[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Listopadowy numer Women's Health już w sprzedaży!

Naukowcy już wiedzą, jaki jest związek między tym, co jemy, a alzheimerem, skłonnością do tycia czy depresją. I na dodatek z większości przypadków możemy wyleczyć się sami.

Jennifer Lopez

Homo bacteriensis - tak według naukowców powinien nazywać się nasz gatunek, bo oprócz własnych komórek nosimy w sobie niezależny organizm - około 1,5 kg bakterii i innych mikroorganizmów. I choć żyjemy sobie zgodnie od paru milionów lat, to dopiero od kilku wiemy, jaki jest skład naszej mikrobioty jelitowej, bo o niej mowa.

Naukowcy od dawna podejrzewali, że jest ścisła korelacja między tym, co i jak jemy, a tym, jak działa nasza głowa (brzuch jest w końcu nazywany drugim mózgiem), ale jej mechanizm był dotąd nieznany. W końcu odkryto powiązania między dobrostanem bakterii w brzuchu a skłonnością do licznych chorób, nadwagi czy depresji. Dowiedziono, że bakterie produkują metabolity, które są dla naszego zdrowia absolutnie bezcenne; należą do nich m.in. neurotransmitery, takie jak serotonina. Tak, tak, nasze poczucie zadowolenia z życia zależy od zadowolenia naszych bakterii! One pracują dla nas, a my powinniśmy dla nich, ale jak zaczynamy podkopywać ich funkcjonowanie, jedząc byle co i byle jak, to one odpłacają się nam pięknym za nadobne.

Każdy z nas ma unikatową mikrobiotę, której skład zależy od wielu czynników – od tego, czy dziecko przyszło na świat w sposób naturalny, czy było karmione mlekiem matki, czy do 3. roku życia nie było faszerowane antybiotykami. Flora rośnie i starzeje się razem z nami, a na jej skład w życiu dorosłym największy wpływ mają przyjmowane leki i odpowiednia dieta.

Mikrobiota nie znosi przetworzonej żywności. Przez miliony lat jedliśmy tylko świeże produkty, które dopiero co były zerwane, zebrane lub upolowane. Jedliśmy też pokarmy lekko fermentowane, bo nie było przecież lodówek. I takie jedzenie – proste, świeże, sfermentowane – lubią jelitowe bakterie. Nasze babcie przechowywały żywność dzięki takim technikom, jak kiszenie, suszenie czy peklowanie. Dzisiaj do wszystkiego dodawane są konserwanty i środki antypleśniowe.

I chociaż większość produktów na sklepowych półkach spełnia unijne normy, to musimy pamiętać, że zostały one wprowadzone dla dobra producentów żywności, a nie nas, konsumentów. Dlatego zwracajmy większą uwagę na to, co wkładamy do sklepowego koszyka. Mamy nadzieję, że wyniki naszego plebiscytu ułatwią Ci wybór.

Redaktor naczelna Women's Health

Aneta Martynów

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij