[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Nathalie Emmanuel - ona ma siłę! [wywiad WH]

Podczas eventu marki Reebok spotkaliśmy się w Paryżu z Nathalie Emmanuel – gwiazdą serialu „Gra o tron” oraz serii filmów „Szybcy i wściekli”. Aktorka opowiedziała nam o odnalezieniu wewnętrznej siły, uzależnieniu od jogi, miłości do własnego ciała i sposobach na motywację.

Nathalie Emmanuel mat. prasowe Reebok

Nathalie Emmanuel w wieku 26 lat dołączyła do głównej obsady najpopularniejszego serialu świata – „Gry o tron”. Mimo ogromnego sukcesu, po kilku latach przebywania na planie u boku Królowej Daenerys nadal jest bezpośrednią, rozsądną, zarażającą pozytywną energią dziewczyną.

Choć pół życia spędza w podróży albo na planie filmowym, codziennie znajduje czas na trening. Przyznaje, że po części robi to dla szczupłej sylwetki, jednak to tylko jeden z wielu powodów, dla których nie wyobraża sobie dnia bez sportu. Uważa, że siła fizyczna i siła charakteru są nierozłączne - bez silnej woli nie da się wyćwiczyć ciała, a bez utrzymania ciała w formie trudno o dobrą kondycję psychiczną.

WH: Twoje hasło w kampanii Reebok BE MORE HUMAN brzmi: „Nigdy nie wstydź się swojej siły”. Czy kiedykolwiek czułaś, że powinnaś przepraszać za bycie silną?
Nathalie: Jasne. Wiele razy musiałam podejmować decyzje, które były dobre dla mnie, ale niekoniecznie odpowiadały ludziom wokół. Bywali tacy, którzy woleli, żebym zrobiła coś po ich myśli i doprowadzało ich do szału, kiedy nie byłam na to gotowa. Pamiętam mnóstwo takich sytuacji.

WH: Kiedy nauczyłaś się tak twardo bronić swojego zdania?
Nathalie: Uważam, że posiadamy wrodzony instynkt pozwalający wyczuć, co jest dla nas dobre. Czasem ktoś próbuje nas od tego instynktu odwieść, a ja po prostu się na to nie zgadzam. Staram się słuchać swojego wewnętrznego głosu i wydaje mi się, że postępuję w zgodzie z nim - nawet jeśli innym się to nie podoba. Potrzeba na to sporej siły.

WH: I kompletnie nie przejmujesz się innymi?
Nathalie: No cóż… Jasne, że trochę się przejmuję, ale jest jak jest - potrafię być uparta. OK, to nie zawsze jest dobre, ale przynajmniej jestem świadoma tej cechy mojej osobowości. Wiem, że mogłabym trochę odpuścić i pracuję nad tym, ale z drugiej strony uważam, że czasem warto zaciekle bronić swojego zdania i wcale nie trzeba za to przepraszać.

WH: Silny charakter jest dla Ciebie ważny, a co z siłą fizyczną? W tym miesiącu Women’s Health zorganizowało drugą globalną akcję pod hasłem Naked Issue. W związku z tym 14 światowych edycji naszego magazynu przepytało w ankiecie 18 000 czytelniczek na temat postrzegania własnego ciała, pewności siebie i samoakceptacji. Okazało się, że dla kobiet w Polsce ważniejsze od bycia silną jest bycie szczupłą, a głównym celem treningowym jest zrzucenie wagi. Jak jest u Ciebie – trenujesz dla siły czy figury?
Nathalie: A dlaczego nie mieć obu tych rzeczy? Byłoby nieszczere, gdybym powiedziała, że wygląd nie jest dla mnie ważny. W końcu pracuję w branży, która kręci się wokół powierzchowności. Ale wydaje mi się, że zapracowałam na to, by czuć się pewnie i wygodnie we własnym ciele. Chodzi mi o to, że dzięki treningom jest na tyle silne, by szybko regenerować się po długich podróżach i czuję się w nim na tyle dobrze, że nie krępują mnie na planie nawet rozbierane sceny. Dzięki temu mogę w pełni skupić się na swojej pracy. Ale związek każdej kobiety ze swoim ciałem to długoterminowa relacja, w którą wkrada się sporo presji. Ja przez lata nauczyłam się po prostu akceptować to, które mam, z jego siłą, ale też ograniczeniami. Dzięki treningom mogę pracować nad kształtami, z których nie jestem do końca zadowolona, ale też doceniam je takimi, jakie są: w końcu mocne muskularne uda pozwalają mi przebiec całe mile, a silne ramiona dają niezły wycisk workowi treningowemu.

WH: Więc szanujesz swoje ciało za to, co potrafi, a nie za to, jak wygląda?
Nathalie: Szanuję swoje ciało – za to, jakie jest i za to, co potrafi. Jego siła i sprawność są dla mnie ważne. Myślę, że każda kobieta powinna szczerze określić, czego chciałaby od swojego ciała. Jeśli jednak chce czegoś, co wykracza poza jego możliwości, musi przestać z nim walczyć i nauczyć się je kochać - takim, jakie jest.

WH: Niestety dziewczynom może się wydawać, że nie tak łatwo to zrobić.
Nathalie: Mogę ci powiedzieć, jak ja to robię. Staję czasem nago przed lustrem, patrzę na części ciała, które nie są idealne i mówię sobie: „No co? Kocham to”. Czasem to pomaga, czasem nie. Ale zawsze powtarzam też swoim przyjaciołom: „Spójrz na siebie, masz piękne ciało!”. Powiem to też Tobie: rozbierz się, stań przed lustrem i mów sobie, że jesteś piękna – tak często, jak tylko się da. Dla mnie to już jak mantra.

WH: Niezły pomysł…
Nathalie: Wiesz co? Wydaje mi się, że ulegamy presji idealnych wizerunków, które podsuwa nam przemysł modowy. Modelki nadal są niezwykle szczupłe i piękne – i to jest OK. Ale co z tymi, którzy są piękni w inny sposób? Dlaczego nie mają swoich reprezentantów w reklamach czy na wybiegach? Wiem, że coraz więcej marek odzieżowych stara się różnicować wygląd swoich ambasadorów. Dlatego tak podoba mi się kampania BE MORE HUMAN, w której biorę udział – ponieważ pokazuje cudowne kobiety o kompletnie różnych kształtach, zawodach i zainteresowaniach. Myślę, że takich akcji będzie coraz więcej. I mam nadzieję, że dzięki temu w Waszej kolejnej ankiecie na temat pewności siebie Polki określą siebie jako piękne, silne i fantastyczne kobiety – bez krytyki, którą pokazały w tym roku. 

WH: Obyś miała rację. Słyszeliśmy dzisiaj, że ćwiczysz jogę i boks. Nie mogłaś chyba wybrać bardziej kontrastujących ze sobą dyscyplin. Która z nich daje Ci większe poczucie siły – relaksująca joga czy raczej agresywny boks?
Nathalie: Czuję, że obie te dyscypliny dają mi siłę. Choć większość ludzi pewnie postawiłoby na boks, bo opiera się na szybkości i intensywności, to joga wymaga takiej kontroli nad własnym ciałem i oddechem, że jest dla mnie synonimem wewnętrznej siły, skupienia i determinacji. Szczególnie styl Vinyasa, który wymaga idealnej synchronizacji powolnego oddechu z każdym ruchem. Wykonanie długiej sekwencji potrafi naprawdę zmęczyć. Wtedy trzeba uruchomić silną wolę i przekonać własny mózg: „Dasz radę. Jest ciężko, ale dasz radę” – to dla mnie za każdym razem niesamowita lekcja. Prowadzę intensywny tryb życia – na planie, w mediach albo w podróży – więc umiejętność wyciszenia się i skupienia w całym tym chaosie jest moją supermocą. Boksowanie faktycznie jest tego zupełnym przeciwieństwem, a na dodatek nikt nie spodziewa się specjalnej siły po kimś wyglądającym jak ja. Fajnie pokazać więc, że mimo braku wielkich mięśni potrafię boksować. Bo przecież, jak w każdym sporcie, ważniejsza jest tu determinacja i technika. Poza tym to po prostu świetna zabawa i rozładowanie stresu. Po udanym treningu zawsze cieszę się jak dziecko: „Jeeee, zrobiłam to!”. Tak samo jak po sesji jogi – czuję siłę, bo coś osiągnęłam.

WH: Czy Ty nigdy nie miewasz chwil słabości, kiedy nie chce Ci się wstać z kanapy, nie mówiąc nawet o treningu?
Nathalie: Jasne, że miewam – co chwilę!

WH: To skąd czerpiesz motywację, żeby je przezwyciężyć?
Nathalie: Po prostu nawet w chwilach słabości jestem świadoma, że jeśli nie poćwiczę, poczuję się jeszcze gorzej – ospała, zdołowana, bez energii. Trening dodaje mi pozytywnego nastawienia i siły do działania, a kiedy z niego rezygnuję, cierpi na tym nie tylko moje ciało, ale i dusza. Wiem, że jeśli nie podniosę tyłka z kanapy, sama zagwarantuję sobie zły humor. Będzie tak: zacznie się od gburowatego nastroju, później dojdzie jedzenie na pocieszenie, które zamiast poprawić nastój, jeszcze go pogorszy... Wreszcie skończę na sofie, cała w okruszkach, mówiąc sobie: „Zobacz, co najlepszego zrobiłaś.” Chęć uniknięcia tego to najlepsza motywacja.

mat. prasowe Reebok

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij