[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
2.5

Odpuść to sobie - czyli o tym, jak w końcu wrzucić na luz

Twoja babcia się wszystkim i o wszystkich martwiła, mama się martwiła, i Ty też się wszystkim przejmujesz. Do tego stopnia, że czasem, chociaż nic konkretnego się nie stało, ogarnia Cię bezbrzeżne zmęczenie. No tak, to typowy objaw wyczerpania emocjonalnego. Czas to przerwać i nauczyć się, jak mieć wy...ane na większość z tych spraw, od których nie zależy Twoje życie ani nie masz na nie wpływu.

Rano znajomi napisali,że impreza odwołana („Na pewno się na mnie za coś obrazili”), potem wyjęłaś ze skrzynki ponaglenie do zapłaty 300 zł za wodę („O rany,jak dożyję do końca miesiąca?!”),potem pokłóciłaś się z mamą przez telefon („Jak mogła mi tak powiedzieć?!”) i już poooszło.Resztę dnia spędziłaś skulona na kanapie z bólem głowy, rozczulając się nad sobą i nie mając siły na nic, poza czekoladą. Niby nic specjalnego się nie stało, a czujesz się jak rozjechana przez walec.

To ma swoją nazwę – wyczerpanie emocjonalne. Być może to brzmi jak PR-owa gadka, używana przez celebrytów przyłapanych na jeździe samochodem na podwójnym gazie albo po prochach, ale to jest całkiem realne zjawisko. „Mówimy o pierwszym etapie wypalenia, kiedy jesteś stale narażona na stresujące sytuacje i zamiast radzić sobie z nimi skutecznie, ignorujesz je i pozwalasz, aby stres Cę demobilizował” – mówi dr Amelia Nagoski, autorka nowej książki na ten temat wypalenia „Burnout: The Secret To Solving The Stress Cycle”, którą napisała wspólnie ze swoją siostrą bliźniaczką i też naukowcem – Emily. Panie twierdzą, że choć emocje same w sobie nie są niczym złym (są tylko „uwolnieniem substancji neurochemicznych w mózgu w odpowiedzi na jakiś bodziec”), to jeżeli utkniemy w cyklu powtarzających się emocji, może prowadzić to do wyczerpania emocjonalnego. „Emocji doświadczamy w naszym organizmie, więc wyczerpanie emocjonalne staje się rodzajem fizycznego wyczerpania, gdy reakcja na stresujący bodziec nie przejdzie w fazę uspokojenia i relaksu” – wyjaśnia dr Nagoski.

ZOBACZ TEŻ: Ch***wa Pani Domu: Najpierw kobieta, potem matka

Ten nierozładowany stres, nawet jeśli nie dociera do naszej świadomości,jest taką jakby aplikacją działającą „w tle”, która zżera zasoby energii, chociaż jej nie widzimy. Konsekwencje mogą być poważniejsze niż myślisz:od wyczerpania psychicznego(stany niepokoju, depresja) do fizycznych objawów (podwyższone ciśnienie krwi, migreny). Chyba wreszcie nadszedł najwyższy czas, abyś zadała sobie proste pytanie: Czy naprawdę musisz się wszystkim dookoła aż tak przejmować?

REKLAMA

REKLAMA

Typowo kobiece zmęczenie

Twoja płeć jest, niestety,czynnikiem ryzyka, jeżeli chodzi o emocjonalne wyczerpanie. Kiedy psycholog Herbert Freudenberger w 1975 roku ukuł termin„wypalenie”, to wyczerpanie emocjonalne – definiowane roboczo jako zmęczenie z powodu zbytniego przejmowania się czymś przez zbyt długi czas – stanowiło jakby „silnik” wypalenia. W dzisiejszych czasach, gdy zewsząd atakują nas negatywne informacje (media właśnie tym się żywią), większość z nas wydaje się permanentnie czymś przejęta. Siostry Nagoski analizowały nastroje w USA po elekcji Donalda Trumpa (oczywiście nastroje w szeregach wyborców demokratów), podobnie jak obecną sytuację w Wielkiej Brytanii w okresie niepewności co do brexitu, i odkryły podobne objawy emocjonalnego wyczerpania u ankietowanych osób. Zresztą w praktycznie każdym kraju, również w Polsce, istnieją jakieś powody do niepokoju i lęku o przyszłość.

Martwimy się smogiem czy zmianami klimatycznymi. Do tego dochodzi coraz bardziej obciążająca psychicznie praca (która z was ma taką robotę, że sobie może wyjść o 16 i potem w ogóle o niej nie myśleć? Nie widzę). Niektóre zawody to klasyczne pijawki emocjonalne. Mamy tu na myśli finanse, sprzedaż,a także pracę z ludźmi w roli „dawcy” – opieka zdrowotna, opieka społeczna i naturalnie szkolnictwo. Nie jest tajemnicą, że kobiety są nadreprezentowane w tych ostatnich branżach. „Dawcy (może lepiej – dawczynie) są grupą ryzyka, jeżeli chodzi o wyczerpanie emocjonalne – przyznaje dr Nagoski. – Od kobiet oczekuje się, że będą w naturalny sposób opiekuńcze, uważne, skoncentrowane na potrzebach innych ludzi”. To nie jest tak, że ich psychika jest słabsza, tylko emocjonalna presja jest większa.

ZOBACZ TEŻ: Weightism – dlaczego nie lubimy osób otyłych?

Jak więc, zdając sobie z tego wszystkiego sprawę, poradzić sobie z emocjonalnym obciążeniem? Pierwszym krokiem do opanowania emocji, według dr Nagoski, jest zrozumienie tego, co dzieje się z naszą fizjologią w stresującym momencie, czyli reakcji„Walcz albo uciekaj”. Wyobraź sobie, że stajesz oko w oko z lwem. Pobudzenie neurologicznei hormonalne tłoczy krew i tlen do mięśni, a serce bije szybciej. Ale kiedy uciekasz albo walczysz, kortyzol jest wykorzystywany adekwatnie do sytuacji. Na koniec przychodzi rozładowanie i uspokojenie. Teraz wyobraź sobie, że lew jest niespodziewaną wizytą zdenerwowanego właściciela Twojego mieszkania. Nie będziesz z nim ani walczyć, ani nie uciekniesz przed nim przez okno. Twoje emocje oraz związana z nimi reakcja organizmu nie mają szans na rozładowanie. W Twoich mięśniach w dalszym ciągu będzie się utrzymywać napięcie i trwać tak jeszcze długo po wyjściu tego antypatycznego faceta.

I tak dzień po dniu, rok po roku gromadzisz w sobie to napięcie, nie dopuszczając do świadomości,że coś może być nie tak. Musisz coś z tym zrobić; innymi słowy, musisz dać swojemu organizmowi do zrozumienia, że już jest w porządku, jesteś bezpieczna, nic groźnego się nie dzieje. Aktywność fizyczna jest prawdopodobnie najbardziej skuteczną strategią zakończenia cyklu reakcji na stres. Twoje ciało raczej nie wie, co oznacza „rozwiązywanie konfliktu interpersonalnego przez zdroworozsądkowe podejście do problemów”. Ale wie, co oznacza„podskakiwać” albo „biegać”. Podczas gdy ćwiczenie jest złotym standardem eliminacji stresu,skuteczne może też być wszystko,co pozwala Twojemu ciału powrócić do stanu zrelaksowania: od nocy spędzonej na szalonych tańcach do wieczoru ze znajomymi,na którym licytujecie się, czyj szef jest większym dupkiem.

REKLAMA

Zakreśl linię

Wypocenie frustracji na siłce może faktycznie zdziałać cuda, ale samo w sobie nie zabezpieczy Cię przed dalszymi emocjonalnymi obciążeniami w przyszłości. A co Ci pomoże? Postawienie granic, zapory, która ochroni Cię przed charakterystycznym dla kobiet impulsem zadowalania wszystkich dookoła i przejmowania się. Myślisz, że inni poczują się zranieni? Oburzeni? Obrażeni? Tylko w Twojej głowie. Jeżeli wyznaczysz jasne granice, wtedy inni ludzie wiedzą, na czym stoją. Praca wysysa z Ciebie wszystkie siły? W tym przypadku masz już gotowe granice – Twoją umowę o pracę i prawo pracy.

Nikt nie ma prawa zmuszać Cię wbrew Twojej woli do pracy w złych warunkach albo w Twoim czasie wolnym. Jeśli zaczniesz stawiać granice w pracy i odmawiać robienia tego,co uważasz za wykorzystywanie Ciebie, to będzie jasne postawienie sprawy. Na 99% nie zostaniesz zwolniona, bo rynek pracy jest obecnie korzystny dla pracowników. A zresztą skąd inni mają wiedzieć, że nie pasuje Ci robienie tego czy owego, skoro nigdy tego na głos nie powiedziałaś,tylko udajesz, że to „żaden problem”.

Po pierwsze, ludzie nie czytają w myślach. Po drugie, nie licz na to, że dostaniesz medal za bycie dzielną dziewczynką, bo nikt nie szanuje dzielnych dziewczynek. Szanuje się takie osoby, które szanują siebie. Masz jakieś stresujące relacje z kimś spośród znajomych? Uświadom sobie jedno: każda znajomość to jest inwestycja czasowa i emocjonalna. A życie jest za krótkie, aby utrzymywać zażyłe kontakty z ludźmi, którzy Cię nudzą, denerwują czy ranią. Czasem trzeba zdecydować się na ostre cięcie i „zostawić sobie” tylko miłych, wspierających i interesujących znajomych. A jeśli tamci pozostali się na Ciebie obrażą? No to niech się obrażą, co Cięto obchodzi, skoro nie masz zamiaru utrzymywać z nimi kontaktów.

ZOBACZ TEŻ: 8 technik uczenia się [porady z najlepszych uniwersytetów na świecie]

To samo dotyczy członków rodziny. Dlaczego masz być jedyną osobą, która dba o rodzinne sprawy? O wywiadówki dzieci? O rocznice? O starsze osoby w rodzinie? Z wyjątkiem naprawdę poważnych przypadków, gdy spada na nas taki ciężar i nie ma nikogo, z kim można by go dzielić, to takie postępowanie zwyczajnie rozleniwia innych. Nie, oni wcale Cię nie podziwiają. Uważają Twoje działania za oczywistość. I lepiej,żeby się dowiedzieli, że wcale tak nie jest.

A sprawy świata? Najlepiej przyjąć zasadę – jak możesz coś w tej sprawie zdziałać, to działaj, a jak nie masz na to wpływu, to odpuść. Martwienie się nie pomaga światu, tylko szkodzi Tobie. Zamartwianie się jest swego rodzaju nawykiem. Można się go oduczyć, to kwestia praktyki. Idź sobie teraz na spacer i pomyśl sobie o rzeczach, które Cię trapią. Naprawdę są takie istotne? Mają jakiś wpływ na Twoje życie? A może część z nich zasługuje na to, żeby wzruszyć ramionami i powiedzieć sobie głośno: „Nic mnie to nie obchodzi”, albo jeszcze mocniej: „Mam na to wy...ane”. I jeszcze raz, tylko głośniej. Czujesz ulgę?

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij