Lily Collins – dieta i ćwiczenia odtwórczyni Emily w Paryżu

Gwiazda jednego z najpopularniejszych seriali Netflixa stara się prowadzić normalny, zdrowy i zrównoważony tryb życia.

Lily Collins Fot. Materiały prasowe Netflix

Gwiazda „Emily w Paryżu”, Lily Collins regularnie dostarcza za pośrednictwem mediów społecznościowych urodowe inspiracje  (tych kultowych brwi nie trzeba przedstawiać!), ale jest także orędowniczką miłości własnej.

Po przezwyciężeniu zaburzeń odżywiania, które rozwinęły się u niej w wieku nastoletnim, aktorka w końcu nauczyła się kochać skórę, w której żyje. Oznaczało to ustanowienie reżimu żywieniowego i treningowego, który skupia się na jednej rzeczy: równowadze.

„Wyznaję ideę clean eating. Uwielbiam kurczaka, ryby, warzywa i zboża, takie jak komosa ryżowa, ale nie jem czerwonego mięsa. Unikam przetworzonej żywności. Bardzo ważne jest dla mnie pozyskiwanie jedzenia od lokalnych rolników; gdy dorastałam na angielskiej wsi, był to sposób na życie, a nie modny trend” – powiedziała w wywiadzie.

Wszystko to nie oznacza jednak, że Lily nie pozwala sobie na dietetyczne grzeszki…

„Od czasu do czasu skuszę się też na deser, kiedy wychodzę z przyjaciółmi. Ale na co dzień chcę dawać mojemu ciału to, czego potrzebuje, aby być najlepszą wersją siebie” – powiedziała aktorka.

„Kiedy już szaleję, zwykle jem to, co sama upiekłam – dzięki temu mam zarówno fizyczną, jak i emocjonalną satysfakcję.” — powiedziała gwiazda.

„Nie jestem na diecie bezglutenowej ani wegańskiej, ale uwielbiam sama piec - ze względu na poczucie spełnienia, jakie daje mi tworzenie czegoś pysznego i zdrowego. Robię wszystko, od pączków poprzez torty urodzinowe, a kończąc na chlebku bananowo-orzechowym. Był czas, kiedy nie pozwalałam sobie na smakowanie tego rodzaju potraw, nie mówiąc już o ich przyrządzaniu. Dziś piekę od serca. Wkładam w to miłość, która od razu do mnie wraca” – kontynuowała Lily.

Aktorka, której zawodowe resume obejmuje między innymi rolę u boku Zaca Efrona w filmie biograficznym Netflixa „Podły, okrutny, zły”, podobne zasady stosuje w przypadku ćwiczeń: wszystko z umiarem.

„Jestem zodiakalną Rybą, więc uwielbiam pływać, kiedy tylko mogę. W liceum byłam w drużynie lekkoatletycznej i nienawidziłam tego, ale teraz lubię w samotności pobiegać, słuchając mojej muzyki” – powiedziała w rozmowie.

„Ale to, co kocham najbardziej, to Body by Simone. Jest to metoda łącząca działanie wzmacniające i ujędrniające. Trenuję tam prywatnie z trenerem, robimy izometrię i ruchy baletowe. To nie jest CrossFit, ale trening daje popalić.”

Aktorka jest także wielką zwolenniczką codziennego ruchu, zarówno ze względu na korzyści psychiczne, jak i fizyczne.

„Szczerze mówiąc, każdego dnia staram się być w jakiś sposób aktywna: to mój czas, aby zniknąć i być we własnym świecie – dodała. – Fajnie jest też przekraczać granice tego, do czego myślałam, że nie jestem zdolna. Oczywiście, jeśli jestem w podróży lub bardzo zmęczona, daję organizmowi odpocząć. Kiedyś czułam się winna, jeśli opuściłam trening, ale teraz oznacza to po prostu, że życie oferuje mi rzeczy, które chcę robić zamiast tego. Te hantelki nie uciekną, a nowe doświadczenia – mogą!”

Uwielbiamy takie podejście do życia, Lily!

REKLAMA