REKLAMA

Ministerstwo samotności: gdy nie ma z kim pogadać

Najważniejsza, moim zdaniem, mądrość życiowa brzmi: „W życiu nie można mieć wszystkiego, zawsze coś jest kosztem czegoś innego”. Porozmawiajmy o samotności.

ministerstwo samotnosci rys. Adam Quest/Motor Presse Polska

EKSPERTKA Beata Dżugaj Psycholog kliniczny, redaktorka Women’s Health i Men’s Health.

Dwa lata temu w Wielkiej Brytanii powołano Ministerstwo ds. Samotności. Okazało się bowiem, że samotność to jedna z najdotkliwszych plag i dotyka prawie 10 milionów mieszkańców. Wielka Brytania nie jest żadnym wyjątkiem, bo z badań wynika, że ta plaga dotyka też Francję, Niemcy i kraje skandynawskie. Może się komuś wydawać, że to tylko problem zachodnich społeczeństw. Niestety, nie jest tak dobrze.

Na podstawie danych Eurostatu z 2018 roku widzimy, że prawie co czwarte tzw. gospodarstwo domowe w Polsce jest jednoosobowe. I jest to trend rosnący. Prawie pięć milionów ludzi mieszka samotnie. Można dyskutować, jaki procent z nich to szczęśliwi single, a jaki ludzie osamotnieni, niekochani i nieszczęśliwi. Nie wiemy tego – możemy tylko przypuszczać, że to kwestia wieku tych osób.

W latach 80. ubiegłego wieku furorę robiła książka psychologa Ericha Fromma „Ucieczka od wolności”. Autor analizował zjawisko społecznej ewolucji człowieka w ostatnich wiekach, w ramach której ludzie stopniowo wyzwalali się z tradycyjnych więzów rodzinnych, społecznych, politycznych i religijnych, zyskując coraz więcej wolności indywidualnej. Ale, uwaga, uwaga, indywidualna wolność często stoi w opozycji do poczucia bezpieczeństwa. Bo człowiek jest przede wszystkim istotą społeczną i to więzi z innymi dają nam miłe poczucie, że jesteśmy ważni, warościowi, a w razie czego ktoś się o nas zatroszczy. Można powiedzieć, że współcześnie miotamy się między potrzebą niezależności a potrzebą bezpieczeństwa. Chcemy mieć i jedno, i drugie w maksymalnym stopniu, a często kończy się to dojmującym poczuciem osamotnienia.

Niestety, ale dobre relacje z ludźmi wymagają zaangażowania, czasu, energii, a to często stoi w konflikcie z naszym indywidualnym interesem. Mówi nam się, że powinniśmy iść za głosem serca, za marzeniami, samorealizować się. „Nie będziecie mi mówili, jak żyć!” – wykrzykujemy do krewnych. Zrywamy więzi z przyjaciółmi z dzieciństwa, bo już z nich „wyrośliśmy”, albo wkurzają nas ich poglądy. Coraz łatwiej rozstajemy się z partnerami, którzy nie spełniają naszych oczekiwań. Ale przecież jesteśmy istotami społecznymi. Wie to nasz mózg, psychika, wie to nasze ciało. Bez bliskich relacji na dłuższą metę zaczynamy chorować. Przestają działać znieczulacze w postaci fanatycznego oddania się pracy czy przyjemnościom. Trzeba w końcu spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć sobie, że coś poszło w naszym życiu nie tak. Ale chyba jeszcze nie jesteście w takim momencie. Jeszcze jest czas, żeby nadrobić zaległości. Tylko pospieszcie się.

Uwaga! Ponieważ samotność, to przede wszystkim brak kogoś, z kim można pogadać o swoich problemach, dlatego specjalnie dla Was tworzymy takie miejsce. Piszcie do nas na adres: [email protected], a w kolejnych odcinkach będziemy omawiać trudne sprawy, o jakich piszecie (oczywiście, szanując Waszą prywatność). Założymy zamkniętą grupę na FB?


Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA