REKLAMA

Ministerstwo samotności: o tym, dlaczego czasem warto zacząć od nowa

Ktoś (wiemy, kto) kiedyś powiedział, że nieważne, jak się zaczyna, ważne, jak się kończy. Ale to nie jest prawda. Początki są bardzo istotne i mogą decydować o powodzeniu całego przedsięwzięcia.

ministerstwo samotności fot. shutterstock.com

Czasem bywa tak, że od początku coś idzie nie tak i cały czas mamy pod górkę. Podejmujemy jakieś postanowienie, na przykład o diecie, i trafiamy na okres, kiedy to wszyscy organizują grille i nas na nie zapraszają. Łamiemy tę dietę i oczywiście czujemy się z tym fatalnie. Podobnie bywa z innymi postanowieniami czy planami, których z rozmaitych przyczyn, często zupełnie od nas niezależnych, nie dałyśmy rady zrealizować tak, jakbyśmy chciały. Może zamiast brnąć dalej w poczuciu coraz większego rozczarowania sobą, zrobić nowe otwarcie?

REKLAMA

Wiosna to świetny moment. Według badaczy do nowego otwarcia najlepiej nadają się tzw. punkty orientacji w czasie, czyli symboliczne daty kalendarzowe (początek roku, pierwszy dzień szkoły czy wiosny), albo jakieś daty istotne tylko dla nas (urodziny, rocznice). To są z psychologicznego punktu widzenia ważne momenty, bo w symboliczny sposób oddzielają stare od nowego. Możemy zamknąć za sobą przeszłość i rozpocząć nowy etap z czystym kontem. To wyzwala w nas nową energię i nową motywację. Nie śmiejmy się z noworocznych postanowień czy wiosennego otwarcia. Takie nowe początki naprawdę działają, bo te wspomniane już „punkty orientacyjne w czasie” pomagają nam uzyskać lepszą perspektywę. Bilans dokonywany w takich momentach odrywa nas od codziennych drobnostek i sprawia, że możemy inaczej spojrzeć na swoje życie. W końcu na co dzień nie dokonujemy podsumowań i nie zastanawiamy się nad przeszłością i przyszłością w głębszym znaczeniu tych słów. To taki świecki odpowiednik rozgrzeszenia i ulżenia swojemu sumieniu. Taka prawidłowość działa także w relacjach międzyludzkich. Warto obchodzić rocznice ślubu czy poznania się, bo to również stanowi taką magiczną granicę. Odrywamy się od codzienności, robimy podsumowanie, zyskujemy perspektywę i przypominamy sobie, o co nam chodzi. Przekreślamy stare urazy i rozpoczynamy nowy etap. I choć pewnie nas to w magiczny sposób nie zmieni, ale przecież warto sobie wciąż dawać nową szansę.

Sprawdź też inne artykuły z serii "Ministerstwo samotności":

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA