REKLAMA

Październikowy numer Women's Health już w sprzedaży!

Ciałopozytywność nabiera rozpędu. I w sumie moglibyśmy się cieszyć, że ważny społeczny trend zatacza coraz szersze kręgi, gdyby nie sygnały z ostatnich tygodni, że może skręcać w niewłaściwym kierunku.

Kamil Majdański/Motor Presse Polska
Bohaterką najnowszego numeru została Orina Krajewska.

Ciałopozytywność to ruch, który na świecie rozwija się już od ponad 50 lat i, najogólniej mówiąc, zakłada afirmację różnorodności: różnych kolorów skóry, rozmiarów, typów urody i sylwetek. Dziewczyny, głównie za pomocą Instagrama, walczą o poszerzenie kanonów piękna, o dobre samopoczucie grubych i chudych, młodych i starych, z cellulitem i… z chwilowym brakiem cellulitu. No właśnie, cellulit. Jak pokazują badania, ma go 98% kobiet. To dlaczego, skoro jest tak powszechny, każdej wiosny rozpoczynamy z góry przegraną walkę o gładką i jędrną skórę? Jeżeli uznamy cellulit za nowy kanon piękna, to oszczędzimy sobie kompleksów, wysiłku i sporo pieniędzy wydawanych na zabiegi. Cellulit jest niegroźny dla zdrowia. Jest tylko defektem kosmetycznym – przepraszam, znowu użyłam pejoratywnego określenia – raczej: efektem kosmetycznym. Dlatego WH jest gotowe przestać z nim walczyć, jeżeli tylko, drogie Czytelniczki, sobie tego zażyczycie. Czym innym jest jednak otyłość.

Niedawno znany profil feministyczny opublikował na fejsbuku serię postów o tym, że otyłość jest absolutnie nieszkodliwa dla zdrowia. To, co rzeczywiście szkodzi, to właśnie odchudzanie i wykańczający dla organizmu efekt jo-jo. Winna zatem jest presja, jaką wywiera się na osoby z dużym size, a nie sam size. Bo ten jest naturalny i powinien być traktowany z należnym szacunkiem i czułością.

No więc: nie, drogie panie. Otyłość to choroba i ma nawet swój numer w międzynarodowej klasyfikacji ICD-10. Są twarde dowody na to, że jest bezpośrednią przyczyną chorób serca i naczyń, cukrzycy typu 2, że ma pośredni wpływ na rozwój depresji, chorób zwyrodnieniowych mózgu, raka i wielu innych. Podpisujemy się rękami i nogami pod każdą akcją, która może podnieść poziom akceptacji u młodych kobiet – w Polsce aż 80% nastolatek nie lubi swojej fizyczności. Rozumiemy, że nadwaga nie zawsze musi być spowodowana złymi nawykami i zaniedbaniem, chociaż w większości przypadków jest. Jednak, jeśli chodzi o promocję nadwagi, na nas nie liczcie.

Ciałopozytywność to przede wszystkim sposób myślenia. To nie tylko akceptacja niedoskonałości, lecz przede wszystkim dbanie o to, by swoje własne i jedyne ciało dobrze karmić, ćwiczyć i cieszyć się jego sprawnością przez długie lata.

Redaktor naczelna

Aneta Martynów

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA