Mikrowyprawy: zrelaksuj się na łonie natury

Przygoda nie leży na końcu świata. Przygoda leży w głowie. Dlatego nawet tuż za domem możesz przeżyć emocje w skali makro.

Kobieta na hamaku z książką fot. shutterstock.com

Nie da się ukryć, że minęły już czasy wielkich odkrywców. Nawet K2 skapitulowało ostatniej zimy. To wszystko jednak nie znaczy, że jesteśmy skazani na poruszanie się wyłącznie utartymi ścieżkami. Zapraszamy Cię w podróż - zobacz, na czym polegają mikrowyprawy.

REKLAMA

Czym są mikrowyprawy?

Kulturowy i cywilizacyjny kostium może być bardzo silny, ale potrzeba obcowania z naturą jest w nas zakorzeniona jeszcze głębiej. I można do niej dotrzeć nawet wtedy, jeśli ostatnim wspomnieniem związanym z noclegiem pod gwiazdami jest ten straszliwy biwak z rodzicami, gdy tak strasznie lało i cięły komary, gdy obiecałaś sobie, że „już nigdy więcej”. Jasne, zaraz, tylko po co do tego wracać? „Przebywanie na łonie natury to jak powrót do domu. Daje uczucie spokoju, odprężenia. Odpoczywa słuch przeciążony miejskim hałasem, relaksuje się mózg przeładowany informacjami, a nasze ślepnące od ekranów oczy łapczywie piją soczystą zieleń” – mówi Joanna Długowska, od lat popularyzująca koncepcję mikrowypraw, czyli krótkich wycieczek umożliwiających obcowanie z przyrodą bez wielkich kosztów i długotrwałych przygotowań. Nawet bez urlopu.

Mikrowyprawy - jak zacząć?

„Tuż koło nas jest prawdziwe eldorado, genialne miejsca, w których wciąż można spotkać dzikie zwierzęta. Choćby bobry w samym centrum Warszawy. Musimy tylko mieć otwartą głowę i zejść ze szlaków, którymi automatycznie poruszamy się każdego dnia. Chcieć sprawdzić, co jest na końcu ścieżki, której początek mijamy każdego dnia” – zachęca Długowska.

Pamiętaj, że w tym wszystkim nie chodzi o survival. To ma być przyjemność. Kluczem do tego, aby cieszyć się wyrwaniem z macek cywilizacji, jest stopniowe przyzwyczajanie się do dzikiej przyrody. „Jeśli nie mamy za sobą doświadczeń w noclegu pod gwiazdami, warto najpierw przespać się w śpiworze na balkonie albo w namiocie w ogrodzie. Wtedy przećwiczymy również samo rozbijanie i potem w terenie nie zaskoczy nas brak podstawowych umiejętności. No i koniecznie trzeba zabrać ze sobą zatyczki do uszu. W lesie spotkamy się z masą odgłosów, których nie ma w naszych domach. W połączeniu z wyobraźnią, która wyolbrzymia każdy szmer i szelest, potrafią utrudnić sen nawet ludziom, którzy mają za sobą już wiele nocy w terenie” – przekonuje Długowska.

Na pierwszych mikrowyprawach będziesz czuła się pewniej i bezpieczniej w towarzystwie, dlatego zaproś na wyprawę przyjaciółkę, którą będziesz mogła zapytać: „Słyszałaś to? Co to był za hałas?”. Zadbaj o to, by zabrać ze sobą ulubione jedzenie i picie, a także odpowiednie ubrania oraz sprzęt turystyczny. No i koniecznie sprawdź wcześniej prognozę pogody. Mikrowyprawy, owszem, nie wymagają wielkich przygotowań, ale to właśnie ta odrobina planowania sprawi, że będziesz mogła skupić się na przyrodzie i odpoczynku, a do domu wrócisz odstresowana i naładowana dobrymi emocjami.

ZOBACZ TEŻ: Jak wrócić do domu z wakacji bez niechcianej pamiątki

REKLAMA

REKLAMA

Mikrowyprawy na każdy czas

2h: Śniadanie na trawie

Zapomnij o samochodzie, autobusie, tramwaju czy metrze i idź do pracy na piechotę. Dzień wcześniej przyjrzyj się mapie i trasę opracuj tak, aby prowadziła przez jak najwięcej terenów zielonych. Przygotuj sobie kanapki, spakuj koc lub hamak. Rano zaparz tylko szybko kawę, herbatę czy co tam lubisz najbardziej, i ruszaj. W punkcie, który szczególnie Ci przypadnie do gustu, rozłóż wspomniany koc czy hamak i daj sobie czas na spokojne śniadanie. Koniecznie zdejmij buty, bo ten prosty zabieg daje wyjątkowe poczucie wolności. Zrób wszystko, co przybliży Cię do natury: oprzyj się o drzewo, pochodź boso po trawie, pogap się w niebo, poobserwuj ptaki, wiewórki, zatop się w mikroskopijnym świecie między źdźbłami trawy i zaobserwuj, ile tam się dzieje. Skup się na byciu tu i teraz – pod żadnym pozorem nie nadawaj na żywo, jak Ci przyjemnie, bo cały czar pryśnie. Zobaczysz, że frajda z takiego pikniku będzie większa niż z kolejnych serduszek na Insta.

1 dzień: Tam i z powrotem

Nocleg pod namiotem to niby żadna przygoda, ale cały myk polega na tym, żeby zrobić to nie w weekend, kiedy za miasto ruszają wszyscy, a w tygodniu. To kompletnie zmienia perspektywę i wyrywa z codziennego kieratu. Kiedy Twoi współpracownicy pakują się do metalowych puszek i ruszają na spotkanie korków, Ty chwyć plecak i wybierz się na bliskie spotkanie z przyrodą. Nie trzeba jechać daleko: dzikie miejsca często znajdują sięw granicachmiastlubtuż poza nimi. Szukaj ich na przykład wzdłuż rzek i zbiorników wodnych. Kolejnego dnia obudzą Cię pierwsze promienie słońca, a nie dźwięk budzika. I zobaczysz, że pojedziesz do pracy odstresowana, nawet jeśli z uwagi na małe doświadczenie biwakowe noc nie była najlepiejprzespana. Aże będziesz trochę pachnieć lasem? Właśnie o to chodzi, bo wyrwanie się ze schematu daje poczucie wolności. „Do dzisiaj pamiętam minę mojej szefowej, kiedy rano nakryła mnie w firmowej toalecie, gdy myłam po biwaku stopy w umywalce” – śmieje się Joanna Długowska.

3 dni: Tropem dzikich zwierząt

Jeśli masz do dyspozycji przedłużony weekend, możesz wybrać się z zespołem mikrowyprawy.com.pl na ekspedycję połączoną z tropieniem śladów dzikich zwierząt: żubrów, wilków, łosi, kozic czy świastaków. Uwaga – nie będziecie tylko szwędać się po lesie i gapić w ziemię. Na takiej wyprawie po prostu zanurzysz się w przyrodzie. Nauczysz się od doświadczonych ludzi, jak czytać las. Dowiesz się, jakie są zwyczaje poszukiwanych zwierząt. Na leśne ścieżki ruszysz również w nocy, kiedy słuch się wyostrza i każdy szmer oraz szelest nabiera poważnego wydźwięku. „Pomimo tego, że w lesie nocą bywałam już wiele razy, za każdym kolejnym wciąż trochę się boję. To jednak taki fajny, potrzebny, a nie paraliżujący strach. A już w momencie, gdy wyjemy, a one nam odpowiadają, bo i tak się zdarza, po plecach przechodzą prawdziwe ciarki. To instynktowna, wynikająca z głębi naszej natury reakcja, której nie da się kontrolować” – mówi Joanna Długowska.

REKLAMA

Leave no trace, czyli rób to z głową

Bez śladów

Miejsce biwaku zostawiamy w takim stanie, w jakim je zastaliśmy. Nie zrywamy kwiatów, nie budujemy szałasu, nie bierzemy nic na pamiątkę.

Śmieci do worka

Zabieramy ze sobą wszystkie śmieci, nawet te organiczne. Tak, nie rzucamy za siebie skórki od banana, bo „przecież się rozłoży”.

 

Tylko z szacunkiem

Na łonie przyrody jesteśmy w gościach. Zachowujemy więc ciszę i traktujemy z szacunkiem wszystkie zwierzęta oraz ludzi.

Ostrożnie z ogniem

Zasadą jest, że gotujemy na kuchence turystycznej. Ogniska palimy tylko w wyznaczonym miejscu i nie dla rozrywki (trzeba na nie zbierać drewno).

Unplugged

W czasie mikroprzygody wyłączamy smartfony. I nie oznaczamy miejsc, które udało nam się odkryć, żeby nie pojawiły się tam nagle tłumy.

Zobacz też: Dlaczego komary częściej gryzą kobiety w ciąży?

Zobacz również:
Zmień perspektywę i zamiast nadal pędzić, wyraźnie zwolnij. Z pożytkiem dla formy i siły psychiki.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA