REKLAMA

Ministerstwo samotności: tkwię w nieudanym związku bo boję się samotności - jak sobie z tym poradzić?

„Trudno tak razem być nam ze sobą, bez siebie nie jest lżej” – śpiewała Edyta Bartosiewicz o sytuacji tak dobrze nam znanej. Co z tym robić?

ministerstwo samotnosci

Pisze Czytelniczka: „Od dłuższego czasu tkwię w nieudanym związku. Kilka razy już odchodziłam, ale potem dopadał mnie taki potworny lęk przed samotnością, taki smutek, że zapominałam o tym, co było złe, i wracałam. A potem było znowu źle, właściwie jeszcze gorzej, i ponownie uciekałam. I znowu wracałam z tego samego powodu, co poprzednio. Ja wiem, jak to brzmi, ale po prostu nie potrafię się uwolnić i boję się samotności. Teraz właśnie zbieram siły do odejścia, tym razem ostatecznego. Co robić, żeby nie wracać?”.

Przyszło mi do głowy, że znajdujesz się w bardzo podobnej sytuacji jak osoba uzależniona, która próbuje powiedzieć sobie: „Stop. Od dzisiaj nie piję”. Toksyczne związki potrafią uzależniać tak samo, jak toksyczne substancje, dlatego może nie będzie od rzeczy skorzystać z porad fachowców od wychodzenia z nałogu. Potrzebna Ci jest dobrze przemyślana STRATEGIA.

Przede wszystkim abstynencja – czyli nie kontaktujemy się z naszą trucizną, nie przejeżdżamy pod jego oknami, nie stalkujemy w mediach społecznościowych. Po drugie, warto pomyśleć o zagospodarowaniu sobie czasu. Toksyczny związek, podobnie jak używki, pochłania mnóstwo czasu i energii. Kłótnie, godzenie się, seks, obrażanie się, martwienie się o to, co on teraz sobie myśli i gdzie jest, kombinowanie, co mu się powie, kiedy wróci, trzaskanie drzwiami, godzenie się, seks, wyprowadzanie się, wprowadzanie się. Biorąc pod uwagę, że jeszcze trzeba chodzić do pracy, to praktycznie mamy zapełniony calutki dzień. Kiedy zabraknie nam tego elementu, zostaje morze czasu, który trzeba jakoś wypełnić, aby zagłuszyć te obsesyjne myśli.

Co doradzają na przykład broszury Anonimowych Alkoholików? Otóż proste rzeczy, które pomogły setkom tysięcy uzależnionych. Na przykład spacery (myślałaś o zaadoptowaniu psa?), czytanie, zwiedzanie miejsc typu galerie czy muzea, zajęcie się od dawna zaniedbanymi czynnościami (porządek w dokumentach, w szufladach, w pawlaczu), znalezienie sobie nowego hobby, powrót do dawnych pasji (może kiedyś lubiłaś pisać albo szyć?), zapisanie się na jakiś kurs, podjęcie się działania na rzecz innych ludzi, zadbanie o swój wygląd i kondycję.

Specjaliści kładą też nacisk na zadbanie o siebie. Pilnujmy tego, żeby się dobrze odżywiać, wysypiać, nie wchodzić w konflikty. Gdy jesteśmy zmęczone, głodne, zestresowane – nasza wola wytrwania bez narkotyku w postaci toksycznego partnera może słabnąć. Przede wszystkim jednak pamiętajmy o tym, że towarzystwo innych, życzliwych ludzi może pełnić funkcję terapeutyczną. Większość z nas ma przecież rodziny, mamy przyjaciół i koleżanki. Schowajmy dumę do kieszeni i odezwijmy się nawet do tych, które nam wcześniej powtarzały: „Weź, dziewczyno, ogarnij się, to nie jest facet dla ciebie”. Ważne, aby przetrwać ten pierwszy okres najgłębszej tęsknoty, a potem, gdy ból troszkę zelżeje, przyjdzie czas na analizy i refleksje.

Sprawdź też inne artykuły z serii "Ministerstwo samotności:

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA