Pora przejąć jego konsolę, ale tylko w połowie. Recenzja gry "It Takes Two"

W kategorii tytuł najlepiej pasujący do zawartości "It Takes Two" zdobywa pierwsze miejsce, ale laury tej grze należą się również we wszystkich innych dziedzinach. Nie ma bowiem chyba lepszej produkcji, w którą możecie zagrać we dwoje.

It Takes Two Screenshot gry "It Takes Two"

Do "It Takes Two" naprawdę trzeba dwojga; tytuł nie ściemnia. To kooperacyjna gra platformowa 3D, w której tylko wspólne, zgodne działania przynoszą efekt. Będziecie musieli więc usiąść na kanapie obok siebie, chwycić za kontrolery i razem plansza po planszy poznawać tę świetną historię.

REKLAMA

Co nie będzie łatwe, bowiem "It Takes Two" jest, po pierwsze, grą naprawdę wymagającą. Po drugie, szybko przekonacie się, że spędzając we dwoje czas na kanapie nie tyle gracie w grę, co poddajecie się czemuś na rodzaj terapii dla par. Po drodze wielokrotnie więc będziecie się na siebie wkurzać, może nawet któreś z was oberwie raz czy dwa padem (lekko, poproszę!), finalnie jednak przeważać będą uczucia rodzaju wzruszenie, solidarność, miłość, wdzięczność. Brzmi niewiarygodnie, a recenzent odpłynął, prawda? Przekonam Cię, że mam rację.

O czym opowiada gra "It Takes Two"?

Małżeństwo na granicy rozwodu w końcu dochodzi do wniosku, że to koniec. Swoją decyzję ogłaszają nastoletniej córce. Załamana dziewczynka - która oczywiście wiedziała, że między rodzicami jest źle, jednak wciąż łudziła się, że para się dogada - zapłakana ucieka do swojego pokoju. Tam roni łzy nad laleczkami, wykonanymi własnoręcznie na podobieństwo mamy i taty. I tu zaczyna dziać się magia.

Rodzice budzą się w ciałach lalek, zdecydowanie oszołomieni całą sytuacją. Znajdują się w swoim domu, ale ten zdaje się być nagle obcym miejscem - choćby ze względu na zmianę perspektywy. Z pomocą przychodzi im niejaki dr Hakim, czyli... podręcznik do małżeńskiej miłości, w tym świecie również ożywiony, co ma swoje wady, na przykład taką, że wali banał za banałem z prędkością karabinu maszynowego. Jego mądrości po chwili sporo jednak zyskują na znaczeniu.

Małżeństwie dzięki jego mądrościom, żywcem wyjętym zresztą z tego rodzaju koszmarnych poradników, raz po raz przypomina się, czym jest w ogóle miłość, jak należy ją pielęgnować i o nią zabiegać. Dzięki doktorowi Hakimowi para na nowo zaczyna rozumieć rolę współpracy, ale też wagę zachowania osobnej przestrzeni, miejsca i czasu na własne pasje. Przy czym styl, w którym gadający podręcznik to wszystko wyłuszcza, jest więcej niż dowcipny. Dr Hakim (rola godna najlepszych animacji Pixara) podlewa całość tak sporą dawką przerysowanego humoru, że od śmiechu nie sposób zamknąć ust. Ale to tylko na początku, bo jakiejś chwili przychodzi refleksja, że gość mądrze mówi, a małżeństwu (oraz graczom, rzecz jasna) tego właśnie było trzeba.

Dr Hakim pomaga więc pokonać parze kolejne trudności na ich drodze. Podpowiada im na przykład, jak pokonać stary i zepsuty odkurzacz, który małżeństwo chce po prostu wciągnąć w rurę i wymieszać z kurzem. Brzmi absurdalnie i tak to też wygląda na ekranie, jednak kres śmiechom przynosi ta prosta informacja, że to przecież ten popsuty odkurzacz, który mąż obiecał żonie naprawić już wieki temu.

Takich "wziętych z życia" problemów w grze jest mnóstwo, wszystkie niosą za sobą więcej znaczeń, niż to się początkowo wydaje. I jest to rozwiązanie świetne, bo w niezwykle sprytny sposób łączy opowiadaną historię z samą grą.

It Takes TwoScreenshot gry "It Takes Two"

Na czym polega gra "It Takes Two"?

"It Takes Two" to z pozoru klasyczna gra platformowa w dekoracjach 3D z zachwycającą, godną najlepszych animacji Pixara grafiką, świetnym dubbingiem, bardzo dobrze napisanymi dialogami i grafiką. Już na tym poziome "It Takes Two" błyszczy na tle podobnych produkcji, ale to sposób, w jaki gra wymaga od graczy współpracy, wrzuca ją na topowy level. Wszystko, dosłownie wszystko w tej grze wymaga zgodnej kooperacji i wręcz pełnej synchronizacji. Nie jest to przy tym gra prosta, zmuszająca gracza jedynie do skakania nad przeszkodami i strzelania. Tu dzieje się naprawdę dużo, elementy zręcznościowe są bardzo zróżnicowane, a całość jest niesamowicie dynamiczna i stonowana na zmianę. Sporą część gry stanowią raczej nieskomplikowane zagadki logiczne; ale znów: ich rozwiązanie wymaga planu i współpracy.

I trzeba przyznać, że to wszystko bardzo zręcznie się spina i ostatecznie stanowi zupełnie nową jakość w świecie gier. Wspólne pokonywanie przeszkód i rozwiązywanie zagadek jest niesamowicie emocjonujące. W trakcie gry bardzo łatwo o chwile wściekłości, gdy druga połówka nie radzi sobie z elementami zręcznościowymi. Łatwo również o sporo satyfkacji po rozwikłaniu kolejnej porcji łamigłówek, a także o chwile wzruszeń wraz z postępami w poznawaniu napędzającej grę fabuły. To naprawdę jedyne w swoim rodzaju interaktywne doświadczenie, którego trzeba doznać samemu. A w zasadzie we dwoje.

It Takes TwoScreenshot gry "It Takes Two"

"It Takes Two" to terapia dla par w wersji light

Chwile spędzone z "It Takes Two" zotają z graczem (graczami) na długo. Mało kiedy gameplay jest tak mocno związany z opowiadaną historią, dodatkowo wyraźnie sugerując, że finalnie i tak chodzi o coś znajdującego się poza grą. Niejednokrotnie można odnieść wrażenie, że pod płaszczykiem prostej przecież rozrywki kryje się myśl zdecydowanie głębsza, pełniejsza. Każdą sesję (aż korci, żeby napisać terapeutycznej, przy zachowaniu oczywiście właściwych proporcji; oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że żadna gra nie jest w stanie zastąpić profesjonalnej porady lekarskiej, więc jeśli czujesz, że potrzebujesz pomocy, nie próbuj rozwiązań innych niż pomoc specjalistów); otóż każdą sesję gracze kończą zawsze poobijani, ale jednocześnie silniejsi razem, wypełnieni nadzieją i siłą, dzięki którym będą w stanie - razem - pokonać każdą przeszkodę. Koniecznie zagrajcie we dwoje.

"It Takes Two"
Producent: Hazelight
Wydawca: Electronic Arts
Wersja językowa: polskie napisy
Platformy: PC, PlayStation 4, PlayStation 5, Xbox One, Xbox Series S, Xbox Series X

Ocena recenzenta: 9

Zobacz również:
Lacrosse nazywany jest najszybszym sportem na dwóch nogach. Tutaj liczy się zwinność, koordynacja ruchowa, taktyka i odpowiednia technika podań. Mimo że nie zalicza się do listy najpopularniejszych sportów w Polsce, zawodniczek lacrosse nam nie brakuje. O sprzęcie, zasadach i odmianach lacrosse opowiedziała nam Anna Walas, zawodniczka drużyny Poznań Hussars Ladies i trenerka żeńskiej młodzieżowej reprezentacji Polski Lacrosse.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA