REKLAMA

Joanna Koroniewska - moje fit życie [patenty gwiazdy]

Aktorka, mama dwójki dzieci i żona. Zaraża innych entuzjazmem oraz pozytywną energią, którą ma po mamie. Najważniejsza dla niej jest rodzina, ale dzięki dobrej organizacji znajduje chwilę na trening. Jest uzależniona od zupy porowej i ma ogromny dystans do siebie – potrafi przyznać się do bycia nieidealną.

Joanna Koroniewska archiwum prywatne

Jedzenie

Mąż jest sportowcem, więc ma swoją indywidualną dietę. Dzieciom gotuję ich ulubione, zdrowe potrawy, a sama od jakiegoś czasu korzystam z cateringu pudełkowego. Muszę szczerze przyznać, że dotychczas nie byłam zadowolona z tej formy jedzenia, bo po prostu mi to nie smakowało. Na szczęście kilka miesięcy temu odkryłam firmę cateringową, która dostarcza świeże, dobrze zbilansowane i smaczne posiłki. Teraz jestem zachwycona tym, co dostaję w pudełkach. Ale nie będę ukrywać, że mam słabość do jedzenia lodów i cynamonek, które piekę dla moich córek. Kocham też jeść rozgrzewający rosół gotowany według kuchni pięciu przemian i jestem uzależniona od zupy porowej. Jestem mięsożerna, piję mleko roślinne i staram się ograniczać gluten – to najlepsza metoda na zrzucenie zbędnych kilogramów.

Ruch i energia

Jestem chodzącą bombą pozytywnej energii – mam to po mamie, a moim jedynym „dopalaczem” są moje córki: Janka i Helena. Aktywność na świeżym powietrzu również nastraja mnie pozytywnie. Od 8 lat regularnie biegam. I choć wygospodarowanie czasu przy dwójce małych dzieci i pracy zawodowej nie jest łatwe, to znalazłam złoty środek w tej sytuacji. Gdy tylko mam chwilę, wkładam młodszą córkę do wózka i biegniemy. Działa to na nią kojąco, usypia. Lubię też sporty zimowe – przez wiele lat jeździłam na nartach (starsza córka również jest narciarką), ale po wypadku na stoku i problemach z kolanem przerzuciłam się na biegówki – jest zabawa, ale znacznie bezpieczniejsza.

Pielęgnacja

Nie mam czasu biegać po salonach kosmetycznych; jedynie udaje mi się znaleźć czas na profesjonalny manicure. SPA robię sobie sama w domu między czytaniem bajek dziewczynkom a ogarnianiem domu. Po długim karmieniu piersią i dość ciężkich makijażach w pracy moja skóra zbuntowała się: była sucha i podrażniona. Zaczęłam pić preparat, zawierający estry kwasów omega-3, -6, -9. Poprawiła się nie tylko skóra na twarzy, ale również jakość włosów i urosły mi nawet rzęsy. Na co dzień prawie się nie maluję. Używam tylko tłustego kremu i aby skóra mogła oddychać, nakładam jedynie krem pielęgnacyjny CC od Yonelle; podkreślam brwi, nie tuszuję rzęs. Dbam też o dobre oczyszczanie twarzy: ostatnio jestem wręcz zachwycona serią Physio Mikrobiom marki Tołpa.

Dystans

Gdy miałam 22 lata, zmarła moja mama. Zawalił mi się świat. Jestem jedynaczką i wychowywałam się też bez ojca. Zrozumiałam, że jestem sama sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Wszystko mi się przewartościowało. Nie przejmuję się tym, co mówią i myślą o mnie inni. Najważniejsza jest dla mnie rodzina. Razem z mężem mamy ogromny dystans do siebie. Dużo rozmawiamy: jest to bardzo ważny element każdej relacji. Przyznajemy się też do błędów czy słabości. Nie pudrujemy rzeczywistości i często dzielimy się tym z ludźmi obserwującymi nas na Instagramie. Niebawem odpalamy kanał na YouTube – chcemy pokazywać innym ten dystans do siebie i rzeczywistości.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA