemy, nie jest tak źle, on potrafi być taki cudowny”) a buntem („No nie, koniec z tym, muszę się ratować”), Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego przygotowało test, dzięki któremu możemy ustalić, w jakiej sytuacji się znajdujemy.

Po prostu uczciwie odpowiedz sobie na poniższe pytania. Uwaga – to może boleć.

Czy zdarza się, że ktoś bliski:

  1. Traktuje Cię w sposób, który Cię rani?
  2. Obrzuca Cię obelgami, wyzwiskami?
  3. Zmusza Cię do robienia rzeczy, które Cię poniżają?
  4. Popycha Cię, policzkuje, uderza, szarpie?
  5. Nie pozwala Ci widywać się z przyjaciółmi i rodziną?
  6. Grozi, że Cię zabije lub zrani?
  7. Niszczy Twoją własność?
  8. Mówi Ci, że wie, co jest słuszne dla Ciebie?
  9. Ośmiesza lub obraża ludzi, których lubisz i cenisz?
  10. Stale Cię krytykuje (poglądy, uczucia, pochodzenie, wykształcenie)?
  11. Mówi Ci, że jesteś głupia, że do niczego się nie nadajesz?
  12. Dusił, kopał, obezwładniał, wykręcał ręce?
  13. Groził Ci nożem, siekierą, bronią palną?
  14. Obwinia Cię za swoje agresywne zachowanie, mówi Ci, że wszystkiemu Ty jesteś winna?
  15. Zmusza Cię do pożycia seksualnego?
  16. Zmusza Cię do uprawiania praktyk seksualnych, które Ci się nie podobają?
  17. Straszył Cię, że pobije Twoich przyjaciół, jeśli będą próbowali Ci pomóc?
  18. Zabiera Ci pieniądze, każe o nie prosić lub po prostu nie chce ich dawać?
  19. Zachowuje się wobec dzieci w sposób budzący Twój sprzeciw?
  20. Grozi, że zabierze Ci wszystko (dzieci, pieniądze, dom), jeśli nie będziesz mu posłuszna?
  21. Przeprasza Cię, rozpieszcza prezentami po tym, jak Cię pobił?
  22. Czy czujesz się nieswojo, gdy dochodzi do spotkania z Twoimi przyjaciółmi w obecności partnera?
  23. Czy w czasie trwania małżeństwa zerwałaś kontakty z przyjaciółmi, rodziną?
  24. Czy jesteś z partnerem, bo mówił Ci, że cię zabije, jeśli od niego odejdziesz?
  25. Czy kiedykolwiek byłaś tak pobita przez partnera, że wymagałaś pomocy lekarskiej lub leczenia szpitalnego?
  26. Czy czujesz się zagrożona w swoim domu?

O tym, że doznajesz przemocy, może świadczyć nawet jedna pozytywna odpowiedź. Czas działać.

Co możesz zrobić

Nie czekaj na kolejny wybuch, gdyż wtedy możesz już nie być w stanie działać racjonalnie. Przełam barierę wstydu, zacznij opowiadać o tym, co Cię spotyka. Pożywką dla przemocy jest właśnie milczenie ofiar.

Po pobiciu zrób obdukcję, żeby mieć dowody. Opowiedz o tym bliskim, rodzinie, przyjaciołom, sąsiadom – z pewnością jest w Twoim otoczeniu jakaś osoba, której ufasz. Jeśli nie, znajdź w swojej okolicy np. punkt konsultacyjny Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. Zresztą, wystarczy, że wpiszesz w wyszukiwarkę hasło: „przemoc w rodzinie”, a znajdziesz całą listę fundacji (np. Feminoteka, tel. 888883388), które nieodpłatnie udzielają pomocy ofiarom.

Będziesz potrzebować rozmowy z kimś, kto krok po kroku spokojnie wyjaśni Ci, co możesz zrobić w swojej sytuacji. Bądź przygotowana na sytuacje kryzysowe. Zgromadź sobie w telefonie albo – jeśli oprawca kontroluje Twój telefon (co też jest formą przemocy) – zapisz w sobie znanym miejscu numery do instytucji, które pomagają osobom doświadczającym przemocy.

To przede wszystkim: policja – 997; Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska linia” – 800-120-002; 22 6687000; Policyjny Telefon Zaufania – 800 12 01 48.

Rozsądnie byłoby stworzyć sobie sieć zaufanych osób, które na umówiony sygnał zawiadomią odpowiednie służby, jeśli Ty nie będziesz mogła tego zrobić.

I kolejna rzecz: jeśli będziesz musiała uciekać z domu, miej przygotowany zestaw niezbędnych rzeczy, takich jak dokumenty, pieniądze, prawo jazdy, lekarstwa, klucze itp. Ratuj się.

Reaguj, jeśli jesteś świadkiem

Odgłosy bójki za ścianą, widok awantury na podwórku, sytuacje, w których ewidentnie ktoś kogoś krzywdzi – to jest ZAWSZE dla nas sygnał, by reagować. Nie bój się cudzych reakcji, albo gniewu. Tu nie ma zmiłuj – tu może chodzić o ludzkie życie.

ZOBACZ TEŻ: Nierówności płci w sporcie - dlaczego kobiety mają gorzej?

Zobacz również:
Choć na szali lądują zawsze ci sami dwaj przeciwnicy – dieta i ćwiczenia – to wynik w każdym przypadku jest inny. Wszystko zależy bowiem od tego, jaki cel chcesz osiągnąć.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA