Ministerstwo samotności: co, gdy on ma zaburzenia osobowości

Huśtawka emocjonalna, jaką może nam zafundować partner cierpiący na zaburzenia osobowości, sprawia, że przestajemy czuć się sobą, spada samoocena i wiara we własny osąd rzeczywistości. To ważne, żeby zrozumieć, co nam się przytrafiło.

ministerstwo samotności fot. Shutterstock.com

"Kiedy się w nim zakochałam, to wydawał się po prostu ideałem. Dopiero po pewnym czasie zauważyłam, że coś jest nie tak. Trudno to ująć w słowa, ale byłam ciągle w jakiejś huśtawce emocjonalnej. Raz było cudownie, romantycznie i wspaniale, później on nagle znikał albo mówił do mnie okropne rzeczy. I kiedy buntowałam się, to słyszałam, że jestem histeryczką i że to moja wina. W którymś momencie nie wiedziałam, czy to coś ze mną jest nie w porządku czy z nim. Staram się wyjść z tego związku, ale czuję się jak rozjechana przez walec” – pisze Maja. Oczywiście jestem daleka od stawiania diagnoz na odległość, a zwłaszcza po wysłuchaniu tylko jednej strony, ale ta wypowiedź jest bardzo charakterystyczna dla osób, które są w związku z partnerem o zaburzonej osobowości.

REKLAMA

Problem polega na tym, że najtrudniej dostrzec rzeczywisty obraz drugiej osoby z bliskiej odległości, jako że jesteśmy swego rodzaju psychologicznymi dalekowidzami. Łatwiej nam po amatorsku zdiagnozować związek przyjaciółki, niż zobaczyć, że my same w naszym związku jesteśmy ofiarą na przykład manipulanta. Unikanie głębszych relacji z innymi, emocjonalny chłód, nadwrażliwość na krytykę, manipulowanie innymi, zawyżona samoocena, potrzeba admiracji, brak empatii, arogancja, oczekiwanie specjalnego traktowania – wszystko to powinno nas zaniepokoić. Cechy, które mogą nam wydawać się dziwactwami albo trudnym charakterem, bywają przejawem zaburzonej osobowości, ale przecież nikt nie wymaga od nas przeszkolenia psychologicznego, zanim wejdziemy w relację. A zaburzenia osobowości są częstsze, niż myślimy: według psychiatrów mniej więcej jedna osoba na 20 ma łagodną postać zaburzenia osobowości. Tylko u 2% występuje problem wymagający jakiejś formy terapii, ale to i tak sporo.

Co to są zaburzenia osobowości? Otóż nie jest to choroba psychiczna, tylko nieprawidłowy rozwój osobowości: zespół trwałych cech charakteru, wzorców funkcjonowania, myślenia, nawiązywania relacji z otoczeniem, które w sumie prowadzą do cierpienia zarówno samej jednostki, jak i ludzi z nią związanych. Te wzorce tworzą się już we wczesnym dzieciństwie, przeważnie jako skutek nieprawidłowych relacji z opiekunami. Działają jako mechanizm obronny, który pomaga przetrwać dziecku w dysfunkcyjnym otoczeniu. Niestety, w dorosłym życiu taka osoba nadal powtarza te zachowania, bo już nie potrafi funkcjonować inaczej. Problem polega na tym, że ludzie cierpiący na takie zaburzenia rzadko sami z własnej woli zgłaszają się na terapię, bo nie mają pojęcia, że coś jest z nimi nie tak. Za swoje niepowodzenia w życiu i w relacjach obwiniają innych ludzi. Dopiero gdy do tych problemów dołącza depresja, to jest szansa, że poproszą o pomoc specjalistę.

Bardzo trudno być partnerem takiej osoby, bo człowiek nie wie, na czym stoi. Osoba o zaburzonej osobowości może być na początku fascynująca, emocjonalna, pełna fantazji i uwodzicielska, co nadaje związkowi wysoką temperaturę i wydaje się romantyczne. Samo przyciąganie i oddalanie, typowe dla osobowości unikających, też jest elementem podtrzymującym miłosną grę. Ale w którymś momencie pojawia się niepokój i poczucie, że to nie jest dobra dla nas relacja. Niestety, często ci zdrowi partnerzy mają tendencję do brania na siebie winy za problemy w związku. Jednak jeśli związek sprawia, że czujesz się bezwartościowa, cierpisz – to czas na zdecydowane kroki. Jeśli chcesz dać szansę temu związkowi, możesz rozważyć wspólną terapię. Może też być ona pomocna, aby oczyścić sytuację, wyjaśnić wszystko, zro- zumieć się nawzajem i po prostu dobrze się rozstać.

ZOBACZ TEŻ: 30 życiowych pytań, które musisz sobie zadać

Zobacz również:
Sięgnięcie małpy okaże się wyzwaniem dla całego Twojego ciała, a zwłaszcza dla poczucia równowagi. To ćwiczenie, które świetnie nadaje się na rozgrzewkę przed przysiadami z naprawdę ciężką sztangą albo sprintem, ale też jest doskonałe samo w sobie – bo pozytywnie wpływa na koordynację ruchową, propriocepcję oraz zakresy ruchu w całym niemal ciele.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA