[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Kiedy przepraszać i jak to robić zręcznie oraz z klasą [poradnik przepraszania]

Wszyscy znamy takie osoby, które cały czas przepraszają za to, że się urodziły i że żyją, i takie, którym słowo „przepraszam” nigdy nie przeszło przez usta. Między nimi jest jednak przestrzeń na normalność.

przeprosiny

Nie sądzisz, że powinnaś przeprosić?

1. Szczerze mówiąc, nie sądzę

Może warto się chwilę zastanowić, zanim pochopnie podejmiesz decyzję. Być może ktoś, kto poczuł się dotknięty Twoim zachowaniem, ma niżej niż Ty ustawiony próg „dotknięcia”? Być może trochę pokory i empatii byłoby na miejscu i ratowałoby sytuację?

2. Tak, dałam ciała

Psychologowie zwracają uwagę, że umiejętność przyznawania się do błędu jest cechą korzystnie wpływającą na nasze zdrowie psychiczne. Kiedy naprawdę świadomie przepraszamy, wcale nie zaniżamy swojej samooceny, ale przeciwnie – wzmacniamy ją.

Każdy robi błędy. No bo takie jest "C'est la vie"

1. Nie ma o co robić afery. No co, przecież przeprosiłam

 Kiedy przypadkiem nastąpisz komuś na nogę lub potrącisz kogoś na ulicy, odruchowo mówisz „przepraszam”, prawda? To się nazywa dobre wychowanie. Jednak w innych sytuacjach takie odruchowe przepraszanie nie zawsze się sprawdza.

Nie lekceważ drobiazgów Życiowa filozofia z mottem „Kochajcie mnie taką, jaka jestem”, może być trudna dla otoczenia, bo to działa w obie strony. Ty np. notorycznie spóźniasz się na spotkania i kwitujesz to zdawkowym „przepraszam”, a ktoś notorycznie nienawidzi spóźnialskich i w nosie ma Twoje „sorki”. Sytuacja jest patowa, a napięcie rośnie, bo ta druga osoba też twierdzi, że taka właśnie jest i trudno. Właśnie dlatego wymyślono savoir-vivre.

Po prostu zapytaj Uświadomienie sobie, co może dotknąć drugą osobę, jest pierwszym krokiem do bezkonfliktowego, społecznego bytowania. Rozumieją to świetnie Anglicy, którzy są autorami nieśmiertelnej maksymy: „Dżentelmen nie sprawia nikomu przykrości bez ważnego powodu”. Nie wiesz, o co jest foch? Po prostu zapytaj.

2. Trzeci raz przepraszam, a Ty ciągle swoje

Zawaliłaś coś grubego i doskonale rozumiesz, że winna jesteś przeprosiny. Dorosły człowiek wie, kiedy nabroił i że konsekwencje muszą być, prawda? Może i prawda, ale niechętnie przyjmowana, więc przepraszasz dla świętego spokoju. Przynajmniej tak to wygląda dla innych.

Miejmy to już za sobą Przeprosiny zwiastują trudną rozmowę, auuć, i nie wszyscy się do niej palą, to zrozumiałe. Tym bardziej że nie ma pewności, czy przeprosiny zostaną przyjęte. Druga strona oczekuje zazwyczaj więcej niż tylko przeprosin: chce wiedzieć, dlaczego, poznać motywy Twojego postępowania i tym samym zmusić Cię do pogłębionej refleksji nad niegodnym czynem, jakiego się dopuściłaś. Nie musisz tego rozumieć: tak po prostu jest i nawet trzykrotne, ba, pięciokrotne przeprosiny, ale bez wyznania winy i planu naprawczego, niczego nie załatwią.

Przyznaj się do błędu Bez tego ani rusz. Dla niektórych to prawdziwe wyzwanie, ale to warunek konieczny szczerych przeprosin (bo zakładamy, że naprawdę jest Ci przykro i nie przepraszasz na odczepnego). Wbrew pozorom to Cię wzmocni, nie osłabi.

3. Oczywiście, że rozumiem, ale...

To cecha, którą charakteryzują się nieco podliwe osobniki na świecie, więc nie idźmy tą drogą. Niby wiedzą, że słabo; niby przeproszą, jednak wyciągną 100 okoliczności łagodzących i kolejnych 100 współwinnych osób. Ta cecha nie wyróżnia nas specjalnie gatunkowo, bo faceci też ją mają – i to w nadwyżce – ale raczej współczujemy.

Oczywiście, że mogę przeprosić, ale... To skromniutkie, niewielkie „ale” zmienia wszystko. To klasyczna próba rozmycia winy, tak, tak, proszę koleżeństwa. Oczywiście, że mogę przeprosić, jeżeli Ci na tym zależy, ale tak naprawdę nie byłoby tego nieporozumienia, gdyby nie... bla, bla, bla. Tutaj padają często nazwiska albo, co jeszcze gorsze, sugestia, że osoba, która powinna zostać przeproszona, sama jest sobie winna, bo sprowokowała tę sytuację. Po słowie „przepraszam” niechybnie padnie „nie powinnaś była...” i takie przeprosiny można sobie w buty włożyć.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij