[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.0

Mówisz dziecku: „możesz wszystko”? Przestań je okłamywać

Czy wy też macie wrażenie, że motywacyjne hasła niemal atakują was z instagramowych kont i okładek magazynów? „Możesz wszystko, tylko uwierz w siebie!”, „Wszystko w twoich rękach”, „Poradzisz sobie, musisz tylko chcieć!” i moje ulubione „Uwierz, że możesz, a będziesz już w połowie drogi” – taaa… Świat chce nas przekonać, że wszystko zależy od nas, a potem od naszych dzieci. Problem w tym, że to nieprawda.

dziecko

Możesz wszystko” – dlaczego nie lubię takiej motywacji?

Nie przepadam za cytatami motywacyjnymi, bo zazwyczaj nie uwzględniają tego, że jesteśmy różni i mamy zupełnie inne sytuacje życiowe. Drażni mnie, kiedy kobiety dysponujące milionami na koncie mówią innym „możesz wszystko, tylko uwierz w siebie” – w tym choćby samotnym matkom niepełnosprawnych dzieci, które nie mają ani czasu, ani pieniędzy na choćby pomyślenie o własnych potrzebach.

Niemniej jestem dorosła. Czytając niektóre instagramowe motywacje, mogę po prostu pomyśleć: „No fajnie, ale nie masz racji”, wyłączyć komputer i zająć się swoim życiem – znam przecież jego realia, wiem, co mogę, a co  jest zdecydowanie poza moim zasięgiem. Ale co z dziećmi, które motywujemy? A no właśnie – tutaj pojawia się większy problem.

ZOBACZ: Im więcej masz dzieci, tym dłużej pożyjesz [WH News]

Dlaczego motywujemy dzieci?

Bo je kochamy, to oczywiste. Bo chcemy, żeby w siebie wierzyły i sami chcemy wierzyć, że każdy z nas ma równe szanse w życiu. Bo pragniemy, żeby były szczęśliwe, żeby uporem i pracą doszły do takiego etapu w życiu, w którym powiedzą: „Tak, teraz jest mi dobrze. Robię to, co kocham, zarabiam na tym, mam fajne życie”. Żeby czuły się spełnione, pełne wiary we własne możliwości – dlatego powtarzamy dzieciom: „możesz wszystko” i „wszystko zależy od ciebie”.

Problem polega na tym, że taka motywacja może wywołać efekt odwrotny do zamierzonego. Zamiast dumy będzie zawód, zamiast spełnienia – depresja. Bo nasze dzieci nie mają równych szans, równych możliwości, a przede wszystkim – równych preferencji.

Świadczy o tym na przykład ciekawe badanie mózgu przeprowadzone przez grupę badaczy z Rotman Research Institute. Otóż sprawdzali oni, dlaczego niektórzy z nas mają fenomenalną pamięć autobiograficzną, a inni nie. Innymi słowy, dlaczego ty doskonale pamiętasz, o co pokłóciłaś się dziewięć lat temu z koleżanką, a ona nie kojarzy nawet, żeby doszło między wami do jakiegoś konfliktu. Okazało się, że wiele zależy od tego, w jaki sposób pracuje mózg. Jeśli masz świetną pamięć autobiograficzną, to prawdopodobnie w twoim mózgu istnieje dużo połączeń nerwowych między hipokampem a tymi częściami, które odpowiedzialne są za widzenie. Z kolei jeśli twoja pamięć autobiograficzna jest raczej kiepska, to zapewne masz dużo połączeń na linii hipokamp – kora przedczołowa. Ta ostatnia odpowiada za planowanie.

Ciekawe wnioski przyniosły też analizy budowy mózgu jednego z najsłynniejszych fizyków na świecie, czyli Alberta Einteina. Otóż wieloletnie badania nad tą częścią ciała wskazują, że na przykład Einstein miał mniej komórek glejowych, ale za to były one większe niż u przeciętnego człowieka. Ponadto miał aż cztery grzbiety w płacie czołowym (zazwyczaj mamy trzy), a ciało modzelowate, odpowiadające za przepływ informacji między półkulami, było grubsze niż standardowo.

W końcu mamy i kolejne badanie, tym razem dotyczące mózgów dyslektyków – przeprowadzili je naukowcy z Boston University, a wyniki ukazały się w prestiżowym piśmie „Neuron”. Po przebadaniu 150 osób mających problem z dysleksją (oraz zdrowej grupy kontrolnej) stwierdzono, że mózgi dyslektyków miały ogromny problem z adaptacją do nowych bodźców – przyzwyczajały się do nich nawet kilkakrotnie wolniej, co ma oczywiście ogromny wpływ na czytanie i pisanie, które opierają się na symbolach.

SPRAWDŹ: Jak być rodzicem doskonałym?

REKLAMA

REKLAMA

Zamiast sukcesu – depresja

Co te wszystkie badania mają wspólnego z motywowaniem dzieci na zasadzie: „możesz wszystko”? Otóż bardzo dużo. Jeśli zakładamy, że wszyscy jesteśmy tacy sami, to oczywiste jest, że 10-letni Tomek złapie doła, że nie rysuje tak ładnie jak jego koleżanka Ania. Przecież może, powinien, ma zdrowe ręce i takie same narzędzia. Skoro mu się nie udaje, to jest to jego wina, prawda?

A przecież nie chodzi tylko o mózg, ale i o nasz wygląd i inne cechy:

- Choć mam 32 lata, wciąż pamiętam największe upokorzenie swojego życia, do którego doszło w szkole podstawowej – wspomina Aneta z Gdańska. – Miałam wtedy 10 lat. Marzyłam, żeby zostać piosenkarką. Rodzice ciągle mi powtarzali, że jeśli tylko chcę, mogę spełnić swoje marzenia, wystarczy pracować, ćwiczyć. Śpiewałam im przy śniadaniu, obiedzie i kolacji, a oni, nie chcąc mnie urazić, podkreślali, że robię to pięknie. W końcu zapisałam się na konkurs piosenki. Byłam pewna, że zrobię furorę, a efekt był taki, że cała szkoła wyła ze śmiechu. Bo nie mam dobrego głosu i mieć nie będę. Do tej pory mam trochę żal do rodziców, że nie wyprowadzili mnie z błędu. Po co było to całe „możesz wszystko”, skoro słoń nadepnął mi na ucho? Swoim dzieciom mówię, że nie, nie można wszystkiego, bo ludzie są różni, mają różne możliwości, pewne rzeczy przychodzą niektórym łatwiej, innym trudniej – podkreśla.

Może zatem okazać się, że zakładanie, że wszyscy jesteśmy tacy sami, mamy takie same możliwości i szanse na sukces, jest bardzo niekorzystne dla naszych dzieci, nawet doprowadzające do depresji. Coraz częściej diagnozuje się ją u dzieci (w 2014 roku depresję leczono u 8 tysięcy najmłodszych Polaków). Może część winy leży właśnie w tym, że mówimy „możesz, to zależy tylko od ciebie”, co prowadzi do zaburzenia poczucia własnej wartości?

Nie ściemniaj. Mów swojemu dziecku prawdę.

Ostatnio byłam świadkiem wspaniałej rozmowy matki z córką. Stały w sklepie odzieżowym, gdzie dziewczynka, na oko 9-letnia, wybrała przykrótkawy, modny top i zapytała mamę o zdanie na jego temat. Ta, zamiast stwierdzić „pewnie, we wszystkim wyglądasz ładnie”, spojrzała na córkę i powiedziała: „Jeśli masz ochotę, możesz go przymierzyć, ale uważam, że nie będziesz wyglądała w nim korzystnie, bo masz trochę brzuszka. W ubieraniu ważne jest to, aby podkreślać to, co w nas ładne, a chować to, co nam się mniej podoba. Ja na przykład nie wyglądam dobrze w sukienkach z gołymi plecami, za to z chęcią podkreślam swoje nogi – uważam, że są bardzo kształtne”.

Proste, nieagresywne i bardzo korzystne – uwzględniające to, że się różnimy. Też chcesz się tego nauczyć? To nie takie proste. Po prostu nie mów:

  • „możesz wszystko, tylko od ciebie zależy twój sukces”

Zamiast tego powiedz: „W życiu warto próbować wszystkiego, aby odkryć to, co w czym czujemy się mocni. Ja uwielbiam pisać, twój ojciec świetne odnajduje się jako księgowy. Dzięki znalezieniu swojej dziedziny masz szanse na sukces”.

  • „każdy ma równe szanse, możesz zostać, kim zechcesz”

Zamiast tego powiedz: „Nie każdy ma równe szanse – jedni mają więcej możliwości, inni mniej. Ważne, żeby wykorzystać swoje do maksimum i cieszyć się efektami swojej pracy.”

  • „spróbuj, na pewno dasz radę”

Zamiast tego powiedz: „Spróbuj, kto nie próbuje, ten nie zyskuje. Nawet jeżeli ci się nie uda, to wiesz, że spróbowałaś i dałaś z siebie wszystko”.

Proste, a przede wszystkim prawdziwe. Zapomnij więc o utartych, górnolotnych frazesach i postaw na wspieranie mocnych cech. Zarówno u siebie, jak i u swoich dzieci.

ZOBACZ TEŻ: Macierzyństwo - jak być pracującą mamą?


Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij