[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Ola Żebrowska: Kluczowe dla kondycji jest unikanie stresu

Stworzyła i założyła markę Francis & Henry, która produkuje rzeczy dla kobiet w ciąży oraz młodych mam. Prywatnie żona aktora Michała Żebrowskiego i mama dwóch synów.

Ola Żebrowska

Urodzony sportowiec

Już w liceum brałam udział w zawodach siatkówki i koszykówki, ale najbardziej kochałam lekkoatletykę. Do dzisiaj tęsknię za skokami w dal i czasami żałuję, że nie zostałam sportowcem. Po studiach niestety okazało się, że życie bez sportu jest tak samo piękne [śmiech]. Teraz po prostu wiem, że wypada się ruszać i ćwiczyć, kiedy to tylko możliwe. Dlatego staram się biegać albo uprawiać jogę. Mama jest instruktorką, więc joga jest mi naturalnie bliska. Ale najbardziej regularnie wychodzi mi granie w piłkę z chłopakami. Często w przedpokoju naszego mieszkania – wbrew pozorom nieźle można się przy tym spocić!

Zdrowy dystans

Miewam problemy z niskim żelazem, na które pomogła mi spirulina. Mąż wciska mi ostatnio magiczną, według niego, pierzgę. Na razie próbuję. Codziennie staram się dbać o nawadnianie, choć dużo lepiej wychodzi mi pojenie dzieci. Wiem też oczywiście, jak ważny jest sen, choć dzieci na pewno śpią dłużej niż ja. A tak całkiem poważnie to uważam, że kluczowe dla kondycji jest unikanie stresu, więc staram się do wszystkiego podchodzić spokojniej niż kiedyś.

Masa miłości

W każdej ciąży tyłam 25 kg! A dzidziusie po urodzeniu ważyły około 3 kg, co znaczy, że zostawało mi jeszcze 20 do zrzucenia. Po pierwszej ciąży schudłam zbyt szybko i zbyt dużo. Nie stosowałam żadnej diety i podejrzewam, że hormonalnie coś się ze mną działo: wyglądałam przerażająco chudo. Po drugiej z kolei proces był bardzo powolny. Zaczęłam regularnie ćwiczyć na siłowni i ograniczać słodycze. Dziś wciąż ważę kilka kilogramów więcej niż wcześniej. Podobno tego nie widać, ale zdecydowanie czuć!

Zapiski z miski

Pizza jest moją ogromną słabością, z którą... nie radzę sobie w ogóle. Jem bez opamiętania, nawet w nocy. Czasem z rozpędu zjadam po Michale brzegi. Nigdy nikomu nie udało się nakłonić mnie do liczenia kalorii, choć pewnie by mi się to przydało. Mam jednak sposób, który chroni przed obżarstwem: zapisywanie posiłków. Jeśli musisz zapisać: „kawa z ciastem + jajka na bekonie + spaghetti bolognese + 2 kajzerki z majonezem + ciasto”.... to następnego dnia starasz się zastąpić chociaż jedną pozycję sałatą. Takie zapiski pozwalają jeść bardziej świadomie i regularnie.

ZOBACZ TEŻ: Anna Cieślak - Samoakceptacja, a nie uroda daje poczucie pewności siebie

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij