Koniec ery roznegliżowanych Aniołków Victoria’s Secret

Victoria’s Secret rezygnuje z Aniołków na rzecz sportsmenek, modelek plus size i aktywistek. To rewolucyjna zmiana dla marki słynącej z corocznych pokazów bielizny prezentowanych przez top modelki i krytykowanej od lat za promowanie wyidealizowanego obrazu kobiecego ciała.

victorias secret fot. shutterstock.com

W 2018 roku marka Victoria’s Secret pod wpływem krytyki i coraz większej popularności ruchu body positivity zrezygnowała ze swoich corocznych słynnych pokazów mody, podczas których najpopularniejsze top modelki z przyczepionymi do pleców imponującymi skrzydłami (stąd ich nazwa "aniołki") prezentowały najnowsze kolekcje marki oraz ekskluzywne biustonosze tzw. Fantasy Bra, czyli modele ozdobione kamieniami szlachetnymi i złotem (najdroższy wyceniono na 15 milionów dolarów).

Pierwszy pokaz Victoria’s Secret Fashion Show odbył się w 1995 roku. Sześć lat później wydarzenie po raz pierwszy transmitowano w telewizji - show zgromadziło przed telewizorami 12,4 miliona widzów. Od tego czasu każdy kolejny pokaz był przygotowywany z coraz większa pompą: show uświetniały występy największych gwiazd muzyki, a wśród publiczności nie brakowało najpopularniejszych celebrytów. Aniołki olśniewały urodą, rozdawały uśmiechy i posyłały całusy do publiczności, a wstawki "zza kulis" pokazywały je jako wyluzowane dziewczyny z sąsiedztwa.

REKLAMA

Nowe czasy

Bielizna VS stworzona była jedynie dla wąskiego kręgu klientek, pozostawiając całą resztę kobiet bez możliwości wyboru produktów dopasowanych do ich ciał.

Sposobem na przełamanie stereotypów i zjednanie sobie publiczności, która coraz mniej przychylnie patrzyła na tego typu występy, miały być m.in. nagrania, w których Aniołki prezentowały swoje talenty i zainteresowania. I owszem inteligencji nie można im odmówić, ale w drugiej dekadzie XXI wieku było to zdecydowanie za mało.

Spadały nie tylko słupki oglądalności, ale i sprzedaży. Jak podaje stacja CNN, w 2015 roku udział tej marki w rynku bieliźniarskim w USA sięgał aż 32%, ale już w 2020 roku spadł do 19%. Przyczyn spadku jest zapewne wiele, jednak komentatorzy podkreślali, że marka Victoria’s Secret nie dopasowała się do zmieniającego się świata mody. Od lat krytykowana była za promowanie zbyt wyidealizowanego obrazu kobiecego ciała. Ich bielizna stworzona była jedynie dla wąskiego kręgu klientek, pozostawiając całą resztę kobiet bez możliwości wyboru produktów dopasowanych do ich ciał. W międzyczasie tę lukę wypełniały powstające jak grzyby po deszczu kolejne firmy bieliźniarskie, których asortyment spełniał też oczekiwania kobiet o kształtach mniej lub bardziej odbiegających od figur Aniołków.

Gdy marka Victoria’s Secret w 2018 roku zdecydowała się w końcu zrezygnować ze swoich pokazów, zakończyła się pewna era. Dla wielu był to krok w dobrą stronę, dający nadzieję, że jednak świat mody w końcu bierze pod uwagę wszystkie kobiety, nie tylko te w rozmiarze S.

ZOBACZ: Pokazy Victoria's Secret nie będą już transmitowane w telewizji

Aktywistki, nie aniołki

W końcu po czterech latach od ostatniego pokazu firma zdecydowała się na kolejny krok: Aniołki zastępuje nowa siedmioosobowa (póki co) grupa ambasadorek zwana "VS Collective". To aktywistki znane ze swojej pracy na rzecz równości płci i ruchu body positivity, które reprezentują nie tylko różne typy figur, ale też różne tożsamości płciowe. Najczęściej spośród nich wymienia się piłkarkę nożną, członkinię reprezentacji Stanów Zjednoczonych - Megan Rapinoe, która ma na koncie nie tylko sukcesy sportowe. Rapinoe jest też aktywistką LGBTQ+, która od wielu lat otwarcie walczy z nierównościami w sporcie.

Nowe ambasadorki to aktywistki znane ze swojej pracy na rzecz równości płci i ruchu body positivity, które reprezentują nie tylko różne typy figur, ale też różne tożsamości płciowe.

Kolejną sportsmenką zasilającą grupę siedmiu „VS Collective” jest chińska narciarka Eileen Gu, która jako pierwsza przedstawicielka Chin uzyskała tytuł mistrzyni świata w freeskiingu. W grupie nowych ambasadorek Victoria’s Secret znalazły się też: hinduska aktorka, producentka i przedsiębiorczyni Priyanka Chopra Jonas, modelka plus size Paloma Elsesser, aktorka, modelka i aktywistka Valentina Samapio, czarnoskóra modelka i aktywistka Adut Akech oraz dziennikarka i fotografka Amanda de Cadenet.

Ambasadorki nie mają zajmować się prezentowaniem produktów; ich główna działalność ma dotyczyć współpracy nad nowymi liniami produktów i treściami multimedialnymi, a także wspieranie spraw dotyczących kobiet w imieniu firmy. "Wierzę, że prawdziwa zmiana przychodzi od środka i że grupa zjednoczonych ludzi może zmienić kulturę. Cieszę się, że mogę być częścią tego niesamowitego kolektywu kobiet i wykorzystać swoje kreatywnych i zawodowych umiejętności, aby priorytetowo traktować autentyczną reprezentację kobiet i wspierać kierownictwo wyższego szczebla VS w ich misji napędzania zmian systemowych" - mówi Amanda de Cadenet.

ZOBACZ TEŻ: Wyzwanie na brzuch od Mirandy Kerr 

Damska bielizna... dla mężczyzn

Co ciekawe, Rapinoe jeszcze niedawno otwarcie krytykowała markę Victoria’s Secret, określając jej wizerunek jako "patriarchalny i seksistowski" oraz "odwołujący się do tego, czego pragną mężczyźni". W tym akurat miała sporo racji, gdyż założona w 1977 roku w San Francisco firma miała ułatwić dostęp do seksownej koronkowej bielizny kobiecej… mężczyznom. Jej twórca Roy Raymond po kilku próbach zakupu fikuśnej bielizny dla swojej żony (co w latach 70. nie było w pruderyjnych Stanach Zjednoczonych takie łatwe, gdyż koronkowa bielizna dostępna była w zasadzie tylko w sex shopach) wpadł na pomysł otworzenia sklepu, który by takie zakupy ułatwiał.

Dopiero w latach 90. XX wieku firma postanowiła zmienić strategię i sklepy, które przypadły do gustu mężczyznom, zmienić na takie, które pokochają także kobiety. Po kolejnych dwóch dekadach Victoria's Secret robi kolejny zwrot w stronę kobiet, a wspomniana już Rapinoe mówi: "Obserwując marki z branży kosmetycznej i modowej często czułam się wykluczona. Cieszę się, że mogę tworzyć przestrzeń, w której znajdzie się miejsce dla całego spektrum kobiet".

Zadanie, które stoi przed nowymi ambasadorkami, wydaje się więc podwójnie trudne, ponieważ wiele osób na "zmianę" wizerunku marki patrzy dosyć krytycznie. Z jednej strony firmie zarzuca się, że na tego typu działania zdecydowała się z dużym opóźnieniem i jedynie w obliczu kryzysu finansowego. Z drugiej strony jednak, w myśl powiedzenia "lepiej późno niż wcale", warto docenić, że mimo wszystko marka założona przez mężczyznę, by ułatwiać innym mężczyznom zakupy kusej kobiecej bielizny, obrała taki kurs. Ciekawe, jak ta historia się potoczy...

Zobacz również:
Moja trenerka ma na imię Anita. Nie istnieje w realu, więc mogę ją nazywać tak, jak chcę. To jedyny moment, kiedy wolno mi trochę się porządzić, bo od pierwszego gwizdka to Anita przejmuje stery i krok po kroku prowadzi mnie do życiowej formy. Z tej recenzji dowiesz się, czy Program Treningu Biegowego Polar to również rozwiązanie dla Ciebie.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA