[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Krytycyzm - skąd się to bierze?

Jeżeli uważasz, że inteligentna kobieta powinna mieć krytyczny stosunek do wszystkiego, to grubo się mylisz i w dodatku sama sobie szkodzisz. Wyluzuj, usiądź wygodnie w fotelu i przyjrzyj się światu z uśmiechem.

fot. shutterstock

Znacie takie charakterystyczne uniesienie brwi, które wystarczy za tysiąc słów? Oczywiście możemy udawać, że nic złego nie miałyśmy na myśli, ale osoba, w stosunku do której brew została użyta, doskonale będzie wiedziała, o co chodzi. Jeżeli osądzanie innych ludzi miałoby mieć twarz, to właśnie taką. Pełno jest dookoła takich krytykantów. Muszą mieć wyrobiony sąd na temat każdej osoby i na temat każdego wydarzenia: począwszy od wyglądu koleżanek („Musisz coś zrobić z tym kolorem włosów, postarza cię”), przez dietę („Nie możesz jeść tyle słodyczy”), po ich poglądy polityczne („Chyba żartujesz, naprawdę głosowałaś na tych idiotów?”).

Ich krytyczny mózg pracuje cały dzień, np. w pracy, kiedy głośno, przy wszystkich pouczają kolegę, który popełnił błąd („Wydawałoby się, że dorosły facet powinien wiedzieć takie rzeczy…), albo siedząc w restauracji i spoglądając na ludzi przy sąsiednim stoliku („Co za wiocha, jedzą spaghetti widelcem i łyżką”). Jeżeli rozpoznajesz się w tym portrecie, to pozwól sobie powiedzieć, że taki sposób patrzenia na świat przyniesie Ci zdecydowanie więcej szkody niż pożytku.

REKLAMA

Uwaga, sąd idzie

Jak większość instynktownych zachowań wytworzonych w procesie ewolucji ta nasza skłonność do szukania dziury w całym miała niegdyś służyć chronieniu nas przed niebezpieczeństwem. W badaniu opublikowanym w „The Journal of Neuroscience” badacze skanowali mózgi osób, którym demonstrowano serię fotografii twarzy, przez 30 milisekund każdą. Naukowcy odkryli, że pewna część jądra migdałowatego, odpowiedzialna za przetwarzanie emocji, takich jak strach, uaktywniała się podczas oglądania ludzkich twarzy w zależności od tego, czy badani uznawali je za godne zaufania czy nie. Ta stara struktura w mózgu jest dowodem na to, jak naturalne jest dla nas, istot ludzkich, krytyczne spojrzenie na rzeczywistość, które pomagało nam oceniać innych ludzi oraz sytuację jako bezpieczną lub nie.

Nasza krytycznie uniesiona brew na widok gościa w sandałach ze skarpetami jest pozostałością po tamtych czasach, aczkolwiek trudno tu się dopatrzeć ratowania życia. Badanie wskazuje, że nasze pierwsze wrażenie formuje się w mgnieniu oka, zanim jeszcze w pełni zarejestrujemy, jak ta osoba rzeczywiście wygląda. Potem, kiedy przyjrzymy się twarzy tej osoby, formułujemy ogólny sąd na temat tego, jaka ta osoba prawdopodobnie jest i jak się prawdopodobnie zachowa.

Gwoli informacji, twarze o wysoko umieszczonych brwiach i wystających kościach policzkowych wydają nam się bardziej godnie zaufania. Jeżeli urodziłaś się wyposażona w ten instynktowny krytycyzm, doskonale wiesz, jak media społecznościowe ułatwiają realizowanie go. Nie mówimy tylko o zwykłym chamskim hejcie – to jest osobna kategoria zwierzaków sieci. Ale praktycznie każde forum, każda dyskusja pod artykułami czy postami przeradza się w festiwal radosnej twórczości osób, które koniecznie muszą wyrazić swoją opinię, a ta bardzo często jest boleśnie krytyczna.

Podam przykład – jest na FB grupa Zaginione/znalezione zwierzęta. Ludzie informują się tam nawzajem i wrzucają fotki psich i kocich zbiegów. Akcja godna pochwały, ale zawsze znajdzie się jakiś/aś mądrala, która uznaje za stosowne pouczyć: „Jeżeli widziała Pani psa przy drodze, to powinna go Pani zabezpieczyć i zawiadomić odpowiednie służby. Co za nieodpowiedzialność!”.

„Internet daje nam nieograniczone możliwości oceniania ludzi dookoła nas – mówi Gabrielle Bernstein, która napisała książkę na ten temat - „Judgment Detox” (Deteks od osądzania). – Mamy coraz większy dostęp do siebie nawzajem, co czyni prawie każdego z nas osobą publiczną. Mamy głos i nie wahamy się go użyć w celu wyrażenia opinii, gdzie tylko się da. Od nas zależy, czy chcemy być mili czy raczej dać upust swojemu krytycyzmowi”.

A opinie w internecie mają potężną siłę rażenia. Kiedy krytykuje nas koleżanka w cztery oczy, jest to przykre, ale radzimy sobie jakoś. Natomiast gdy krytyka jest publiczna, w internecie, ma siłę rażenia tajfunu.

Co jakiś czas docierają do nas opowieści o nastolatkach, które usiłowały popełnić samobójstwo, czego powodem był hejt w wykonaniu kolegów i koleżanek z klasy. Nikt nie mówił tym dzieciom, że krytyczne uwagi sprawiają innym przykrość? Pewnie nie, bo dzieci naśladują dorosłych.

Złośliwe dziewczyny

Według zgodnej opinii psychologów złośliwe komentarze czy ironicznie uniesione brwi sygnalizują, że to raczej złośliwiec ma problem ze sobą. A co gorsza, im częściej wylewamy swój jad i żółć, tym bardziej czujemy się nieszczęśliwi.

W badaniu opublikowanym w „Journal of Personality and Social Psychology” poproszono uczestników, aby pogrupowali innych według cech pozytywnych i negatywnych. Badacze z Wake Forest University w Północnej Karolinie odkryli, że im bardziej pozytywnie badana osoba oceniała innych ludzi, tym większe prawdopodobieństwo, że sama była pozytywną osobą. Szczęśliwszą, pogodniejszą, bardziej stabilną i skłonną do zachowań altruistycznych. Natomiast ci, którzy byli krytyczni w ocenach innych ludzi, częściej przejawiali zachowania narcystyczne, aspołeczne i byli mniej stabilni emocjonalnie.

Psycholodzy są zgodni, że oceniając innych krytycznie, w jakiś sposób odnosimy się do siebie. Jest to forma negatywnych porównań. Skoro twierdzę, że ktoś postępuje źle, to jednocześnie sugeruję, że ja to robię lepiej. Na tyle lepiej, że daję sobie prawo do oceniania go. Ironizując, krytykując i wyzłośliwiając się na innych, próbują podbudować swoją samoocenę. Ale to nie działa. A raczej działa w zupełnie przeciwny sposób.

Być może jesteś dumna z tego, że umiesz krytycznie spojrzeć na rzeczywistość i niełatwo Cię wziąć na plewy. Być może uważasz, że chwalenie czy komplementowanie innych jest obłudne, skoro wcale tak nie myślisz. Ale spójrz na to z innej strony. Nie jesteś Okiem Opatrzności. Nie jesteś w stanie zobaczyć całej prawdy o świecie i innych ludziach. Sama wybierasz te wycinki rzeczywistości, na których skupiasz swoją uwagę. Jeżeli chcesz widzieć tylko brzydotę tego świata, to proszę bardzo, ale wiedz, że to zatruwa duszę i zaraża brzydotą Ciebie.

Inne okulary

W swojej książce Bernstein opisuje, że gdy zdała sobie sprawę, jak bardzo jest krytyczna wobec świata i innych ludzi, postanowiła się tego oduczyć.

„Sabotowałam swoje życie, osądzając wszystkich dookoła. Traciłam przyjaźnie, niszczyłam swoje związki. Ale na szczęście znalazłam sposób, jak z tego wyjść” – przyznaje.

Bernstein przedstawia swój plan detoksu od osądzania. Obejmuje on przepracowanie tego, co jest rzeczywiście Twoim problemem („Dlaczego właściwie wyzłośliwiam się na Gośce? A może tak naprawdę jej zazdroszczę?”), codzienne pozytywne mantry oraz prowadzenie dziennika pozytywnych zdarzeń. Jeżeli wydaje Ci się to trochę naiwne, to uwierz, że od takich drobnych kroków zaczyna się każda zmiana zachowania, które jest destrukcyjne.

Przede wszystkim autodiagnoza, czyli ustalenie, czemu właściwie tak mnie denerwuje dana osoba czy zjawisko. I przyznanie się samej przed sobą, że coś Cię gryzie od środka. A następnie umówienie się ze sobą, że równie dobrze możesz patrzeć na innych w pozytywny sposób. I doprawdy, wcale nie musisz mieć opinii na każdy temat.

A jeżeli wszystko inne zawiedzie, przypomnij sobie radę babci: „Jeżeli nie możesz powiedzieć czegoś miłego, to lepiej nic nie mów”.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij