Nie lubię wakacyjnych wyjazdów. Czy coś ze mną nie tak? [ekspertka odpowiada]

Może to kogoś zdziwić, ale nie wszyscy uwielbiają wakacje, nowe miejsca, nowe wyzwania. Niektórzy wolą siedzieć w domu.

wakacje fot. Shutterstock.com

Wszyscy ostatnio gadają głównie o wyjazdach – mówi moja znajoma, Basia. – Na długi weekend, na wakacje, nad morze, na wieś, za granicę. Ja tego nie rozumiem, gdzie ich tak nosi, mnie to kompletnie nie kręci, ja wolę posiedzieć w domu. Czy ja jestem nienormalna?”. Oczywiście, w dzisiejszych czasach nie można powiedzieć, że coś jest normalne lub nie, bo granice normy się zatarły, co jednak nie zmienia faktu, że niektórzy ludzie tak się czują. Bo choćby przeglądając media społecznościowe, widzimy, że wyjazdy w różne bardziej lub mniej egzotyczne miejsca to jeden z głównych tematów zamieszczanych tam zdjęć. Można odnieść wrażenie, że wszyscy ludzie uwielbiają podróże. Podczas rozmowy ze znajomymi, którzy z zapałem opowiadają o swoich planach wakacyjnych, jakoś głupio się przyznać, że my zostajemy w domu. I to nie dlatego, że nie możemy nigdzie wyjechać, bo nie mamy pieniędzy albo musimy opiekować się babcią. Po prostu nie chcemy i już.

REKLAMA

ZOBACZ: Żałuję, że mam dzieci - mówi aż 13% młodych rodziców w Polsce

Wspomniana już Basia przeżywa katusze przed każdym dalszym wyjazdem (w końcu musi od czasu do czasu pojechać gdzieśz rodziną, która lubi podróże). Denerwuje się, czy wszystko spakowała, czy schowała paszporty, dokumenty, bilety, pieniądze, leki. Nie śpi trzy noce przed wyjazdem. Sama podróż to kolejny stres, a pobyt na miejscu, inne jedzenie, łazienka, brak swojego kąta, inny harmonogram dnia wcale nie poprawiają jej humoru. Basia przyznaje, że za każdym razem liczy dni do powrotu i oddycha głęboko dopiero wtedy, gdy przekracza próg swojego mieszkania. Dziwaczka? Wcale nie, bo takich, jak Basia, jest całe mnóstwo.

Przeważnie są to osoby wysoko wrażliwe, które nie potrzebują i nie szukają dodatkowych bodźców, bo codzienne życie dostarcza im ich aż nadto. Codzienne życie i własna głowa, bo takie osoby, jak Basia, przerabiają w myślach setki rozmaitych scenariuszy tego, co może się stać, oraz alternatywne wersje tego, co już się stało. To bardzo męczące, dlatego nie dziwi, że spokojny wieczór w domu z książką czy filmem to ich sposób na uspokojenie. Czy taka Basia i inni jej podobni powinni się przemóc i jednak gdzieś wyjeżdżać? Podejmować wyzwania w myśl zasady, że koniecznie trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu? Nie sądzę. Myślę, że o wiele lepszym rozwiązaniem jest wsłuchiwanie się w swoje potrzeby i zaopiekowanie sobą. Jaki jest sens robienia rzeczy tylko dlatego, że inni tak robią, jeśli nie sprawiają nam one nawet cienia przyjemności? Wydaje mi się, że to trochę strata pieniędzy, czasu i energii.

SPRAWDŹ: Naukowcy odkryli plastik, który degraduje w wodzie i promieniach słonecznych

Może czas na akcję #psychopozytywność? Tak jak w akcji #ciałopozytywność uczymy się akceptować ciała różnego rodzaju, rozmiaru i wieku, tak w #psychopozytywności możemy powoli uczyć się tego, że nasza osobowość jest po prostu nasza. Jedyna, jaką mamy. Ani lepsza, ani gorsza. Wcale nie musimy być przebojowe, podejmujące wyzwania, ekstrawertyczne. Jesteśmy jedyną, niepowtarzalną jednostką i mamy prawo do tego, by żyć po swojemu – tak jak lubimy.

ZOBACZ TEŻ: Koniec plastikowej mody – tkaniny biodegradowalne już w 2022

Zobacz również:
Nawet jeśli wyrosłyśmy już z portali plotkarskich, to niezmiennie śledzimy aktualne zdjęcia Jennifer Lopez, Halle Berry czy Jennifer Aniston, które zachwycają formą po 50-tce. One, tak jak my w WH, stoją za tym, żeby budować formę na lata, a nie na lato. Zobacz, jak trenować, żeby zawsze czuć się w formie, pełna energii i spokojna o swoje zdrowie.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA