Ministerstwo samotności: jak żyć będąc pesymistką?

Cały czas nam się wmawia, że powinniśmy nauczyć się optymizmu, bo optymistom żyje się lepiej. Ale czy dla tych, którzy tego nie potrafią, jest jakaś nadzieja?

ministerstwo samotności Shutterstock.com

Jak ludzie mogą cieszyć się urlopem, skoro on trwa tak krótko? A w dodatku ledwo człowiek się otrząśnie po podróży, zorientuje się, że miejscówka różni się diametralnie od tego, czego się spodziewał, a zaraz trzeba się pakować na drogę powrotną i wracać do roboty” – mówi znajoma (nazwijmy ją Kasia). Kasia ma zawsze dotkliwą świadomość, że każda radość się kończy, wszystko może pójść niezgodnie z oczekiwaniami i właściwie nawet nie warto się niczym nadmiernie ekscytować. Kasię można nazwać pesymistką, malkontentką albo zwyczajną męczybułą, która potrafi zatruć sobie i swoim towarzyszom każdą przyjemność. Możemy Kasi współczuć, że nie jest radosną optymistką i wiele traci w życiu, ale możemy też przyjrzeć się jej uważnie, szczególnie jeśli same nosimy w sobie taką Kasię. Dzięki temu może zrozumiemy głębszy sens takiego podejścia do życia. Filozoficznie czy psychologicznie rzecz ujmując, pesymizm to postawa życiowa, która charakteryzuje się dostrzeganiem głównie negatywnych stron rzeczywistości, czyli doszukiwaniem się dziury w całym. Pesymista spodziewa się zwykle najgorszego, często uważa nawet, że życie jest pozbawione sensu. Bo i tak się kończy tak samo bez względu na to, jak się staramy.

REKLAMA

Życie pesymisty do łatwych nie należy, ale – jak się okazuje – ma też swoje plusy. Zgodnie z tym, co ustalili niemieccy badacze, pesymistom rzadziej zdarzają się poważne wypadki samochodowe. Być może jest tak, że w przeciwieństwie do optymistów, którzy wierzą, że „jakoś to będzie” albo „na pewno zdążę przed tamtym samochodem”, pesymiści zakładają zawsze najgorszy scenariusz, w związku z tym dokładniej sprawdzają auto przed jazdą i, nie ufając innym kierowcom, jeżdżą ostrożniej. Z innych, tym razem brytyjskich badań wynika, że przedsiębiorcy pesymiści mają o 25% wyższe dochody niż biznesmeni optymistyczni. Pewnie dlatego, że nie dają się ponieść głupkowatej optymistycznej euforii i nie inwestują ryzykownie. Przygotowani na rozmaite czarne scenariusze mają zawsze jakiś plan B, zamiast stawiać wszystko na jedną kartę. Podobno też układa im się lepiej w małżeństwach, bo nie oczekują, że będzie zawsze wspaniale, tylko dlatego, że myślą pozytywnie. Chociaż nie wykluczam, że ta ich druga połówka może na to patrzeć inaczej. Są też, według wielu badaczy, zdrowsi, bo się regularnie badają, podejrzewając, że ich organizm też im może wywinąć jakiś numer. Myślicie pewnie, że zaraz napiszę, że przynajmniej emocjonalnie optymiści wygrywają? Niezupełnie.

Psychologowie James Shepperd, Judith Ouellette i Julie Fernandez na łamach „Journal of Personality and Social Psychology” opublikowali badania, w których sprawdzali nastawienie psychiczne przed egzaminami studentów optymistów i pesymistów. Okazało się, że jednak bilans wypadł na korzyść pesymistów. Przewidywanie negatywnych scenariuszy pomaga się lepiej z nimi oswoić, opanować lęk przed porażką oraz zaakceptować sytuację, na którą nie mamy wpływu. Istnieją badania, z których wynika, że pesymiści widzą świat bardziej adekwatnie. No bo przecież prawda jest taka, że wszystko prędzej czy później się kończy, a każde życie kończy się przeważnie chorobą i śmier- cią. Ale dla naszego zdrowia psychicznego musimy sobie tę rzeczywistość trochę zakłamać. A pesymista nie. Czy to nie jest odwaga? I czy jeśli wbrew czarnym scenariuszom pesymiście przytrafi się coś dobrego, to radość nie jest większa niż radość optymisty, który tego oczekuje?

ZOBACZ TEŻ: 

Zobacz również:
Sprzęty, które przypominają narzędzia tortur. Niezrozumiały żargon i więcej niepisanych zasad etykiety niż w spa. Uczciwie trzeba przyznać, że siłownia nie zawsze jest przyjaznym i zachęcającym do wstąpienia środowiskiem. Jednocześnie jest jednym z najbardziej wartych regularnego odwiedzania miejsc. Dlatego tym miniprzewodnikiem po siłowni wyposażymy Cię w wiedzę i pewność, która pozwoli Ci poczuć się w klubie jak u siebie i zrozumieć, dlaczego masa ludzi czekała na ich ponowne otwarcie jak dzieci na wymarzone wakacje.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA